Reklama

Reklama

Sprawą komendanta Marca zajmie się prokuratura w Legnicy

Śledztwo dotyczące sprawy podsłuchu u b. komendanta wojewódzkiego policji w Opolu Leszka Marca i ujawnienia nagrań jego rozmów będzie prowadzić prokuratura z Legnicy. Sprawą konsekwencji służbowych wobec funkcjonariuszki z Opola zajmie się RPO.

Prokuratura Okręgowa w Opolu we wtorek złożyła wniosek do wrocławskiej prokuratury apelacyjnej, by wyznaczyła inną jednostkę do prowadzenia sprawy podsłuchu u b. komendanta wojewódzkiego policji w Opolu Leszka Marca i ujawnienia zarejestrowanych nagrań jego rozmów. We wtorek akta sprawy przesłano do Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu z wnioskiem o przekazanie śledztwa do innej jednostki.

Reklama

- Na co dzień współpracujemy z policją i nie chcemy, aby zarzucano nam brak bezstronności - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Opolu Lidia Sieradzka.

- Przychyliliśmy się do wniosku i przekazujemy śledztwo do Prokuratury Okręgowej w Legnicy - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu Anna Zimoląg.

Sprawa dotyczy 18-minutowego nagrania rozmowy byłego komendanta wojewódzkiego Leszka Marca z naczelniczką jednego z wydziałów KWP w Opolu, które trafiło do redakcji "Nowej Trybuny Opolskiej". Gazeta napisała, że w potajemnie nagranej rozmowie "pełnej zażyłości mieszają się wątki służbowe i obyczajowe". Anonimowy informator płytę z nagraniem przesłał do redakcji pocztą. W liście dołączonym do płyty napisał m.in.: "przesyłam autentyczną, nagraną w listopadzie 2012 roku płytę, która ukazuje, w jaki sposób załatwia się sprawy w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Opolu". Według gazety okoliczności mogą wskazywać na to, że rozmowa odbywa się w gabinecie komendanta.

Marzec został odwołany przez ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza na wniosek komendanta głównego policji nadinsp. Marka Działoszyńskiego. Zlecił też kontrolę w opolskiej komendzie wojewódzkiej policji, którą przeprowadziły Biuro Kontroli i Biuro Spraw Wewnętrznych KGP.

W ub. tygodniu zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył też w opolskiej prokuraturze Zarząd Wojewódzki NSZZ Policjantów w Opolu. Chce wyjaśnienia, czy nie doszło do przestępstwa poniżenia policji w oczach opinii publicznej i narażenia na utratę zaufania, które jest potrzebne dla prawidłowej działalności formacji.

W środę opolska prokuratura zdecydowała, że tę sprawę przekaże do wrocławskiej prokuratury apelacyjnej, która zdecyduje, jaka jednostka zajmie się tym zawiadomieniem.

W związku z tą sprawą komendant Marzec został odwołany ze stanowiska i odszedł na emeryturę, a policjantka została zawieszona i obniżono jej o połowę pensję.

Jak poinformowała Katarzyna Kaleta-Sennik z Wydziału Komunikacji Społecznej Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, "z urzędu podjęto sprawę zastosowanych wobec funkcjonariuszki Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu konsekwencji służbowych w związku z upublicznieniem w środkach masowego przekazu treści jej rozmowy z byłym komendantem tej jednostki".

W związku z tą sprawą Fundacja Feminoteka, wskazując na stosowanie nierównych standardów, napisała list do ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, w którym apeluje o zmianę decyzji o natychmiastowym przeniesieniu Marca na wcześniejszą emeryturę lub cofnięcie wszelkich sankcji wobec policjantki.

Rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji Mariusz Sokołowski tłumaczył wcześniej, że wobec Marca nie wszczęto postępowania dyscyplinarnego, ponieważ musiałoby ono być prowadzone na podstawie nielegalnego dowodu, jakim jest w tym przypadku podsłuch. Jednocześnie takie postępowanie jest prowadzone wobec naczelniczki. "Zebrany materiał dowodowy dał podstawy do podjęcia takiej decyzji" - powiedział PAP Jarosław Dryszcz z zespołu prasowego KWP w Opolu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne