Reklama

Reklama

Rozszerzone samobójstwo w Białymstoku. Nowe ustalenia

Mężczyzna, który najprawdopodobniej dokonał tzw. rozszerzonego samobójstwa w Białymstoku, miał w związku z zarzutami znęcania się nad bliskimi m.in. czasowy nakaz opuszczenia domu - wynika z informacji uzyskanych przez Polską Agencję Prasową w prokuraturze.

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku będzie prowadziła śledztwo dotyczące okoliczności śmierci czterech osób i eksplozji, do której doszło w poniedziałek (31 sierpnia) w jednym z domów jednorodzinnych w mieście.

Reklama

Ofiary to 10-letnia dziewczynka, jej rodzice w wieku 40 lat (matka) i 47 lat (ojciec) oraz 72-letnia babcia, matka mężczyzny. 

Pierwsze informacje wskazywały na to, że są to ofiary eksplozji, najprawdopodobniej gazu. Po wstępnych oględzinach zwłok okazało się jednak, że dziewczynka i dwie kobiety mają na ciele rany zadane ostrym narzędziem i ślady wskazujące na to, że się broniły przed atakiem. Mężczyzna zaś miał na szyi pętlę. Stąd wstępna ocena śledczych, że doszło do tzw. rozszerzonego samobójstwa, czyli sytuacji, gdy najpierw dochodzi do zabójstwa lub zabójstw, a potem ich sprawca sam odbiera sobie życie. 

Jak wynika z informacji PAP uzyskanych w prokuraturze, śledztwo będzie dotyczyło zabójstw i eksplozji.

Mężczyzna był oskarżony o dwa przestępstwa

Rodzina miała założoną w maju tzw. niebieską kartę (związaną z przypadkami przemocy domowej). Rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa mówił, że wtedy funkcjonariusze zostali raz wezwani do przypadku przemocy mężczyzny wobec rodziny i podejmowali tam interwencję, a napastnik został zatrzymany. Sprawa zakończyła się zarzutami i aktem oskarżenia.

Jak poinformowało biuro prasowe Sądu Rejonowego w Białymstoku, mężczyzna został oskarżony o dwa przestępstwa: znęcanie się psychiczne i fizyczne nad żoną i znęcanie się psychiczne nad małoletnią córką oraz kierowanie gróźb karalnych wobec matki. Sprawa miała być rozpoznana przez sąd 24 listopada.

W ramach postępowania przygotowawczego Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe stosowała wobec niego środki zapobiegawcze: dozór policji połączony z obowiązkiem stawiennictwa na komisariacie raz w tygodniu (według policji, mężczyzna bez zarzutu wywiązywał się z tego nakazu), ale też zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi i zbliżania się do nich na odległość 3 metrów oraz nakaz opuszczenia lokalu mieszkalnego, zajmowanego wspólnie z pokrzywdzonymi.

Jak powiedział zastępca szefa Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Paweł Sawoń (prokuratura ta kontroluje akta tej sprawy), nakaz opuszczenia lokalu miał obowiązywać w okresie od 1 czerwca do 1 września 2020 roku.

"25 sierpnia Sąd Rejonowy w Białymstoku stwierdził brak podstaw do przedłużenia środka zapobiegawczego w postaci nakazu opuszczenia lokalu. Spotkało się to z reakcją prokuratury w postaci zażalenia na to postanowienie. Naszym zdaniem, sąd zupełnie bezpodstawnie stwierdził, że nie zachodzą podstawy do przedłużenia tego środka zapobiegawczego" - dodał prok. Sawoń. Zażalenie nie było jeszcze rozpoznane.

Trzykondygnacyjny, murowany dom, w którym doszło w poniedziałek do tragedii, jest zabezpieczony dla potrzeb śledztwa. Przy słupie naprzeciwko tego miejsca pojawiły się pierwsze znicze i kwiaty.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje