Awantura o uroczystości na Westerplatte. Wójcik: Adamowicz zhańbił to miejsce

1 września Wojsko Polskie musi być na Westerplatte, to jest miejsce należące do narodu, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz po prostu je zhańbił, gra przed wyborami tym symbolicznym miejscem - ocenił w niedzielę wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

W programie TVP Info goście dyskutowali o sporze wokół kształtu tegorocznych uroczystości na Westerplatte związanych z rocznicą wybuchu II wojny światowej. 

Reklama

W czwartek szef MON Mariusz Błaszczak oświadczył, że - decyzją prezydenta Gdańska - wojsko nie zostało zaproszone do udziału w odbywających się 1 września na Westerplatte uroczystościach. Zażądał jednocześnie od Adamowicza zmiany decyzji w tej sprawie. Szef MON podkreślił, że nie wyobraża sobie, żeby 1 września na Westerplatte nie było Wojska Polskiego.

Adamowicz, odnosząc się do słów Błaszczaka powiedział na konferencji prasowej m.in., że "Wojsko Polskie jest integralną częścią Westerplatte", zaś przedstawiciele służb mundurowych jak co roku są zapraszani i będą uczestniczyć w uroczystościach 1 września. Wyjaśnił jednocześnie, że zamierzeniem miasta jest, aby "wiodącą rolę podczas wydarzeń na Westerplatte odgrywała młodzież". 

"Zamiast asysty wojskowej przewidujemy asystę harcerską" - napisał w piśmie do Dowódcy Garnizonu Gdańsk.

"Adamowicz zhańbił po prostu to miejsce"

Wiceminister sprawiedliwości powiedział w TVP Info, że spór wokół uroczystości to bardzo smutna sprawa; stwierdził, że prezydent Gdańska "gra" sprawą uroczystości na Westerplatte i "uwikłał" w tę sprawę harcerzy. "On zhańbił po prostu to miejsce" - powiedział Wójcik.

Dodał, że podczas konferencji prasowej Adamowicz zaatakował szefa MON, który "niczego nie powiedział przeciwko gdańszczanom". "To jest jego jakaś gra przedwyborcza, szkoda tylko, że takim symbolicznym miejscem (...). Myślę, że najwyższy czas na zmianę, na to, żeby wreszcie Gdańskiem (...) rządził ktoś zupełnie inny" - powiedział Wójcik.

Pytany, czy Wojsko Polskie będzie na Westerplatte, wiceszef powiedział, że: "Wojsko Polskie być tam musi". "To jest miejsce należące do narodu, to jest symbol także niezłomności i wyjątkowości właśnie polskiego wojska" - powiedział wiceminister sprawiedliwości.

Joanna Lichocka (PiS) podkreśliła, że "dla każdego Polaka jest oczywiste, że uroczystości na Westerplatte powinny mieć asystę wojskową". "Harcerze oczywiście mogą tam być, ale to jest przede wszystkim święto i wielki symbol polskiego wojska" - dodała. 

Jej zdaniem, prezydentowi Gdańska "przeszkadza to, że nie będzie miał kontroli nad Apelem Poległych, że to wojsko będzie Apel Poległych przedstawiało, a nie harcerze, że to nie Adamowicz albo ludzie Adamowicza napiszą Apel Poległych".

"Skandal"

Jerzy Wenderlich (SLD) zaznaczył, że zarówno wojsko, jak i harcerze powinni być na Westerplatte. Dodał, że za spór wokół uroczystości 1 września odpowiedzialność ponoszą obie strony konfliktu.

Jacek Wilk (Wolność) zwrócił uwagę, że o tym, co się dzieje na danym terenie decyzję podejmuje właściciel albo zarządca terenu i do Adamowicza będzie należało ostatnie słowo, jak będą wyglądały uroczystości na Westerplatte. Zaznaczył, że uroczystość powinna mieć przede wszystkim charakter wojskowy i nie powinna być do tego "mieszana" polityka.

Wiceszef klubu Kukiz'15 Jarosław Sachajko ocenił, że spór wokół uroczystości na Westerplatte to skandal. Jego zdaniem Apel Poległych powinien odczytać oficer Wojska Polskiego. Podkreślił, że próba antagonizowania wojska i harcerzy jest niedopuszczalna. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje