Zabił siostrę - wciąż jest na wolności

Spokojnymi na ogół Poznowicami pod koniec grudnia ubiegłego roku wstrząsnęły tragiczne wydarzenia. W jednym z domów doszło do brutalnej zbrodni.

Sąsiedzi, którzy zauważyli krew na podwórku, weszli do mieszkania, gdzie znaleźli leżącą na łóżku martwą kobietę - Weronikę L. W tym czasie jej brat - Tomasz L. - boso, ubrany jedynie w koszulę, ranny w głowę, dotarł do Strzelec. Stanął pod bramą Zakładu Karnego nr 2. Funkcjonariusze Służby Więziennej wezwali karetkę.

Reklama

- Z naszych ustaleń wynika, że w czasie libacji alkoholowej pomiędzy rodzeństwem doszło do sprzeczki. Tomasz L. pobił siostrę. Miała ona wielokrotne złamania oraz urazy wewnętrzne - mówi Henryk Wilusz, prokurator rejonowy. - Został mu przedstawiony zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Mężczyzna trafił do aresztu.

Tomasz L. został przebadany przez biegłych psychiatrów. - Orzekli oni, że w momencie bójki z siostrą był on całkowicie niepoczytalny - informuje prokurator. - Jednak w jego przypadku był to stan chwilowy, mężczyzna nie cierpi na permanentną chorobę psychiczną.

Z powodu niepoczytalności Tomasz L. nie może być skazany za czyn, którego się dopuścił. Nie możemy też skierować wniosku do sądu o wysłanie go na przymusowe leczenie, ponieważ, zdaniem biegłych, jest nikła szansa, że ponownie dopuści się takiego pobicia. Żeby móc wnioskować o leczenie, szansa ta musi być znaczna. Dlatego też mężczyzna został zwolniony z aresztu, a śledztwo umorzone .

Komentarz:

Dura lex sed lex - twarde prawo, ale prawo. Prokuratura musi się zastosować do paragrafów i tego nie kwestionuję. Zaczynam jednak kwestionować zapisy tego prawa. Za nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym zostałabym surowo osądzona. Za to, że w ataku furii brat zabił siostrę - wychodzi na wolność. Tak po prostu.

Pomimo tego, że był niepoczytalny, nie musi być leczony. Pomimo że do zabójstwa doszło w czasie libacji i wiadomo, że ma problemy alkoholowe - nie zostanie wysłany na leczenie. Nie wiem, na jakiej podstawie biegli stwierdzili, że jest nikła szansa, aby Tomasz L. znów kogoś pobił na śmierć.

Nawet jeśli jest nikła, to jednak jest. A jak znów w chwili niepoczytalności dojdzie do zbrodni? Kto wtedy będzie winny? Tomasz L. czy biegli? Ja się boję. Tomasza L., biegłych i prawa, które pozwala nie osądzić zabójcy.

pos

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje