​Bąkiewicz: Marsz Niepodległości się odbędzie, zapraszamy prezydenta

"Marsz Niepodległości się odbędzie, zapraszamy na niego prezydenta Andrzeja Dudę" - oświadczył w piątek prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz. W związku z tym, że - jak powiedział - w niedzielę odbędą się dwa marsze, wciąż liczy na rozmowy w tej "trudnej" sprawie.

Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił w czwartek wieczorem decyzję prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz w sprawie zakazu organizacji Marszu Niepodległości 11 listopada w centrum stolicy. "Wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawa (...) prawo do zgromadzeń jest chronione konstytucją" - powiedział w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Michał Jakubowski. Dodał, że decyzja o zakazie "jest możliwa po starannym zbadaniu sprawy i musi zawierać przekonujące uzasadnienie".

Reklama

Dzień wcześniej prezydent Warszawy zakazała Marszu Niepodległości 11 listopada organizowanego przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości współtworzone przez m.in. Młodzież Wszechpolską, ONR i Ruch Narodowy. Organizatorzy złożyli zażalenie na tę decyzję. W związku z decyzją prezydent stolicy odbyło się spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego, podczas którego ustalono, że zostanie zorganizowany "wspólny biało-czerwony marsz", który będzie miał charakter uroczystości państwowej, organizowanej przez rząd.

Zaproszenie dla prezydenta

Prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości pytany w TOK FM, czy wybiera się na marsz, który organizuje rząd, odpowiedział: "ja idę na marsz, który organizuje stowarzyszenie Marsz Niepodległości, który się nazywa Marsz Niepodległości". Dopytywany, czy ten marsz się odbędzie, Bąkiewicz potwierdził i powiedział, że rozpocznie się on w niedzielę o godz. 14 na Rondzie Dmowskiego w Warszawie. W odpowiedzi na to, że w tym czasie już w tym miejscu będą zabezpieczenia marszu organizowanego przez rząd, odpowiedział: "pana prezydenta na pewno zapraszamy na nasz marsz".

Bąkiewicz był również pytany o szczegóły rozmów, które toczyły się między stowarzyszeniem Marsz Niepodległości i przedstawicielami władz, a które miały doprowadzić do wspólnego marszu 11 listopada. Prezes stowarzyszenia mówił, że po stronie władz w spotkaniach w Senacie brali udział marszałek Senatu Stanisław Karczewski, szef MSWiA Joachim Brudziński oraz podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Wojciech Kolarski. Przyznał, że takich spotkań było siedem, ale nie przyniosły porozumienia. Mówił, że problemem było to, że stowarzyszenie nie chciało, aby marsz miał charakter państwowy, a marsz - jak mówił - ma charakter oddolny.

Dwa marsze na tej samej trasie

Zapytany, czy nie przyjmuje do wiadomości, że prezydent Andrzej Duda "wypisał" Marsz Niepodległości przynajmniej na ten rok poprzez wspólny marsz, który organizuje rząd, odpowiedział: "nie ma takiego prawa, żeby pan prezydent Duda wypisał jakiś marsz, czy strona rządowa dlatego, że takie prawo nie istnieje". Powiedział, że zgodnie z prawem obecnie są dwa zgromadzenia zapowiedziane w niedziele jako marsz.

Bąkiewicz przyznał, że obecnie organizatorzy Marszu Niepodległości są w trudnej sytuacji w związku z tym, że mają się w niedzielę odbyć dwa marsze. Dodał, że liczy, na rozmowy w tej sprawie. Pytany, czy nie było rozmów z marszałkiem Karczewskim ws. rozwiązania tej sytuacji, odpowiedział: "w tej chwili nie było z marszałkiem Karczewskim żadnych spotkań".

Dopytywany, czy chciałby rozmawiać z marszałkiem Karczewskim i z szefem MSWiA ws. marszu, odpowiedział: "nie ma problemu, żebym się z nimi spotkał i porozmawiał na ten temat, jak rozwiązać tę trudną sytuację".

"Nie zostało dużo czasu. Trzeba pamiętać o tym, że pan prezydent, Kancelaria Prezydenta czy premiera jeszcze 3 dni temu mówiła o tym, że w marszu nie bierze udziału" - powiedział.

Pytany, czy jest w stanie upilnować, aby na Marszu Niepodległości nie było rasistowskich haseł, odpowiedział: "czy pan prezydent jest w stanie upilnować, żeby na marszu prezydenckim nie było kieszonkowców?". Dodał, że organizatorzy nie życzą sobie na marszu haseł rasistowskich.

W wydanym w czwartek przez stowarzyszenie "Marsz Niepodległości" oświadczeniu jego członkowie ocenili, że prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nadużyła swojej władzy i zapowiedzieli złożenie w związku z tym zawiadomienia o możliwości popełnienia przez nią przestępstwa. "Marsz Niepodległości jest zgromadzeniem legalnym. Nie możemy odejść od jego społecznej i oddolnej formuły" - napisali. Dodali, że zapraszają wszystkich na Marsz Niepodległości, który rozpocznie się o godzinie 14. na Rondzie Dmowskiego w Warszawie.

Decyzję sądu skomentował też rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk, który powiedział w czwartek PAP, że miastu przysługuje prawo do wniesienia zażalenia, ale najpierw musi się ono zapoznać się ze szczegółowym uzasadnieniem. "Zawsze przyjmujemy decyzje sądu, natomiast oczywiście po przeanalizowaniu uzasadnienia będziemy mogli podjąć decyzję o ewentualnym odwołaniu" - podkreślił Milczarczyk.

Gliński: Środowiska narodowców były bardzo sztywne w rozmowach

Decyzja o zorganizowaniu marszu państwowego nie była związana z decyzją Hanny Gronkiewicz-Waltz o wydaniu zakazu organizacji w niedzielę 11 listopada Marszu Niepodległości - powiedział w piątek w radiowej Trójce wicepremier, minister kultury Piotr Gliński.

Odnosząc się do sprawy Gliński zaznaczył, że "było oczywiste", że Sąd Okręgowy w Warszawie uchyli decyzję prezydent Warszawy, ponieważ nie miała ona podstaw prawnych. "Decyzja o zorganizowaniu marszu państwowego nie była związana z decyzją pani Gronkiewicz-Waltz" - stwierdził. Zdaniem Glińskiego, rząd od dawna chciał zorganizować marsz, choć "dynamika sytuacji politycznej w Polsce nie ułatwiała tego". 

"Jest ostry konflikt i cokolwiek się zrobi, to zawsze jest wrzask" - ocenił.

Przypomniał, że rząd prowadził rozmowy ze środowiskami narodowymi o organizacji wspólnego marszu, jednak środowiska te "były bardzo sztywne w rozmowach". "Cieszę się, że to się zmieniło i myślę, że nie będzie problemu. Że dotychczasowi organizatorzy posuną się i wpuszczą państwo Polskie jako organizatora" - zaznaczył.

Odnosząc się do incydentów, które miały miejsce na Marszu Niepodległości w poprzednich latach ocenił, że manifestacje były "dobrze zorganizowane", a prowokacje "się zdarzają". 

"Niestety, w zeszłym roku był ten kretyński transparent wniesiony. To się niestety, jak pani wie, zdarza. To się niestety zdarza, nie takie prowokacje w takich marszach i innych sytuacjach miały miejsce" - powiedział Gliński.

Jak ocenił wicepremier, upaństwowienie marszu daje gwarancję, że przebiegnie on spokojnie. "Panujemy nad tym (...). Wiemy, że różni prowokatorzy, czy też (grupy) neolewackie szykowały się i szykują, żeby tutaj próbować upiec jakąś swoją pieczeń polityczną" - zaznaczył. (...) To jest naprawdę radosne święto i tysiące Polaków samą swoją obecnością - taką normalną obecnością - dadzą gwarancję tego, że będzie tam godnie, spokojnie i normalnie" - zapewnił Gliński.

Reklama

Reklama

Reklama