Reklama

Reklama

Spec od bezpieczeństwa czy nauczyciel-donosiciel

Zgodnie z zaleceniem MEN, każda szkoła do wakacji musi wyznaczyć nauczyciela do zadań specjalnych. - Kapo, a może szkolny TW? - pytają nauczyciele, którzy obawiają się tej kontrowersyjnej funkcji.

- Szkolny koordynator do spraw bezpieczeństwa to nie donosiciel - uspokajają dyrektorzy szkół.

Reklama

Określenia, jakie padają z ust nauczycieli świadczą o olbrzymich emocjach, jakie wzbudza zamierzenie MEN, by każda szkoła powołała spośród swych pracowników nauczyciela do zadań specjalnych. To kolejne założenie programu "Zero tolerancji" zmierzające do podniesienia bezpieczeństwa w szkołach.

Do obowiązków szkolnych koordynatorów do spraw bezpieczeństwa, tak bowiem miałaby dokładnie nazywać się nowa rola nauczycieli, miałoby należeć utrzymywanie stałego kontaktu z policją i kuratorem, nadzorowanie szkolnych chuliganów, ale i kolegów z pracy.

Kto się boi koordynatora

Wśród pedagogów pomysł ministra, a szczególnie wytyczna mówiąca o nadzorowaniu innych nauczycieli, budzi wiele kontrowersji. - Jedyną i najbardziej kompetentną osobą od kontaktów na przykład z policją jest dyrektor szkoły - mówi pragnąca zachować anonimowość nauczycielka jednego z tarnobrzeskich gimnazjów. - Każdy nauczyciel w przypadku jakiejkolwiek sytuacji problemowej kontaktuje się z dyrektorem i pedagogiem. Tak powinno pozostać. Po co jakieś twory, jak koordynatorzy. Na czym niby ich praca miałaby polegać?

Niejasno sprecyzowany zakres obowiązków wywołuje wiele nieporozumień. - Niech pan minister poczyta podręczniki historii, może zrozumie, z czym się taki kapo kojarzy - dodaje nasza rozmówczyni. - Przypuśćmy, że wyznaczony zostanie jeden z nauczycieli, który miałby za zadanie donosić na uczniów i innych nauczycieli. Czy zdaje sobie pan Giertych sprawę, jakim "szacunkiem" cieszyłby się ów koordynator wśród kolegów z pracy?

Bez emocji i bez oporów

Emocje studzą dyrektorzy szkół. Ich zdaniem, nie należy każdego pomysłu MEN krytykować "z góry" tylko dlatego, że jest to pomysł ministra Romana Giertycha. - Wiele z zaleceń ministra jest pozytywnie przyjmowanych, nawet przez samych uczniów - mówi Bogusława Jasińska, dyrektorka Gimnazjum nr 3 w Tarnobrzegu. - Uważam, że ta ostatnia propozycja również jest godna zainteresowania. Można przecież spróbować. Chociaż może ministerstwo powinno zadbać bardziej o to, by w każdej szkole był psycholog...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy