Reklama

Reklama

Białystok: Obrońca skazanego za napaść w dniu Marszu Równości złożył apelację

Obrońca mężczyzny, który za chuligański atak na 18-latka w dniu Marszu Równości w Białymstoku, został skazany na rok i osiem miesięcy więzienia, złożył apelację. Wyrok sądu pierwszej instancji, dotyczący wydarzeń z lipca 2019 roku, jest nieprawomocny.

Akta sprawy wpłynęły do Sądu Okręgowego w Białymstoku, termin rozprawy odwoławczej nie został jeszcze wyznaczony.

Reklama

Atak miał miejsce w centrum miasta, przy ulicy Suraskiej. Zarejestrowany został przez jedną z osób postronnych, nagranie wideo opublikowano w internecie. Wykorzystali je policjanci przeglądający materiały umieszczone w sieci po marszu. 

W zarzucie przyjęto, iż atak był występkiem chuligańskim, a sprawca działał umyślnie, bez powodu, okazując rażące lekceważenie porządku prawnego. 

Oskarżony się przyznał

W marcu proces przed Sądem Rejonowym w Białymstoku zakończył się w ciągu jednego dnia. Oskarżony przyznał się, nie chciał jednak składać wyjaśnień i odpowiadać na pytania stron, powiedział jedynie, że przeprasza 18-latka. W śledztwie nie potrafił podać racjonalnej przyczyny swego zachowania. Mówił o "impulsie tłumu" i reakcji pod wpływem tego, co się wtedy w centrum Białegostoku działo.

Marszowi Równości towarzyszyło bowiem kilka kontrmanifestacji, doszło do zamieszek i interwencji policji. Policja ustaliła ponad 140 osób, które w trakcie marszu popełniły różne przestępstwa i wykroczenia. Kilka spraw zakończyło się aktami oskarżenia.

O taki wyrok wnioskowała prokuratura

Sąd rejonowy skazał 25-latka na rok i osiem miesięcy więzienia bez zawieszenia. Ma on też zapłacić poszkodowanemu, który po silnym kopnięciu miał złamany obojczyk, pięć tys. zł nawiązki. To kara łączna również za dodatkowe przestępstwo - chodzi o to, że oskarżony miał dowód osobisty innej osoby, co zostało zakwalifikowane jako ukrywanie dokumentu, którym nie miał prawa wyłącznie rozporządzać.

Prokuratura, która wnioskowała dokładnie o taki wyrok, jaki zapadł, apelacji nie składała. Zrobił to obrońca, który przed sądem rejonowym chciał za chuligański atak łagodniejszej kary, tak zwanej mieszanej - trzymiesięcznego więzienia, a potem dwuletniego ograniczenia wolności poprzez 40 godzin prac społecznych miesięcznie. Co do zarzutu dotyczącego dowodu osobistego, obrońca wnioskował o umorzenie postępowania ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje