Białystok: Nie będzie zmiany nazwy ulicy

Nie będzie zmiany nazwy ulicy w Białymstoku, która od dwóch miesięcy nosi imię Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki". Na poniedziałkowej sesji rady w ogóle nie doszło do głosowania w tej sprawie - na wniosek radnych PiS punkt ten zdjęto z porządku obrad.

O nadaniu imienia mjr. Szendzielarza "Łupaszki" nowej ulicy na osiedlu Skorupy w Białymstoku miejscy radni zdecydowali na sesji pod koniec kwietnia. Z propozycją upamiętnienia "Łupaszki" wyszedł klub radnych PiS (który w radzie ma samodzielną większość), mimo że prezydencki projekt uchwały zakładał, by ulica nazywała się Podlaska.

Reklama

Propozycja PiS wywołała dyskusję. Radni innych klubów pytali, dlaczego z propozycją - zgłoszoną bezpośrednio na sesji - nie można wstrzymać się i przeprowadzić konsultacji społecznych. Radni mówiąc o działaniach "Łupaszki" wskazywali, że na szlaku jego oddziałów "były spalone wsie i ludność cywilna". Mówili też o tym radni prawosławni Forum Mniejszości Podlasia z klubu radnych PO.

"Łupaszki" bronili radni PiS mówiąc, że była to "postać wielka, ale i postać tragiczna". Odnosząc się do wypowiedzi o kontrowersjach dotyczących działalności oddziałów "Łupaszki" pytali, kto w obliczu wojny nie był "postacią kontrowersyjną". W ich ocenie, Szendzielarz "walczył o wolność i niepodległość Polaków".

Ostatecznie za nadaniem ulicy jego imienia zagłosowało 15 radnych, 10 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Gdy tablice z patronem ulicy tam stanęły, ktoś nakleił na nich wlepki z hasłem "zbrodniarz". Na płocie otaczającym pobliską budowę namalowane zostały hasła m.in. "Łupaszko - morderca!!!", "Miejsce zbrodniarzy jest na śmietniku historii. Łupaszko to ludobójca!!!". Sprawców szuka Straż Miejska, a Młodzież Wszechpolska zapowiedziała organizację patroli, by do takich aktów wandalizmu nie doszło ponownie.

Na poniedziałkową sesję kilku radnych, korzystając z prawa do takiej inicjatywy, złożyło projekt uchwały, by jednak nadać ulicy nazwę planową przez magistrat, czyli Podlaska.

Jak argumentowali w uzasadnieniu projektu, to próba naprawienia "niefortunnie przeprowadzonej procedury" nazwania tej ulicy. Zwrócili uwagę na pośpiech, brak konsultacji społecznych i - jak to ujęli - "dogłębnej historycznej analizy". Przypomnieli, że do rady trafiały protesty na piśmie, a w mediach - zarówno publicznych, jak i społecznościowych - odezwały się liczne głosy oburzenia.

O samym patronie napisali, że to postać nieakceptowana przez część mieszkańców Białegostoku, wzbudzająca kontrowersje i "niejednoznaczna". Proponowali, by decyzję o Szendzielarzu "Łupaszce" jako patronie odłożyć do czasu "jednoznacznego określenia jego postaci przez historyków oraz do czasu przeprowadzenia konsultacji społecznych".

Projekt uchwały został jednak zdjęty z porządku obrad. Choć przy głosowaniu tego porządku - na początku poniedziałkowej sesji - tak się nie stało, to na wniosek radnych PiS i głosami tego klubu stało się to wieczorem, gdy Rada Miasta Białystok miała rozpatrywać ten punkt sesji.

Jak mówił radny PiS Paweł Myszkowski, który zgłosił wniosek formalny o zdjęcie tego punktu, nazwa ulicy została nadana "stosunkowo niedawno", rada zajmowała się też petycją w sprawie tej nazwy. "Nie ma powodu, żeby znów do tego wracać. Rada wypowiedziała się dwukrotnie" - powiedział Myszkowski.

"Kolejny raz państwo chcecie uniknąć jakichkolwiek rozmów, jakichkolwiek konsultacji" - odpowiadał jeden z wnioskodawców, radny Forum Mniejszości Podlasia (klub PO) Adam Musiuk. Mówił, że to pokazuje, iż radni klubu większościowego nie chcą rozmawiać, a "jedynie pokazać, jak wygląda demokracja" sprawowana przez większość, bez słuchania głosów mniejszości. 

Ostatecznie 17 osób było za zdjęciem projektu uchwały z porządku obrad, siedem było przeciw.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy