25 i 15 lat więzienia za zabójstwo świadka

Przemysława Rusanowskiego i Kamila Laudę, oskarżonych o zabójstwo 17-letniego Mateusza, głównego świadka w sprawie narkotykowej przeciwko jednemu z nich Sąd Okręgowy w Suwałkach (podlaskie) skazał w piątek na kary 25 i 15 lat więzienia.

Sąd zgodził się na publikację danych i wizerunków skazanych. Prokurator domagał się dożywocia oraz kary 25 lat więzienia, argumentując to okrucieństwem, z jakim zbrodnia została dokonana, brakiem skruchy oraz demoralizacją oskarżonych.

Reklama

Sąd uznał młody wiek głównego oskarżonego za okoliczność łagodzącą, by nie wymierzać mu kary dożywotniego więzienia.

Według sądu, wina oskarżonych jest bezsprzeczna. Ma świadczyć o tym wiele dowodów w sprawie, ale w największej mierze zeznania drugiego z oskarżonych Kamila Laudy, który obciążył Rusanowskiego. To dzięki Laudzie i jego zeznaniom udało się postawić w stan oskarżenia Rusanowskiego, jednego z kilku osób, które miały dokonać porwania i zabójstwa Mateusza.

Według prokuratury w zabójstwie chłopca uczestniczyły jeszcze jedna lub dwie osoby.

Sąd uznał, że Lauda odpowiada za porwanie Mateusza oraz pomocnictwo w zabójstwie. Nie był on jednak współsprawcą morderstwa.

- Rola Kamila Laudy została oceniona przez sąd jako pomocnictwo do zabójstwa. Jego działania ułatwiły sprawcom dokonanie tego morderstwa, bo pomagał on w wyprowadzeniu Mateusza z domu. Wziął także młotek, którego sprawcy użyli do bicia go - uzasadniała wyrok sędzia Beata Okrągła.

Wyrok nie jest prawomocny. Sąd postanowił dodatkowo, że Rusanowski może ubiegać się o warunkowe zwolnienie po 20 latach więzienia, zaś Lauda po 10 latach.

Mateusz zaginął jesienią 2005 roku, jego zwłoki znaleziono na początku kwietnia 2006 roku.

Oskarżonym w tej sprawie zarzucono, że porwali 17-latka w Suwałkach i wywieźli za miasto, gdzie Rusanowski z innymi sprawcami bili go kijem bejsbolowym i młotkiem. Potem zostawili go półnagiego w zagajniku na mrozie. W wyniku obrażeń chłopak zmarł.

Motywem zbrodni była zemsta, bo Mateusz zeznawał przeciwko Rusanowskiemu w procesie, w którym ten był oskarżonym o handel narkotykami. Po procesie pod adresem Mateusza wielokrotnie padały groźby. Chłopak nie wychodził z domu i nie chodził do szkoły. Cały czas miał problemy z narkotykami.

Matka chłopca, która jest oskarżycielem posiłkowym w procesie zapowiedziała, że będzie apelowała o wyższy wyrok.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje