Proces za pobicie czarnoskórego Francuza

Dwoje świadków, których zeznania były korzystne dla oskarżonych, przesłuchał w czwartek białostocki sąd rejonowy w procesie czterech młodych ludzi, oskarżonych w związku ze znieważaniem na tle rasistowskim i pobiciem czarnoskórego Francuza. Grozi za to do trzech lat więzienia.

Sąd ponownie wezwał 35-letniego cudzoziemca do stawiennictwa na kolejnej rozprawie, zaplanowanej na połowę lutego. Francuz przebywa na stałe za granicą, przed czwartkową rozprawą sąd nie dostał żadnej informacji o podjęciu przez niego wezwania.

Reklama

W kwietniu ubiegłego roku na jednym z białostockich osiedli został zaatakowany na przystanku autobusowym przez większą grupę chuliganów. Doszło do szamotaniny. Gdy w obronie cudzoziemca stanęły kobiety, które były w pobliżu, chuligani uciekli między osiedlowe bloki.

W śledztwie okazało się, że kilka dni wcześniej cudzoziemiec był przez młodych ludzi znieważany na ulicy. Chuligani na jego widok wydawali odgłosy zwierząt, wykonywali obsceniczne gesty i potrącali go na ulicy.

Mimo że - według świadków i poszkodowanego - napastników było więcej, zarzuty udało się postawić czterem osobom (trzej z nich to bracia), w tym jednej zarzut pobicia, pozostałym - znieważenia Francuza. Prokuratura zakwalifikowała występki oskarżonych jako działanie o charakterze chuligańskim.

W czwartek przed sądem zeznawał ojciec trzech podejrzanych. Jak mówił, gdy doszło do zdarzenia na przystanku, żaden z jego synów nie mógł tam wtedy być. Według jego zeznań, pierwszy z nich pisał kolokwium na uczelni, drugi wracał autobusem ze szkoły, a trzeci był w domu i został wysłany na zakupy. Świadek mówił, że na dowód ma kopię nagrania z monitoringu sklepu.

Jego zdaniem, cała sprawa to zemsta Francuza za udaremnienie mu - jak zeznał - samosądu. Mówił bowiem, że z balkonu swego mieszkania widział, że cudzoziemiec szarpał się z czwartym z oskarżonych na placu zabaw za blokiem. Miał wtedy krzyknąć do nich, by przestali i każdy odszedł w swoją stronę.

Zeznawała też 17-latka, która mówiła, że widziała jednego z oskarżonych braci w innym miejscu w czasie, gdy doszło do napaści na przystanku. Była wtedy na spacerze z psem i widziała go wychodzącego ze sklepu.

W listopadzie ubiegłego roku białostocki sąd rejonowy skazał (nieprawomocnie) na kary więzienia w zawieszeniu trzech młodych ludzi za podobne zdarzenie. Chodziło o znieważenie w galerii handlowej czarnoskórej obywatelki Szwecji, z pochodzenia Kubanki. Incydent miał podtekst rasistowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje