Reklama

Reklama

​Głupoty i wspólnoty

Wzięty, ceniony i rzeczywiście zasługujący na rekomendację współczesny intelektualista Yuval Noah Harari, w swojej, zawierającej mnóstwo frapujących i inspirujących analiz książce "21 lekcji na XXI wiek" zamieszcza i taką konstatację, że na prawdzie nie da się zbudować trwałej społecznej spójności. Tę konstytuują o wiele skuteczniej bajędy i zmyślenia, im bardziej absurdalne, tym silniejszą.

Jeśli ktoś zatem stwierdzi, że Słońce wstaje na wschodzie, porusza się po nieboskłonie i znika na zachodzie, bowiem Ziemia obraca się wokół niego ruchem obrotowym, to na tym nie zbuduje niczego łączącego ludzi, bo ci uznają, że po prostu stwierdza fakt. Lecz jeśli oznajmi, że ruch Słońca wynika stąd, iż jest ono okiem gigantycznej żaby, która codziennie dokonuje wielkiego skoku ze wschodu na zachód, to pozyskani przez niego wyznawcy tej niedorzecznej teorii utworzą zwartą grupę, przypominającą sektę, tym bardziej spójną, im bardziej wyśmiewaną przez otoczenie.

Reklama

Ta konstatacja Harariego sprawdza się całkowicie w polskich realiach. Jeśli ktoś twierdzi, że komunizm upadł z powodu przyrodzonej mu niewydolności, Balcerowicz przestawił gospodarkę na tory prowadzące do dobrobytu, kapitalizm jest optymalnym sposobem realizowania aktywności gospodarczej, a wolny rynek wymiany jej wytworów, pod Smoleńskiem miała miejsce tragiczna katastrofa, zaś edukacja seksualna pomaga zapobiegać patologiom i dewiacjom, to na takich konstatacjach trudno mu będzie zbudować spójną wspólnotę. 

Ta natomiast łatwo powstaje wokół opowieści i przekonań, że Balcerowicz zniszczył świetnie prosperujący polski przemysł, pod Smoleńskiem doszło do zaplanowanego zamachu stanu, naród polski jest szczególnie wyróżniony licznymi przymiotami i pozostaje pod specjalną opieką Matki Boskiej, edukacja seksualna prowadzi do deprawacji młodzieży, a sędziowie tworzą działającą w zmowie kastę. Podobnie spójną grupę tworzą wyznawcy przekonania, że dekret Bieruta był dobrodziejstwem, PGR-y obiecującą formą gospodarki rolnej, kapitaliści działają w zmowie aby gnębić pracowników, umowy o dzieło to patologiczne formy kontraktów, czynsze za mieszkania mogą być niższe od kosztów ich utrzymania, a socjalizm ma świetlaną przyszłość. 

Grup społecznych, spajanych wyznawaniem podobnych bałamuctw jest więcej, a wśród nich są zwolennicy przekonań o masońskich, żydowskich i gejowskich spiskach, podstępnych zamiarach Unii Europejskiej wyniszczenia polskiego narodu (zredukowania jego liczebności), szkodliwości szczepień dla zdrowia czy niemieckich planach zwasalizowania Polski (za pośrednictwem Tuska i innych przedstawicieli ukrytej opcji niemieckiej). Te grupy wyznawców mają swoich idoli i proroków, Jarosława Kaczyńskiego, Tadeusza Rydzyka, Antoniego Macierewicza, Marka Jędraszewskiego, Adriana Zandberga. No i Janusza Bieszka, głównego twórcy mitu Wielkiej Lechii - jednej z największych historycznych bredni patriotyczno-narodowych.

Jakże można się skutecznie przeciwstawić licznym i spójnym grupom fanatycznych wyznawców takich teorii i wierzeń, będąc po prostu przekonanym, że Unia Europejska jest najlepszą opcją dla Polski, naród polski niczym specjalnym się nie wyróżnia, dobrobyt bierze się z pracy, a nie zasiłków czy boskiej opieki, płace powinny być powiązane z wydajnością pracy, prywatne przedsiębiorstwa są efektywniejsze od państwowych, mieszkania najskuteczniej budują deweloperzy, a socjalizm to mrzonka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje