Reklama

Reklama

Margot - kto za tym stoi i komu to służy?

Zdjęcie Julii, to z piątku, która leży na chodniku, i dusi ją policjant, obiegło cały świat. Tak wygląda dziś Polska. Brawo Wy!

Bo rozumiem, szanowna władzo, że tego właśnie chciałaś... Więc brawo jeszcze raz, udało się!

Reklama

Wiadomo, wszystko zaczęło się od decyzji sądu o dwumiesięcznym areszcie dla Michała Sz., Margot, aktywistki grupy Stop Bzdurom. Margot uszkodziła jeżdżącą po Warszawie furgonetkę z homofobicznymi napisami, uderzyła też kierowcę. Wina jest oczywista, nie ma o czym rozmawiać, nie jest rolą aktywistów przecinanie opon, wymierzanie sprawiedliwości itd. Aczkolwiek dwumiesięczny areszt za taki czyn budzi zdumienie. To już grają dzwonki alarmowe.

A potem już dzwonki nie grały, tylko waliły dzwony.

Po decyzji sądu Margot zgłosiła się do policjantów. Bezskutecznie. Więc przeszła na Krakowskie Przedmieście. Tam, w grupie aktywistów, zatrzymali ją policjanci w cywilu. Poseł Maciej Gdula opisuje to tak: "Sam widziałem jak Margot oddawała się w ręce Policji. Policja wtedy nie reagowała. Zaaresztowała ją przed Kościołem św. Krzyża. To wygląda na siłową ustawkę w wykonaniu rządu".

Chodziło o awanturę? Więc się udało.

Rzecznik policji tłumaczył potem, że policja interweniowała zgodnie z procedurami, a tłum był agresywny.

Mój Boże, jaki tłum, jakie procedury?

Tłum to by był, gdybyście, szanowni policjanci, zderzyli się z górnikami, a nie gromadą dzieciaków.

Procedury? A czy nie najważniejszą jest, by reagować adekwatnie do sytuacji? I zatrzymać Margot tak, by nikogo nie prowokować?  Że można było legitymować, zamiast bić? A wy zrobiliście sobie sparring na nastolatkach i dziewczynach.

Bo łatwo?

Pewnie łatwo. Ale to jest sadyzm. To plami.

Plami mundur. Bo od policji wymagałbym, by broniła obywateli, a nie ich biła. By zachowywała się godnie i rozumnie, a nie wdawała się w niepotrzebną szarpaninę.

Plami człowieczeństwo. Może zresztą zapytam tego policjanta, który dusił Julię, zapytam nie jako dziennikarz, ale jak facet faceta - chłopie, nie wiem czy masz dzieci, ale zakładam, że masz, więc pytam Cię - czy chciałbyś, żeby na twojej córce stało takich dwóch byków, jeden na plecach, drugi na głowie? Chciałbyś tego? A co byś, jako ojciec, później tym bykom powiedział? Co być chciał im zrobić?

No i plami akta osobowe.

Opisy tych piątkowych wydarzeń są okropne. Posłanka Magdalena Filiks została pobita przez policjanta w cywilu. "Nie ruszam ręką, mam wybity bark" - mówi. Są inne opowieści, jak wyciągano przypadkowe osoby, i pakowano do suk ("Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że przyszedł rozkaz, co zresztą usłyszałam, na zrobienie takiej łapanki" - to słowa Magdy Filiks). Jak traktowano ich w komisariatach. W niektórych było OK. A w innych kazano się rozbierać, grzebano zatrzymanym w majtkach, obrażano, nie pozwalano zadzwonić o pomoc prawną.

Naprawdę, zastanawiam się, skąd w tych młodych przecież chłopakach tyle sadyzmu, tyle buty... I niezrozumienia, czym jest policja.

Martwi mnie przy tym łatwość, z jaką policja daje się podpuszczać różnym szefom. Ja rozumiem, że za takie akcje jest potem uścisk dłoni kogoś ważnego, gest zadowolenia, może awans, jakaś premia. Mój pies też jest zadowolony, gdy wykona polecenie, a ja go poklepię i dam przysmak. Ale jest chyba różnica między policjantem a psem...

*

Po co to wszystko było?

Jest na polskiej prawicy jakaś szczególna niechęć do osób LGBT. Ona ma już różne uzasadnienia. Cyniczne - że napuszczanie prostego ludu na "pedałów" daje efekty wyborcze. Ideologiczne - że trwa wojna kulturowa (a jak wojna, to można wszystko), i że albo my - albo oni. I że my, prawica, bronimy tradycyjnych polskich wartości i rodziny.

No, można tak sobie mówić, ale konkretnie, to jakie wartości i jaką rodzinę macie, moi drodzy, na myśli? Jednoosobową rodzinę pana Kaczyńskiego? Czy multirodzinę pani Marty Kaczyńskiej? Ja się nie czepiam, rozumiem, że różne są ludzkie losy, ale dlatego tym bardziej mnie dziwi, dlaczego ludzie w tych sprawach doświadczeni, chcą innym układać życie? Połowa z tych nauczycieli słusznego postępowania, to rozwodnicy, awanturnicy, jeden odbił żonę koledze, drugi najpierw szedł na demonstrację przeciwko aborcji, a potem do prostytutki, i tak można wymieniać. Więc może lepiej, drodzy rodacy, byście te różne wartości, zaczęli stosować najpierw wobec siebie?

*

Ale - jeżeli przyjmiemy, że awantura była sprowokowana, świadczy to, że obóz rządzącej prawicy jest w trakcie wewnętrznej wojny, i że to już się nie opanuje.

Słucham przecież kolejnych wypowiedzi po tym piątku, i bryluje w nich Zbigniew Ziobro, on narzuca ton. Co ciekawe, mówi w imieniu policjantów, choć nie jest szefem MSW.

Tę nadaktywność Zbigniewa Z. obserwujemy od paru tygodni. On chce dyktować ekipie rządzącej kierunek działania. Z konwencją stambulską mu nie wyszło, to teraz uderza w LGBT.

Pierwszy pogromca tęczy.

To ma oczywiście swoje konsekwencje. Kilkadziesiąt godzin wcześniej prezydent Duda, inaugurując drugą kadencję, mówił, że wyciąga dłoń, że zaprasza do Pałacu, że wysłucha każdego. Mówił, co mówił. Ale nawet jeżeli ktoś wziął te słowa za dobrą monetę, to już o nich zapomniał.

Bo jest tak, że Ziobro podkręca atmosferę, a oni - z Morawieckim na czele - pokornie kiwają głowami.

Po co to Ziobro robi? Walczy o swoje miejsce na prawicy. Chce być następcą Kaczyńskiego. A przynajmniej liderem twardego skrzydła władzy i różnych grup tam funkcjonujących. Ale też może robić to ze strachu. Bo boi się, że przy okazji zapowiedzianej rekonstrukcji, prezes pozbawi go stanowiska, zepchnie daleko w tył. A dobrze wie, że wówczas ta jego Solidarna Polska za nim nie stanie. Może kilku posłów... Więc Ziobro, żeby uniknąć losu Macierewicza, czy Beaty Szydło - uprzedza uderzenie. Bo takiego ważnego ministra, frontmana, generała na wojnie z tęczą, trudno jest ruszyć...

I jeszcze jedna uwaga. Zacząłem od zdjęcia Julii, i ono niech będzie, jak klamra, na zakończenie. To zdjęcie było na całym świecie publikowane, jako ilustracja relacji, że polski rząd brutalnie walczy ze środowiskami LGBT. Nie miejmy złudzeń - to  nas wywala poza nawias cywilizowanego świata.

To nam, w przypadku listopadowej wygranej Bidena i Demokratów, zamyka wiele gabinetów w systemie władzy USA. To nas odpycha od Europy, i zapowiada kłopoty. Chociażby takie, że będą nas odcinać od unijnych pieniędzy, że motyw praworządności będzie coraz ważniejszy i mocniej stawiany. I coraz ostrzej będą z Polską rozmawiać.

A jeżeli tak, to zasadne jest pytanie, zresztą z czasów minionych: kto za tym stoi i komu to służy? I czy przypadkiem jacyś agenci wpływu plus różni użyteczni idioci nie zapisują sobie kolejnego sukcesu - przecięcia następnej liny wiążącej Polskę z zachodnim kawałkiem świata... 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne