Bauman na "Łączkę"

Profesor major Zygmunt Bauman kontynuuje triumfalny objazd po kraju. W rocznicę poznańskiego czerwca wygłosił tam właśnie wykład inaugurujący jakiś festiwal czy uczone forum... Przyznam, że szczegóły mnie nie interesują. Ważny jest ten symbol: były funkcjonariusz NKWD i KBW, współpracownik Informacji Wojskowej, ideolog i propagandysta stalinowskich zbrodni, właśnie tam, właśnie na tę rocznicę. Żeby nikt nie miał wątpliwości, czyje jest historyczne zwycięstwo.

Bardzo dobra koncepcja, ale nie dość jeszcze dobra. Pan Bauman swój wykład o względności wszelkich pojęć, a zwłaszcza pojęć dobra i zła, prawdy i kłamstwa etc., powinien wygłosić w miejscu, z którego wyrasta obecna polska "ponowoczesność" − na warszawskiej "Łączce". Tam byłoby najbardziej stosowne, żeby powtórzył raz jeszcze, iż mordowanie "żołnierzy wyklętych", czy raczej, w jego języku, "likwidowanie band leśnych", było normalną sprawą, tak jak dziś walka z islamskim terroryzmem, i nie ma sobie potrzeby czegokolwiek wyrzucać.

Reklama

Stamtąd właśnie, z miejsca, gdzie prawdziwych polskich bohaterów powrzucano z przestrzelonymi czaszkami jak padlinę do wapiennego dołu, powinien czcigodny autorytet lewicy skierować swe przesłanie do elit III RP: "śmiało podnieście sztandar nasz w górę"! Nie wstydźcie się swoich dziadków i tatusiów, którzy ciężką pracą przy wyrywaniu polskim faszystom przez całe noce paznokci i na rozkułaczających ekspedycjach, godzinami wysiedzianymi żelazną partyjną dupą na nasiadówkach w komitecie tudzież przelanym tuszem sprawozdań i referatów ruszyli z posad bryłę świata, zapewniając wam dzisiejszą, uprzywilejowaną pozycję! Pamiętajcie, dzięki komu i czemu to wy, a nie kto inny, jesteście dziś prezesami, rektorami i dyrektorami, liderami prawniczych korporacji i innych samorządów zawodowych, gwiazdami mediów, autorytetami... Dzięki komu i czemu to właśnie wy znajdujecie się przy samych cyckach tej krowy, którą jest państwo, a którą karmić musi "dziki kraj".

Dziś wszystkim, wczoraj niczym my! I ani kroku w tył. Cóż, była "trudna historia", była wiara w pewną utopię, która okazała się fałszywą, ale tylko o tyle, o ile wszystkie ludzkie porywy są fałszywe. Stalin był fałszywym bogiem, a materializm dialektyczny fałszywą religią, ale tylko o tyle, o ile wszystkie wiary i wszyscy bogowie są pozorem. I to niebezpiecznym pozorem, dlatego wszystkich, którzy w cokolwiek wierzą, a już zwłaszcza takich, co wierzą w Polskę, trzeba prewencyjnie gnoić. Realne jest tylko jedno: własne siedzenie, i stołek, na którym ono spoczywa. Tego stołka nie oddamy żadnej ciemnopolskiej hołocie z wiochy, która nie rozumie się na subtelnościach postmodernistycznego światopoglądu. Brawa dla pana profesora!

Obruszy się ktoś, że profesor Bauman przecież niczego podobnego nigdzie nie mówi ani nie pisze? Nie szkodzi, oni to właśnie w jego wypowiedziach słyszą, i za to Baumana okadzają, a nie za jakieś filozoficzne głębie. To ten sam mechanizm, który sprawia, że klasa panująca III RP za najwybitniejszego pisarza ma Gombrowicza, a nie rozumie go ani w ząb, widząc w nim szydercę usprawiedliwiającego wszelkie ześwinienie. Albo który każe starej PZPR-owskiej sklerozie tak samo frenetycznie oklaskiwać Gierka i Jaruzelskiego, choć Jaruzelski wsadził Gierka do internatu i zabrał mu emeryturę, a Gierek Jaruzelskiego opisał w swych wspomnieniach jako najgorszą kreaturę jaką sobie można wyobrazić.

Ta fala rozgęganego oburzenia na "faszystów", którzy ośmielili się uczynić rysę na pomnikowej postaci starego czekisty, jest naprawdę łatwa do zrozumienia. Jasna sprawa, że nie o żaden faszyzm tu chodzi, bo - jak celnie ktoś zauważył - jeśli faszyzmem jest robienie drak na uniwersytecie, to modelowymi faszystami jest tzw. pokolenie 68, a i "komandosi" redaktora Michnika łapią się na neonazistowską bojówkę. I nie o żadne zagrożenie, bo jedynym zagrożeniem we Wrocławiu był dowodzący akcją policji debil, który do pełnej ludzi sali posłał ekipę z bronią gładkolufową i baniakami gazu obezwładniającego (gdyby któryś przypadkiem coś odpalił, mogłoby dojść do prawdziwego nieszczęścia). I nie o żaden nacjonalizm czy antysemityzm czy inny rasizm, jak usiłuje sprawę przedstawić propaganda "klasy panującej" - powody, dla których się nam fetowanie Baumana nie podoba, są jasno sformułowane i nie mają nic wspólnego z jego pochodzeniem.

Że ten pan prywatnie jest pewnie uroczym staruszkiem, na dodatek erudytą? Większość "uwikłanych w historię", nawet największych zbrodniarzy, taka właśnie jest. Nie ma to nic do rzeczy. Ściga się do dziś jakiegoś 90-letniego kuchcika z Auschwitz, a człowieka, który nigdy nie zdobył się na cień samokrytyki wobec uczestnictwa w zbrodniczych formacjach (bo też, przyznajmy, do czasu sławetnej awantury nikt go nigdy do takiej autorefleksji nie skłaniał) można zapraszać do czczenia rocznicy 150-lecia powstania niemieckiej SPD albo nawet poznańskich "wypadków". To po prostu niemoralne. Niemoralne! I jeśli się okazuje, że więcej instynktu moralnego od medialnych, politycznych i intelektualnych elit wykazują "faszyści i kibole", to tym większy wstyd dla tych elit. 

Namawiam do zachowania krytycyzmu wobec rozpętanej na salonach histerii. W porównaniu z atakami niemieckich lewaków w typie Joshki Fishera na byłych członków NSDAP, którym to atakom cały postępowy świat kibicował, i których sprawcy są dziś powszechnie szanowani, Baumana nie spotkało w ogóle nic. Nikt go nie tknął, nikt w niego niczym nie rzucił, poza oskarżeniem. I módlmy się oraz starajmy, żeby tak zostało. Bo sposób, w jaki podchwyciła sprawę szeroko pojęta władza i jej medialni mędrkowie zakrawa na celowe prowokowanie Polaków do gwałtowniejszej reakcji. I jeśli rocznica poznańskiego czerwca okaże się prowokacją niewystarczającą, to kto wie, czy moja wizja Baumana wygłaszającego wykład inauguracyjny na powązkowskiej łączce się nie zrealizuje.

Rafał Ziemkiewicz

Podyskutuj o felietonie Ziemkiewicza na Forum

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje