Reklama

Reklama

Abp Polak o polskiej polityce: Nie powinno chodzić o interes partii, a o dobro wspólne

Nie chodzi o wymianę ludzi. Nie chodzi tylko o to, żeby odeszli jedni, a przyszli inny, ale chodzi o nowego człowieka. O człowieka, który będzie inny, który będzie nowy, wewnętrznie wolny, odnowiony, bo jak ten człowiek będzie nowy, to inni się przy nim zmienią – mówi Gość Krzysztofa Ziemca w radiu RMF FM, Prymas Polski abp Wojciech Polak, pytany o przedświąteczne nawrócenie polityków. - To jest raczej klucz do tego, by także te święta mogły być dla nas źródłem pojednania, przebaczenia, miłości, która jest nakierowana na dobro wspólne - dodaje.

Krzysztof Ziemiec: Jedna z najważniejszych osób w polskim Kościele. Prymas Polski, ksiądz arcybiskup Wojciech Polak jest naszym gościem. Szczęść Boże, dzień dobry.

Reklama

Abp Wojciech Polak: Szczęść Boże, witam serdecznie.

Witamy. Proszę księdza, ten moment przed nami, ten Wielki Tydzień to także - myślę, nie tylko dla wiernych - taki moment odnowienia, być może też posypania głowy popiołem. Jako naród, jako społeczeństwo bardzo powinniśmy te głowy popiołem posypać?

- Myślę, że najpierw powinniśmy wszyscy otworzyć się przede wszystkim na tajemnicę tego Wielkiego Tygodnia, czyli na dar i łaskę, którą Pan Bóg nam daje, tzn. daje nam poprzez przeżywanie męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. To, co my potrafimy uczynić, zrobić, to najpierw przede wszystkim przyjąć ten wielki dar bożej miłości i bożego miłosierdzia. Bo przecież Wielki Tydzień w istocie to jest właśnie świadomość tego, jak bardzo Bóg nas kocha, jak bardzo pragnie, abyśmy także na tę jego miłość odpowiadali. I z tym wiąże się oczywiście także to, co się w nas może dokonać, przemienić. To, co rzeczywiście może w nas narodzić się nowego w tym czasie, właśnie w odpowiedzi na dar i łaskę Pana Boga.

No właśnie, Rok Miłosierdzia, nie wiem, czy ksiądz arcybiskup zgodzi się z tymi głosami ludzi, którzy mówią, że przy świątecznym stole dziś znów będzie nam trudno, Polakom zasiąść, bo ilu Polaków, tyle zdań. Ten spór często jest tak ostry, że nie chcemy ze sobą rozmawiać. Czy może to jest też taki moment, kiedy politycy szczególnie powinni ten moment wykorzystać i takie narodowe nawrócenie w ich wydaniu byłoby dla nas Polaków bardzo potrzebne?

- Ja myślę, że zawsze chyba trzeba pamiętać o tych słowach - powtarzam je często - które pozostawił nam tutaj w Gnieźnie, w swoim ostatnim kazaniu Prymas Tysiąclecia w roku 1981, kiedy zadał to pytanie, o co tak naprawdę w Polsce chodzi. Potem na to odpowiadał sam sobie w tym kazaniu, że przecież nie chodzi tylko o wymianę ludzi, nie chodzi tylko o to, żeby odeszli jedni, a przyszli inny, ale chodzi o nowego człowieka. O człowieka, który będzie inny, który będzie nowy, wewnętrznie wolny, odnowiony, bo jak ten człowiek będzie nowy, to inni się przy nim zmienią, czy będą chcieli, czy nie. Myślę, że to jest raczej klucz do tego, co dzisiaj jest taką tęsknotą serc nas wielu, a więc do tego, by także te święta mogły być dla nas źródłem pojednania, przebaczenia, właśnie tej miłości, która jest nakierowana na dobro wspólne. Która nie patrzy tylko oczyma własnego interesu, nie patrzy tylko oczyma interesu własnej frakcji, czy partii, ale patrzy na autentyczne dobro wspólne każdego z nas i troską o to dobro wspólne także pragnie dotykać serca innych. I myślę, że to jest klucz, tzn. klucz przez konkretne serce danego człowieka.

Są zdania, że Kościół trochę jednak za mało robi, za mało mówi, żeby to takie narodowe, prawdziwe pojednanie nastąpiło. Zgadza się ksiądz z tymi opiniami?

- Wydaje mi się, że Kościół mówi i stara się mówić i chce mówić - przynajmniej mogę powiedzieć, jak ja to odczytuję - staram się i chcę mówić językiem Ewangelii tzn. wzywać do tego, co jest przebaczeniem i pojednaniem, do szukania wspólnych dróg, do odnajdywania dobra. Nie piętnując i nie nawołując do tego, że wina jest po jednej, czy po drugiej stronie, ale właśnie do tego, żeby starać się przede wszystkim odnajdywać wspólną drogę. By to, co nasz łączy, w czasie ostatniego zjazdu gnieźnieńskiego w nabożeństwie dziękczynno-pokutnym usłyszeliśmy tak bardzo, że to, co nas łączy, jednoczy, więc także ten fakt, że jesteśmy ochrzczeni, sakrament chrztu świętego, że powinien być mocniejszy od tego, co nas różni i dzieli. Powinien nas prowadzić do przekraczania tych różnic, powinien nas bronić przed tym, że mówimy: ochrzczony, ale z innej partii, ochrzczony, ale z innego narodu, ochrzczony, ale być może tak różny od nas. Żebyśmy pamiętali, że ten fundament, który jest w nas i te święta także paschalne, które w szczególny sposób mają nas przybliżyć do Chrystusa obecnego w naszym życiu, właśnie poprzez sakrament chrztu świętego, żeby nam w tym pomogły.

Księże prymasie, za miesiąc uroczystości 1050-lecia chrztu Polski. Jakie znaczenie ma dziś dla nas, Polaków ten akt, ta rocznica i ta decyzja Mieszka I?

- Myślę, że przede wszystkim jest to dla nas okazja do wielkiej wdzięczności za ten akt dziejowy. Prymas Tysiąclecia 50 lat temu powiedział, że Mieszko był człowiekiem, który kierował się taką szeroką wizją, gdy przyjmował chrześcijaństwo. Nie tylko myślę prostą i czystą kalkulacją wówczas polityczną, chociaż ona również była w tych decyzjach, ale przede wszystkim szeroką wizją tego, że wprowadzał poprzez ten fakt chrztu świętego, wprowadzał Polskę do chrześcijańskiej wspólnoty ludów i narodów. Do tej europejskiej Christianitas, której żywą cząstką jesteśmy. Myślę, że to jest najpierw wielkie dziękczynienie za to, co wydarzyło się przed tysiąc pięćdziesięciu laty.

A widzi ksiądz prymas dzisiaj zagrożenie utraty takiej chrześcijańskiej tożsamości Polski i Europy?

- To znaczy widzę konieczność, o czym bardzo mocno przypomniał nam także tutaj św. Jan Paweł II w 1997 roku, konieczność samoświadomości chrześcijańskiej, która powinna być bardziej żywa w nas, bardziej twórcza, bardziej odważna. A wtedy rzeczywiście wobec wyzwań, przed którymi stoi dzisiaj i Polska, i Europa, myślę, że będziemy bardziej odważnymi świadkami właśnie tego, kim jesteśmy.

Takim wyzwaniem bez wątpienia też - myślę, że nie tylko dla wiernych - będą Światowe Dni Młodzieży. Wrócę znów do polityków, bo oni też tutaj na pewno będą chcieli uczestniczyć, może to jest taki moment, kiedy powinni w Wielkim Tygodniu przejść jakieś wspólne rekolekcje, wspólne pojednanie, może i wspólną eucharystię. Może w Gnieźnie, może w Krakowie. Widzi ksiądz prymas taka możliwość?

- Teraz w tym Wielkim Tygodniu, tak, już przygotowującym?

Na przykład.

- Ja myślę, że każda i każdy z nas jest zaproszony, jako chrześcijanie jesteśmy przynagleni wręcz, żeby wykorzystać te 3 święte dni, a więc do Triduum - piątek, sobotę, Wielki Czwartek  - do tego, żeby do tego miłosierdzia Chrystusa się zbliżyć. Ja myślę, że tu nie chodzi o takie zewnętrzne gesty. Jeżeli w nas się coś nie zmieni, jeżeli w nas samych coś nie pęknie, jeżeli nie pękną te uprzedzenia, mury, które narosły także w naszych sercach, to myślę, że żadne zewnętrzne gesty pojednania, gromadzenia, przybliżania ludzi jednych do drugich, nie będą miały trwałej wartości. Myślę, że musimy - i chyba to jest też jakaś konieczność dla każdego, zwłaszcza dla ludzi, którzy odwołują się do wiary chrześcijańskiej, Chrystusa - konieczność zrozumienia, że w nim jest siła, że to Jezus zburzył rozdzielający ludzkość mur, wrogość. Że on w sobie zniszczył nienawiść i że jeżeli jest jakaś nadzieja, to właśnie w nim, w otwarciu na jego moc, łaskę, żeby także potem można ją realizować w naszym życiu. My sami z siebie takiej siły nie mamy.

Księże prymasie, na koniec, czy te Światowe Dni Młodzieży mogą być czymś takim, jaki chrzest Polski 1050 lat temu, takim właśnie odnowieniem dla Polski, dla Polaków?

- To na pewno jest okazja do świadectwa. Kiedy myślę o tym roku jubileuszowym, z reguły posługuję się 3 słowami - refleksja, dziękczynienie, świadectwo. Refleksję w pewnym sensie mamy już za sobą, to 10. Zjazd gnieźnieński, wydarzenie, które w ubiegłym tygodniu miało tutaj miejsce. Do dziękczynienia na 14 kwietnia w Gnieźnie i 15, i 16 w Poznaniu przygotowujemy się jeszcze intensywnie. Natomiast świadectwo to także właśnie to świadectwo, które możemy dawać w ramach Światowych Dni Młodzieży, a więc wobec młodych, którzy tutaj do nas przybędą. Dzielić się naszą wiarą, dzielić się przeżywaniem tej wiary, dzielić się tym, co jest w nas najpiękniejsze. Myślę, że tak bym widział też te Światowe Dni Młodzieży. Zachęcam, nie tylko młodych, ale także tych, którzy przyjmą młodzież do swoich domów, tych, którzy będą otwierać swoje wspólnoty parafialne, miasta, wsie, aby wykorzystali to jako okazję właśnie do takiego dobrego świadectwa.

Dziękuję bardzo. Prymas Polski ksiądz arcybiskup Wojciech Polak był naszym gościem. Dobrego dnia.

- Dziękuję bardzo. Szczęść Boże wszystkim i dobrego przeżycia Wielkiego Tygodnia.

Krzysztof Ziemiec


Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje