Reklama

Reklama

Awaria "Czajki". Wiceprezydent stolicy: Naprawa w trzech krokach

Naprawa systemu przesyłowego ścieków odbędzie się w trzech krokach. Pierwszy - rurociąg na moście pontonowym, drugi - przewierty pod Wisłą, zaś trzeci to zabezpieczenie obecnej infrastruktury - poinformował w czwartek (3 czerwca) wiceprezydent Warszawy Robert Soszyński.

W czwartek została zaplanowana nadzwyczajna sesja Rady Warszawy, zwołana na wniosek prezydenta miasta Rafała Trzaskowskiego. Jedynym punktem porządku obrad była informacja w sprawie awarii przesyłu ścieków do oczyszczalni "Czajka". Informację przedstawił wiceprezydent Soszyński.

Reklama

Jak powiedział Robert Soszyński, krok pierwszy likwidacji skutków awarii, czyli budowa mostu pontonowego z doraźnym rurociągiem, jest przewidywany na cztery do pięciu tygodni. - Oczywiście zakładamy, że uda się to zrobić szybciej, ale ponieważ tu jest cała masa niuansów, to cztery do pięciu tygodni jest bezpiecznym założeniem - zaznaczył.

- Krok drugi jest już wdrożeniem systemowego rozwiązania, które wprawdzie będzie miało charakter doraźny, ale potem zakładamy, że wykorzystamy je już jako docelowe rozwiązanie o charakterze rezerwowym - poinformował Soszyński radnych.

Dodał, że w ramach tego drugiego etapu pod dnem Wisły bezpośrednio w gruncie zostaną położone dwa rurociągi i wpięte w system do przesyłu ścieków. - To już jest bardzo poważna robota inżynierska i jej wykonanie zajmie od dwóch do trzech miesięcy na pewno. (...) Tym niemniej jesteśmy przekonani, że uruchomimy co najmniej jeden z tych podziemnych rurociągów do momentu, gdy most pontonowy będzie musiał być rozpięty, czyli gdzieś do przełomu listopada i grudnia - powiedział.

W odniesieniu do trzeciego etapu i naprawy obecnej infrastruktury przesyłu ścieków, Soszyński zaznaczył, że "układ ten musiał utracić zaufanie użytkowników, w związku z tym czeka nas kolejny raz głęboka analiza, ale teraz już bez zakończenia tej analizy nie przystąpimy do remontu". Zaznaczył, że niemal na pewno konieczne będzie "mocne przeprojektowanie systemu i remont głęboki, nieomal nowe odtworzenie systemu". - To musimy obliczać na co najmniej kilkanaście miesięcy - ocenił Soszyński. 

Robert Soszyński: Nie należy wskazywać jako winnego Rafała Trzaskowskiego

Radni Jarosław Szostakowski, szef klubu Koalicji Obywatelskiej oraz Dariusz Figura z Prawa i Sprawiedliwości, zapytali wiceprezydenta o to, co miasto zrobiło od czasu zeszłorocznej awarii w oczyszczalni ścieków "Czajka", żeby zapobiec podobnej sytuacji w przyszłości.

Jak wyjaśniał Soszyński, powołana została grupa ekspertów do oceny przyczyn tamtej awarii. Dodał, że podjęto działania naprawcze, zgodnie z najlepszą wiedzą popartą ekspertyzami. - 27 sierpnia dokonano głębokiej kontroli nitki przesyłowej B, która dwa dni później rozszczelniła się jako pierwsza. Wyniki były pozytywne, nic nie wskazywało na to, że układ może znowu zawieść. Po kontroli nitka została wypełniona i nastąpił przesył. Awaria wystąpiła po kilkunastu godzinach od jego rozpoczęcia - wskazał wiceprezydent.

Jak powiedział, nie są znane przyczyny awarii układu przesyłowego, ale nie należy wskazywać jako winnego Rafała Trzaskowskiego. - Ten system, zanim został wybudowany, został poparty wieloma głębokimi analizami wykonywanymi przez międzynarodowe firmy, niestety zawiódł. Trzaskowski nie był u władzy na etapie projektowania tego systemu, więc nie mógł przewidzieć takich zdarzeń. Ten układ powinien zostać zaprojektowany inaczej - podkreślił Soszyński.

Dodał, że badane są wszelkie warianty, ale nie jest zakładany "sabotaż PiS". - Natomiast spółka ma obowiązek brać pod uwagę wszelkie możliwości. Niestety skutki awarii są dużo potężniejsze niż poprzednio, musimy po kolei wykluczać każdą hipotezę - wyjaśnił.

Dariusz Figura, radny klubu PiS i wiceprzewodniczący Rady Miejskiej wskazał, że awaria bezspornie uświadomiła, że kolektory ściekowe działają w sposób niewydajny, do tego jest ich za mało. - Już w zeszłym roku mówiliśmy, że jeśli zdarzyła się awaria, to może się ona powtórzyć w przyszłości. Moim zdaniem, błędy zostały popełnione już na samym początku. Uznano, że jest dużo czasu i że można działać w trybie normalnych procedur. To było pierwsze założenie fundamentalnie złe - zaznaczył. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje