Reklama

Reklama

Ratujcie Platformę!

Na ile mogę, próbuję zrozumieć, dlaczego ludzie głosują na Platformę. Na pewno przyczyn jest wiele, za dominującą uważam oczywiście plemienne emocje polskich Hutu wobec polskich Tutsi (albo odwrotnie, nie ma znaczenia, które plemię postkolonialnej III RP porównamy do którego). Ale są przecież w tej grupie także ludzie, którzy uznają, że z dwojga złego w stosunkowo lepszą przyszłość poprowadzi Polskę PO - ze wszystkimi swoimi wadami, niż PiS - mimo swoich zalet. W głównej partii opozycyjnej dostrzegają tylko parcie do swarów o symbole, skupienie na kwestiach moralnych, bogoojczyźniany patriotyzm, nawet szczery, ale mało praktyczny – nie widzą natomiast programu modernizacyjnego, menedżerów, fachowców, zdolnych sprawnie administrować resortami. Może w PO też ich trudno zobaczyć, ale jednak łatwiej.

Jakoś tych ludzi rozumiem - sam w końcu u zarania czułem się zwolennikiem i wyborcą raczej partii "trzech tenorów" niż braci Kaczyńskich, i raczej z PO wiązałem nadzieje. Co prawda, Tusk mnie z tego wyleczył bardzo szybko, ale ja go z racji zawodowych musiałem obserwować znacznie uważniej niż przeciętny wyborca. Uważam, że ci, którzy przy PO zostali, tkwią w błędzie, że z dwojga złego lepiej mieć u władzy sektę niż mafię - ale mogę zrozumieć ich wiarę, że w PO jest trochę dobrego. Tyle, że to trochę nigdy w niej nie decydowało, i im dalej w las, tym mniej ma do powiedzenia.

Reklama

Trudno nie zauważyć, że PO u władzy się degeneruje. Objawem tego jest ogromna liczba interesownych, najdelikatniej mówiąc, cwaniaczków, którzy do niej przyszli z PiS, SLD i innych wyautowanych partii - nawet zresztą nie tyle sama ich liczba, co wysoka pozycja, jaką w niej zajmują. Ciekawe swoją drogą, jak ludzie, którzy chwycili się przed laty PO z nienawiści do PiS, racjonalizują dziś sobie fakt, że popierają partię Sikorskiego, Pitery, Kluzik-Rostkowskiej, "Misia" Kamińskiego, a nawet niegdysiejszy arcyfaszysty Giertycha? (Tak, ja wiem, że etatowy gość Moniki Olejnik legitymacji PO w kieszeni nie nosi, ale przecież służy jej wierniej niż wielu z tych, co noszą).

W parze ze ściąganiem zewsząd wszelkiego rodzaju miłośników koryta - trudno mówić tu o ściąganiu "fachowców", sztandarowymi przykładami tej fachowości służą wszak wspomniana już Kluzik czy Bartosz Arłukowicz z SLD - idzie totalny rozkład, bo Stalin wiedział co mówi, gdy twierdził, że "kadry decydują o wszystkim". Z kadrami złożonymi z kolesiów, lizusów, "psiapsiółek" i przydu... chciałem rzec, popleczników, czegokolwiek się PO tknie, wychodzą jej Koleje Śląskie i gazoport. A jakby mało było nieudolności, z każdym rokiem rządząca mafia coraz bardziej się umafijnia, zwłaszcza od dołu, w gminach i województwach.

To nic nowego - władza deprawuje, władza absolutna deprawuje w sposób absolutny. "To my, stary, możemy teraz wszystko! Taaaakie numery!" - jak powiada niejaki Bolo Łącznik w "Piłkarskim Pokerze". Jak bardzo butnie czuje się obecna ekipa, widać między innymi po kampanii wyborczej Bronisława Komorowskiego. Żeby odwalić takiego "Misia", jak konferencja z zainscenizowanej budowy pod Inowrocławiem, trzeba naprawdę niewiarygodnej pewności siebie.

Ale rachuba jest prosta, pisałem o niej wielokrotnie: w Polsce gazety czyta milion, łącznie z plotkarskimi głupawkami jakieś półtora miliona ludzi, treści publicystyczne w internecie docierają niewiele szerzej, w dużej części do tej samej grupy. A wybory wygrywa się czterema, pięcioma milionami głosów - głosów ludzi, którzy tyle wiedzą, ile im w telewizji pokażą i wrzucą w ucho. A telewizje są trzymane przez Partię mocną ręką. I co, że ten milion będzie przecierał oczy, widząc w internecie cyrk od kulis, dwie koparki i dwie ciężarówki jeżdżące w kółko bez sensu po gołym polu, za plecami przemawiającego "na budowie obwodnicy" prezydenta, który pięć lat temu tę obietnicę obiecał i właśnie pokazuje, jak się ta obietnica "spełnia" (polecam "Wojnę Światów" Szulkina - prorok jakowysik, czy co?). Niech sobie gadają, co chcą - a dziesięć milionów zobaczy, że się pięknie nam Polska pod okiem włodarza buduje! I w każdej innej sprawie zobaczy tylko to, co my chcemy, żeby zobaczyli. 

Wybory prezydenckie zamierza PO wygrać w pierwszej turze nie poprzez przekonywanie wyborców, tylko przez zakulisową grę - "wygaszenie" Magdaleny Ogórek, bo sobie stratedzy wyliczyli, że wtedy jej elektorat przepłynie do Komorowskiego mocą łączącej SLD z PO nienawiści do PiS. Dzisiejsza czołówka "Wyborczej" to nie żadne dziennikarstwo, to najczystsza polityka, jednoznaczne wskazanie lewicy: macie wycofać kandydatkę, macie się ukorzyć przed PO - dzięki temu PO ocaleje i coś może za to dostaniecie. A jak nie ocaleje, to w kraju SIĘ ZACZNIE ZMIENIAĆ, a sami wiecie czym to grozi, także dla was.

Mówiąc nawiasem, to ryzykowna gra - PO przyciśnięta marnością swego kandydata sięga po rozwiązanie rozpaczliwe, bo oznaczające skanibalizowanie przyszłej "przystawki". Jeśli SLD "wygasi" Ogórek, to może i ocali Komorowskiego przed II turą i zmasakrowaniem w debacie - ale prawie na pewno nie wejdzie wtedy lewica do Sejmu i PO zostanie bez koalicjanta, a PSL, jak wiadomo, pójdzie z każdym, kto da więcej.

Stopnia buty rządzących (albo bardaku u nich panującego - zresztą jedno drugiego nie wyklucza) dowodzi to, że zdając sobie sprawy, iż lewicowy elektorat jest dla rozwoju wyborczej sytuacji kluczowy, i wiedząc, że oprócz emocji antypisowskich i antykatolickich, rządzi tym elektoratem także silna emocja antyamerykańska - jednocześnie rozgrywa władza, i to z zaangażowaniem samego Komorowskiego, operację wpełznięcia Amerykanom w "Patrioty". Trudno o bardziej demonstracyjne "murzyństwo" i "robienie laski", o których mówił otwarcie, nie wiedząc, że jest nagrywany, były minister spraw zagranicznych. Kupujemy za grube miliony mglistą obietnicę zmodernizowania starych gruchotów, mając na stole znacznie korzystniejsze oferty - ze względów czysto politycznych. I ogłaszamy to właśnie teraz, przed wyborami, choć nie wynika to z kalendarza przetargu, by Amerykanie przypadkiem nie pomyśleli, że PO będzie wobec nich mniej uległe niż PiS. (W końcu, diabli wiedzą, kto tak naprawdę w tym nowym, "amerykańskim" TVN będzie zawiadywał "wajchą").

Zważywszy, jak symbolicznie pokazała ostatnio Ameryka, gdzie ma nasze murzyńskie umizgi, opozycja mogłaby tym w oczach lewicowych wyborców zmiażdżyć Komorowskiego. Ale z oczywistych powodów temat PiSo-wi nie leży - może podejmie go Kukiz, bo działania pozostałych kandydatów na wynik zasadniczego wpływu już mieć, niestety, nie mogą.  

Wprawne oko - proszę wybaczyć chełpliwość, ale swoje po ćwierć wieku pisania o polityce za takie właśnie uważam - dostrzega wewnętrzny ferment w PO i oznaki zbliżającej się "odwilży"; piszę o tym więcej w następnym numerze "Do Rzeczy", zachęcam do przemyślenia. Rzecz w tym, że władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie. Jeśli PO zobaczy, że Smoleńskiem i antyklerykalizmem może obronić nawet takiego nielota jak Komorowski, to jej dalsze gnicie, jeszcze szybsze, jest pewne. A jeśli dostanie w tych wyborach kopa w tyłek, to będzie się musiała zacząć zmieniać.

Nie będę udawać wielkiej wiary w zdolność powrotu tej partii do liberalnych korzeni, do uczciwości, i samooczyszczenia się z "korytowego" elementu - ale może ktoś wierzy. Ktoś taki powinien bardziej, niż najbardziej zagorzali pisowcy modlić się o przegraną Komorowskiego i zastąpienie go kimkolwiek innym, choćby pisowcem. Od utraty Belwederu układ się jeszcze nie zawali, bo jest tam niewiele władzy - ale jest duża możliwość blokowania co głupszych posunięć legislacji i egzekutywy. Nieplatformerski prezydent byłby tym samym, co szczupak wpuszczony do smrodliwiejącego stawu z tłustymi, nieruchawymi karpiami. Gryzłby te karpie w płetwy i zmuszałby je do ruchu, nie pozwalałby PO (bo niestety, w parlamentarnych nawet arytmetyczna wygrana PiS władzy jej nie odbierze) być dalej partią koryta, zajętą wyłącznie tuczeniem kolejnych Kluzic, Misiów i nadwornych mecenasów.

Poważnie mówię: lemingu, ratuj swoją partię! Wyślij Bronka na emeryturę, bo inaczej jego gamoniowatość zainfekuje i skazi Platformę do reszty, i za dwa, trzy lata jej rządy skończą się naprawdę smutno, i dla niej, i dla całej Polski. Ratujcie Platformę!

Rafał Ziemkiewicz

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: Rafał Ziemkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy