Reklama

Reklama

Komu współczuć

Burmistrz Skawiny bez sprzeciwu wydał Poczcie Polskiej spisy mieszkańców zarządzanego przez siebie miasta. Niektórzy z nich zaprotestowali, a wtedy jeden z internautów napisał im, że skoro sobie wybrali pisowskiego nominata na włodarza, to niech teraz nie zgłaszają pretensji. Rzeczywiście, urzędujący burmistrz, rekomendowany przez PiS, dwa lata temu wygrał wybory już w pierwszej turze, zdobywając ponad 60 proc. głosów.

Czy należy współczuć góralkom bitym przez mężów czy ojców lub braci? Wszak na Podhalu gremialnie głosuje się na kandydatów PiS, czyli partii reprezentowanej przez Beatę Szydło, która gratulowała zakopiańskim samorządowcom odrzucenia konwencji antyprzemocowej oraz obecnego prezydenta, który zalecił, aby tej konwencji nie stosować. W ubiegłym roku kandydaci PiS zdobyli w powiecie nowotarskim 66 proc. głosów, a w tatrzańskim 56 proc., musiało więc na nich głosować też sporo kobiet.

A czy można litować się nad kobietami muzułmańskimi, znoszącymi szykany i poniżenia ze strony mężów, ojców i braci? Wszak po antyreżimowych rewolucjach w krajach arabskich wybory wygrywali często islamiści, w zwycięstwach których też musiały mieć udział kobiety.

Reklama

Czy można więc współczuć mieszkańcom tych krajów, którzy sobie religijnych fanatyków wybierają na przywódców?

Czy można współczuć Rosjanom, że żyją w autorytarnym państwie, skoro od wielu lat głosują na autokratę Putina (w ostatnich wyborach poparło go prawie 75 proc.)?

Czy ktoś będzie współczuł Polakom szykanowanym przez autokratów, wygrywających wybory?

Tyle, że nie wszyscy mieszkańcy Skawiny, nie wszystkie góralki, a nawet górale, nie wszystkie Egipcjanki, a nawet Egipcjanie, nie wszyscy Rosjanie i nie wszyscy Polacy głosują na religijnych fanatyków i dewotów, autokratów, zamordystów. Ale też ponoszą konsekwencje ich rządów.

Niektórzy zdeklarowani homoseksualiści wprawdzie publicznie obwieszczali swoje poparcie dla PiS, więc oni akurat nie mogą mieć pretensji, że samorządowcy tej partii ogłaszają "strefy wolne od LGBT". Ale takim szykanom podlegają też ci z nich - a tych jest pewnie większość - którzy na partię homofobów nie głosowali.

Szkopuł w tym, że głosujący na autokratów, homofobów, mizoginów i fanatyków religijnych nie czują opresji z ich strony. Zapewne niektóre bite góralki uważają, że taka tradycja, zakutane w hidżaby muzułmanki może myślą, że taki jest wymóg ich wiary, Rosjanie popierający Putina wierzą, że ich władca umacnia pozycję ich kraju, a Polacy głosujący na autokratyczną partię i jej nominatów, że dzięki nim zażywają wielu dobrodziejstw, a Polska rośnie w siłę.

Żal tylko tych, którzy tym mirażom, iluzjom i majakom nie ulegają, a muszą znosić ich konsekwencje.

Janusz Majcherek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy