Reklama

Reklama

Przypadkowa śmierć bohatera

Mimo że należał do jednej z najbardziej szanowanych rodzin w Rzeszowie i był dekorowany najważniejszymi odznaczeniami za męstwo, mało kto o nim pamięta. Stanisław Wiktor Reich to zapomniana legenda walk o niepodległość Polski.

Tak jak ponad 100 lat wcześniej Berek Joselewicz (dowódca żydowskiego pułku w powstaniu kościuszkowskim i w czasie wojen napoleońskich) poświęcił życie w walce o wolny kraj. Dzisiaj o bohaterskim rzeszowiaku przypomina jedynie cudem zachowany nagrobek na żydowskim cmentarzu.

Reklama

O rzeszowskim bohaterze I wojny światowej wiadomo niewiele. Wiemy, że urodził się 25 grudnia 1888 roku w Rzeszowie. Był synem znanego w tamtym czasie adwokata Samuela Reicha, działacza społecznego, radnego miejskiego, jednego z zamożniejszych mieszkańców Rzeszowa. Rodzina Reichów uważana była za mocno spolonizowaną i bardzo patriotyczną.

Młody Reich uczęszczał do elitarnego I Gimnazjum w Rzeszowie (obecnie I Liceum Ogólnokształcące). W 1906 roku z powodzeniem zdał maturę.

Wzorowy uczeń I Gimnazjum

- Wiemy z zachowanych dokumentów, że Reich był wyróżniającym się w nauce uczniem. Ze świadectw wynika, że w klasach IV, VI, VII i VIII otrzymywał pierwszy stopień z wyróżnieniem, coś na kształt obecnego "biało-czerwonego paska" - mówi Janusz Kujawa, historyk, wiceprezes Regionalnego Stowarzyszenia Pamięci Historycznej "Ślad". Stanisław Reich był aktywny w Kole Samokształcącym Młodzieży, grywał na fortepianie, pisał wiersze i tłumaczył teksty żydowskich pieśni na język polski.

Po ukończeniu rzeszowskiego gimnazjum Stanisław Reich, wywodzący się z zamożnej rodziny, studiował w Wiedniu. Skończył tamtejszy uniwersytet, uzyskał tytuł doktora praw. Wrócił do Rzeszowa i tu podjął - wzorem ojca - praktykę adwokacką. Gdy wybuchła I wojna światowa wstąpił do Legionów Józefa Piłsudskiego.

- Najprawdopodobniej był ochotnikiem. Mężczyzn w jego wieku i przy jego pozycji nie wcielano do wojska - dodaje Janusz Kujawa. Reich nie był przeciętnym żołnierzem. W Legionach dosłużył się stopnia ogniomistrza. Dzisiaj to odpowiednik stopnia podoficerskiego. W czasie wojny został przydzielony do oddziału artylerii II Brygady Legionów. Istnieją domysły, że trafił akurat do tej jednostki po przeszkoleniu wojskowym w czasie studiów.

Przypadkowa śmierć

Stanisław Reich dzielił los innych legionistów. Walczył w Karpatach, nad Styrem i Stochodem. Przez wiele miesięcy siedział w okopach pod Kostiuchówką, gdzie latem 1916 roku rozegrała się jedna z największych bitew w wojennej epopei Legionów Józefa Piłsudskiego.

Okoliczności śmierci młodego ogniomistrza nie są do końca znane. Wiadomo jedynie, że 14 lutego 1916 roku padł ofiarą ostrzału nieprzyjaciela. Zginął na miejscu. Jego zwłoki pochowano na wojennym cmentarzu 3. Pułku Piechoty Legionów nad Styrem.

- Z zachowanych relacji wynika, że w ogóle znalazł się tam przypadkowo. Miał wyjechać na urlop. W tym czasie jednak okopy były ponoć lustrowane przez członków naczelnego dowództwa. On sam chciał się pożegnać z kolegami - mówi Janusz Kujawa. I tu dosięgła go śmierć. Po kilku miesiącach rodzina doprowadziła do ekshumacji zwłok. W czerwcu 1916 roku został uroczyście pochowany na nowym cmentarzu żydowskim przy ul. Rejtana w Rzeszowie.

Jego pogrzeb stał się patriotyczną manifestacją. Nad grobem przemawiał ówczesny prezydent Rzeszowa dr Roman Krogulski. Za swoje zasługi Reich został uhonorowany Krzyżem Niepodległości oraz pośmiertnie Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy.

Wymazany z pamięci

W 1938 roku w Rzeszowie planowano stworzenie cmentarzyka poległych legionistów. Miał tam spocząć m.in. Reich. W planach było, że powstanie on w centralnej części najbardziej znanej nekropolii miasta - Pobitna. Już nawet - przy okazji 20. rocznicy odzyskania niepodległości - wmurowano kamień węgielny.

Gotowy był projekt czternastometrowego obelisku z postaciami legionistów, powstańców styczniowych i listopadowych. Wybuch wojny przerwał jednak prace nad cmentarzykiem. Po wojnie pamięć o legionistach Piłsudskiego była starannie zacierana. Wspominanie epopei tej formacji stało się wręcz niebezpieczne.

- Pewnym odpryskiem po tamtym zamierzeniu była tablica legionistów w kościele garnizonowym - mówi Janusz Kujawa. Niestety - z niejasnych powodów - nie ma tam nazwiska Reicha. Nie ma go również na tablicy ku czci poległych w czasie I wojny światowej wychowanków I Gimnazjum. Dlaczego? Przypuszczenia są różne. Może zwykłe przeoczenie, może wybuchający z wielką mocą po I wojnie antysemityzm. Może komuś zależało, by nie przetrwała pamięć o bohaterskim Żydzie, który zginął w walce o wolną Polskę? Po Reichu pozostała jedynie - nietknięta prawie w czasie II wojny - tablica pamiątkowa ku jego czci oraz tablica ojca, który przeżył syna. Zmarł dopiero w 1933 roku.

Szacuje się, że z samego Rzeszowa w Legionach służyło od tysiąca do dwóch tysięcy osób. Ilu było wśród nich Żydów, nie wiadomo. Na pewno musiał to być spory procent, skoro w owym czasie społeczność żydowska stanowiła niemal połowę mieszkańców miasta. Wśród żołnierzy Legionów prawdopodobnie 10 procent żołnierzy stanowili Żydzi. W czasie frontowych walk zginęło ich co najmniej kilkuset.

SZYMON JAKUBOWSKI

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje