Reklama

Reklama

Bardzo trudna sytuacja na południu kraju

Fala kulminacyjna przechodzi od soboty rana przez Kłodzko (Dolnośląskie), gdzie została zalana znaczna część miasta. Do licznych podtopień gospodarstw i pól doszło również między Krosnem i Pilznem (Podkarpackie).

Pogorszyła się sytuacja powodziowa w rejonie Bielska-Białej (Śląsk). W sobotę woda ponownie pojawiła się na ulicach Kaniowa, wystąpiły duże rozlewiska. Z dwóch zagrożonych domów strażacy ewakuowali ludzi.

Reklama

Trudna sytuacja jest także w Czechowicach-Dziedzicach i Bestwinie. Synoptycy nie wykluczają burz.

W Bielsku-Białej padało przez większą część dnia. Na ulicach nie milkną syreny wozów strażackich. Rzecznik bielskiej straży Ewa Beńko powiedziała, że praca właściwie się nie kończy. - Wypompowaliśmy wodę z wielu miejsc, ale nastąpiła "cofka" potęgowana sobotnimi opadami. Zaczynamy niemal od początku w tych samych miejscach - mówiła.

W Czechowicach-Dziedzicach woda pojawiła się ponownie w rejoniepoczty i dworca kolejowego, a także tartaku, miejscowej walcownimetali i w familokach przy ulicy Górniczej.

Fatalnie brzmią prognozy synoptyków. Z informacji uzyskanych w Centrum Zarządzania Kryzysowego wojewody śląskiego wynika, żeokolice Bielska-Białej mogą nawiedzić gwałtowne burze z grademoraz wiatrem sięgającym w porywach do 125 kilometrów na godzinę.

W województwie dolnośląskim trudna jest też sytuacja powodziowa w miejscowościach wokół Kłodzka, m.in. Żelazno, Jaszkowa Dolna. Nieprzejezdne są drogi krajowe nr 46 i 33. W Kłodzku nie ma prądu.

W Kotlinie Kłodzkiej, gdzie panuje trudna sytuacja z powodu intensywnych opadów deszczu, zostały przygotowane w sobotę miejsca w szkołach i ośrodkach dla osób, które w razie konieczności zostaną ewakuowane. Chodzi głównie o mieszkańców wsi: Jaszkowa Dolna i Górna, Żelazna, Krosnowice oraz Lądek Zdrój i gmina Stronie Śląskie.

- Samorządowcy zapewnili mnie, że są przygotowane miejsca, w które mogą być bezpiecznie ewakuowani mieszkańcy zagrożonych miejscowości w Kotlinie Kłodzkiej. Przygotowujemy zapasy wody pitnej, środki higieniczne oraz dezynfekcyjne. To wszystko co jest niezbędne do życia. W Sanepidzie natomiast można otrzymać tabletki do odkażenia wody w studniach - mówił w sobotę podczas konferencji prasowej wojewoda dolnośląski Rafał Jurkowlaniec, który odwiedził kilka miejscowości zalanych w Kotlinie.

Jak poinformowało Centrum Zarządzania Kryzysowego Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego alarmy powodziowe obowiązują obecnie w 11 miejscach w gminach: Stare Bogaczowice, Świdnica, Kłodzko, Nowa Ruda, Kamieniec Ząbkowicki i Mietków. Ponadto we Wrocławiu, w mieście i gminie Stronie Śląskie, powiecie kłodzkim, mieście i gminie Bardo Śląskie, powiecie ząbkowickim. Pogotowie przeciwpowodziowe obowiązuje w 13 miejscach na Dolnym Śląsku. Stany alarmowe są poprzekraczane na 27 wodowskazach zaś stan ostrzegawczy - na 17.

Synoptycy prognozują złą pogodę przez kolejne dni. - Mamy prognozy, z których wynika, że intensywne opady będziemy mieli w naszym regionie, a zwłaszcza w Kotlinie Kłodzkiej, do środy. A tymczasem ziemia jest już tak nasiąknięta, że woda stoi - mówił Jurkowlaniec. Ponadto - mówił wojewoda - istnieje obawa, że mosty, które poniszczyła woda, stały się tamami wodnymi i jeśli szybko nie zostaną uprzątnięte i tym samym nie pozwoli się wodzie płynąć korytem, to w wielu miejscowościach mogą potworzyć się rozlewiska. W samej Kotlinie Kłodzkiej zostało zniszczonych 41 mostów i kładek mostowych, uszkodzeniu uległo pół tysiąca gospodarstw i domów.

- Poprosiliśmy o wsparcie Ministerstwo Obrony Narodowej. Oprócz śmigłowca do ewakuacji ludności otrzymaliśmy wsparcie w postaci sprzętu ciężkiego, który przyda się przy usuwaniu ciężkich przedmiotów, zawalonych mostów czy drzew - mówił wojewoda. Żołnierze ze specjalnej jednostki z Głogowa w Kotlinę powinni dotrzeć jeszcze w sobotę i rozpocząć pracę.

Starosta kłodzki Krzysztof Baldy zarządził zamknięcie kłodzkiej Starówki dla samochodów w ciągu najbliższych godzin. Ma nadzieję w ten sposób uniknąć dodatkowych strat w razie kolejnej fali kulminacyjnej, która w nocy może być na Nysie Kłodzkiej. W nocy z piątku na sobotę przez najniższe rejony Kłodzka przeszła fala kulminacyjna, która miała ok. 2 metrów wysokości. Doszło do lokalnych podtopień. W centrum miasta został przerwany wał powodziowy.

Mieszkańcy Kłodzka opowiadali, że starają się bez paniki przygotować do kolejnych podtopień. Zabezpieczali workami z piaskiem przerwany wał, swoje domy i sklepy. Z jednej strony twierdzili, że fala, która przeszła przez miasto ma się nijak do tej z 1997 r., kiedy to woda w centrum miasta sięgała 12 metrów. Z drugiej - przyznawali, że wtedy choć było strasznie trudno, ludzie byli ze sobą solidarni, bardzo sobie pomagali. - Teraz moja rodzina napełnia worki z piaskiem i układamy wał, żeby chronić nasz dobytek. Inni patrzą. Nikt nie pomoże. A są i tacy, którzy zachowują się jak turyści. Chodzą i robią zdjęcia - powiedziała rozgoryczona młoda mieszkanka Kłodzka.

Pogotowie przeciwpowodziowe obowiązuje w 14 miejscach na Dolnym Śląsku. Stany alarmowe są przekroczone na 27 wodowskazach zaś stan ostrzegawczy - na 17.

W Dolnośląskiem alarmy powodziowe wciąż obowiązują we Wrocławiu i Jeleniej Górze oraz gminach: Marcinowice, Stare Bogaczowice, Świdnica, Kłodzko, Zagrodno, Nowa Ruda i powiecie kłodzkim. Pogotowie przeciwpowodziowe ogłoszone jest w 16 miejscowościach.

We Wrocławiu alarm powodziowy wprowadzono z powodu kontrolowanego zalania jednej z wrocławskich ulic i gospodarstwa rolnego znajdującego się na uboczu miasta. Jest to rezultat spuszczania wody ze zbiornika retencyjnego w Mietkowie.

Z powodu intensywnych opadów deszczu nieprzejezdna jest też autostrada A4 pod Wrocławiem w okolicach Żurawiny.

W województwie podkarpackim po opadach deszczu najbardziej ucierpiało kilka gmin powiatów mieleckiego i dębickiego. W związku z tym dla kilku gmin tych powiatów w sobotę rano wprowadzono na nowo alarmy powodziowe. Obecnie obowiązują one w gminach: Czarna, Brzostek, Jodłowa, Pilzno i Dębica oraz Radomyśl Wielki, Przecław, Wadowice Górne, Czermin.

Pogotowie obowiązuje nadal w powiatach: ropczycko-sędziszowskim, brzozowskim i strzyżowskim i tarnobrzeskim.

Poziom głównych rzek Podkarpacia utrzymuje się w sobotę poniżej stanów alarmowych. Przekroczenie stanu alarmowego o 274 cm zanotowano jedynie na Grabince w Głowaczowie oraz stanu ostrzegawczego na Wisłoce w Mielcu o 117 cm.

Kilka godzin wcześniej rzeczka Grabinka (zwana także Czarną)wylała, zalewając w gminie Czarna (pow. dębicki) domy, przedszkole i szkołę. Konieczna była ewakuacja 30 osób. Według danych Centrum Zarządzania Kryzysowego w Rzeszowie jej poziom nadal rośnie, natomiast według przebywających na miejscu strażaków - powoli opada.

Stan ostrzegawczy przekroczyła także Wisłoka w Mielcu o 117 cm. Jej czoło już powoli mija Mielec, jednak wpływają do niej cały czas wody z terenów, gdzie w nocy przeszły ulewne deszcze i burze.

W miejscowości Podborze pow. mieleckim w wale przeciwpowodziowym powstała wyrwa, przez którą wylał potok Zgórski. Jednak jak poinformował st. kpt. Adam Wiśniewski z podkarpackiej straży pożarnej woda zalała jedynie nieużytki, nie powodując zagrożenia dla ludzi. Trwa pompowanie wody z podtopionych piwnic oraz zabezpieczanie terenów przed zalaniem. Na miejscu są strażacy z pontonami, łodziami i odpowiednim sprzętem gotowi do ewentualnej ewakuacji, gdyby zaistniała taka konieczność.

Minionej nocy nad Podkarpaciem, w pasie od Krosna do Pilzna przeszły intensywne deszcze i burze, które spowodowały liczne podtopienia, uszkodzenia dróg, z których wiele jest nieprzejezdnych. Najbardziej ucierpiało kilka gmin powiatów mieleckiego i dębickiego.

Na terenach, na których w ciągu minionych dni wystąpiła powódź, głównie w powiecie ropczycko-sędziszowskim i samych Ropczycach trwa usuwanie jej skutków. W czwartek po dużych opadach deszczu wylała tam lokalna rzeka Wielopolka, która zalała znaczną część powiatu.

Centrum Zarządzania Kryzysowego w Rzeszowie podaje, że obecnie jej stan sięga ponad dwa metry powyżej stanu alarmowego. Według kierownika Centrum Stanisława Szynalika, nie ma takiego zagrożenia, jak w przypadku Wielopolki, która w czwartek zalała znaczną część powiatu ropczycko-sędziszowskiego, a przez centrum Ropczyc płynęła na poziomie 1,5 metra.

Na terenach, na których w ciągu minionych dni wystąpiła powódź, głównie w powiecie ropczycko-sędziszowskim i samych Ropczycach trwa usuwanie jej skutków. W czwartek po dużych opadach deszczu wylała tam lokalna rzeka Wielopolka, która zalała znaczną część powiatu.

Według wstępnych szacunków powódź uszkodziła na najbardziej zalanych terenach m.in. 11 mostów, ok. 250 km dróg wojewódzkich, powiatowych i gminnych, zalała 1,8 tys. hektarów użytków rolnych i łąk oraz 10 szkolnych piwnic.

Minionej nocy nad Podkarpaciem, w pasie od Krosna do Pilzna, przeszły intensywne deszcze i burze, które spowodowały liczne podtopienia, uszkodzenia dróg, z których wiele jest nieprzejezdnych. Najbardziej ucierpiało kilka gmin powiatów mieleckiego i dębickiego.

Prognozy pogody dla Podkarpacia przewidują dalsze opady deszczu, które mogą spowodować wzrost poziomu rzek, powyżej stanów ostrzegawczych, aż do osiągnięcia stanów alarmowych. Możliwe są także podtopienia ze strony lokalnych potoków i rowów melioracyjnych.

Obecnie Wisła przekracza stan ostrzegawczy w Sandomierzu o 43 cm, Breń w Wampierzowie o pół metra, Wisłoka w Mielcu o 58 cm, a w Pustkowie o 20 cm.

Po nocnych opadach przybrały głównie wody rzeki Grabinianki, gdzie w miejscowości Głowaczowa przechodzi obecnie fala kulminacyjna. Wzrosła także Wisłoka, ale jej poziom kształtuje się w okolicach stanów ostrzegawczych.

Zobacz podtopienia na Podkarpaciu:

W Małopolsce natomiast strażacy musieli ewakuować około 600 osób z podtopionych budynków w powiatach Dąbrowa Tarnowska i Tarnów. Po nocnych opadach wezbrały tam potoki.

W miejscowościach Smęgorzów i Małec (pow. dąbrowski) w Małopolsce w sobotę po południu strażacy przystąpili do ewakuacji mieszkańców kilkunastu podtopionych zabudowań - podał rzecznik małopolskiej straży pożarnej, Andrzej Siekanka.

Gospodarstwa zalewa woda gromadząca się w obniżeniach terenu po ulewnych deszczach, które nawiedziły Małopolskę z piątku na sobotę. Część powiatu Dąbrowa Tarnowska, który najmocniej ucierpiał w powodzi, leży na terenach depresyjnych.

Na pozostałych obszarach województwa sytuacja nie pogarsza się. Na dużych rzekach w regionie nie doszło do przekroczenia stanów alarmowych, woda opada. Mieszkańcom regionu w większości dały się we znaki potoki i tworzące się po ulewach rozlewiska.

Po nocnych opadach strażacy interweniowali w Małopolsce ponad 600 razy, do godz. 14 ewakuowano 631 osób, wypompowali wodę z ponad 400 budynków, usunęli ponad 20 powalonych drzew i 4 zerwane linie energetyczne. Działania prowadzi 230 zastępów zawodowej i ochotniczej straży - w sumie ponad 1 070 osób.

Małopolska policja podała, że w Łapanowie w pow. bocheńskim niespełna dwuletni chłopczyk uległ wypadkowi, gdy jego rodzice udrożniali przepełniony rów melioracyjny. Wezbrana woda porwała dziecko pod betonowy przepust. Rodzicom udało się wydostać nieprzytomnego malca z wody. Chłopczyk został przetransportowany śmigłowcem do szpitala dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu. Przebywa na oddziale intensywnej terapii.

W sobotę po południu alarm powodziowy obowiązywał w powiatach: dąbrowskim, tarnowskim oraz w gminie Brzeszcze (pow. oświęcimski) i gminie Borzęcin (pow. brzeski).

Pogotowie przeciwpowodziowe obowiązywało w powiecie Brzesko, w gminie Limanowa oraz w miastach Andrychów i Tarnów.

Woda w rzekach zaczęła szybko opadać, od rana obniżyła się od kilku do nawet kilkudziesięciu centymetrów. Mimo to stany alarmowe przekroczone były jeszcze na rzekach: Uszwicy w Borzęcinie o 70 cm, Szreniawie w Biskupicach o 33 cm. Wisła w Jawiszowicach przekraczała stan ostrzegawczy o 103 cm.

Przy likwidacji skutków powodzi zaangażowani są strażacy z całego regionu. Z Krakowa oraz z terenów, które nie ucierpiały od ulew przekazano do najbardziej dotkniętych powiatów sprzęt, głównie pompy. Na teren powiatu Dąbrowa Tarnowska została oddelegowana małopolska kompania powodziowa.

W nocy z piątku na sobotę, w wyniku intensywnych opadów wezbrane potoki i woda gromadząca się w obniżeniach terenu podtopiły, a w niektórych przypadkach zalały, wiele gospodarstw i domów. W miejscowości Narożniki w gm. Radgoszcz (pow. Dąbrowa Tarnowska) doszło do rozmycia odcinka wału na lokalnym zbiorniku retencyjnym. Strażacy uszczelnili go. W gminie Wojnicz (pow. Tarnów) przerwany został wał na lokalnym potoku Więckówka.

Woda najbardziej dała się we znaki mieszkańcom powiatów: Dabrowa Tarnowska i Tarnów oraz niektórych gmin na terenie powiatów: brzeskiego, wadowickiego, proszowickiego i oświęcimskiego.

Prócz gospodarstw woda zalała także kilka budynków użyteczności publicznej, uszkodziła jeden most oraz szereg stacji transformatorowych. Uszkodzonych zostało też wiele dróg, na ogół gminnych.

Na terenie dwóch najbardziej dotkniętych powiatów - Tarnów i Dąbrowa Tarnowska strażacy ewakuowali w sumie ok. 600 osób, w większości lądem; ok. 40 powodzian wywieziono łodziami. Ewakuowani przebywają w większości u rodzin, część znalazła schronienie w szkołach i przedszkolach. Tam gdzie potoki wróciły do koryt niektórzy powodzianie powracają do domów.

Woda nie tylko podtopiła budynki, ale w wielu przypadkach zalała też partie mieszkalne zabudowań. Podtopionych lub zalanych zostało również kilka budynków użyteczności publicznej - takich jak gminne domy kultury i biblioteki.

Uszkodzonych jest wiele dróg, na ogół gminnych. W regionie zalanych zostało 18 stacji trafo. Miejscowość Radgoszcz (pow. dąbrowski) w całości jest bez prądu, elektryczności nie ma też część mieszkańców Dąbrowy Tarnowskiej.

Synoptycy ostrzegają, że w weekend w Małopolsce mogą występować punktowo intensywne opady deszczu. Znacząca poprawa pogody może nastąpić na początku tygodnia.

W Tarnowie oraz pobliskim Skrzyszowie i Wojniczu wylały potoki. Według strażaków, w tym rejonie łodziami ewakuowano ok. 40 osób, a od 300 do 400 lądem.

W Dąbrowie Tarnowskiej oraz położonych w tym powiecie: Radgoszczy i Szczucinie zalanych i podtopionych zostało ok. 1 tys. budynków. W nocy ewakuowano z nich 170-180 osób.

Trudna sytuacja jest też w kilku miejscowościach powiatu brzeskiego. Również w powiatach wadowickim i proszowickim woda podtopiła gospodarstwa.

Alarm powodziowy obowiązuje w powiatach: dąbrowskim, tarnowskim w gminie Brzeszcze (powiat oświęcimski), a pogotowie przeciwpowodziowe w gminach Limanowa, Andrychów (powiat wadowicki) i w mieście Tarnów.

Stany ostrzegawcze są przekroczone na Wiśle w Jawiszowicach o 148 cm i w Sromowcach Wyżnych na Dunajcu o 19 cm.

Synoptycy przewidują w weekend w regionie przelotne opady deszczu i lokalne burze.

Po nocnych opadach deszczu ponownie przybrały rzeki i potoki na południu Opolszczyzny. Na terenach podgórskich doszło do lokalnych podtopień. W kilku przypadkach konieczna była ewakuacja mieszkańców. Alarmy obowiązują w powiecie brzeskim i pięciu gminach województwa.

Ze względu na zwiększoną ilość wody płynącą na Opolszczyznę z Kotliny Kłodzkiej zdecydowano o zwiększeniu zrzutu wody z jez. Nyskiego. Może to - zdaniem służb kryzysowych - spowodować lokalne podtopienia w Nysie i okolicach. - Uprzedziliśmy wszystkich o takiej możliwości. To co się dało zrobić w tej sytuacji - podwyższenie wałów i obłożenie zagrożonych budynków workami z piaskiem - zostało zrobione - powiedział dyrektor Centrum Zarządzania Kryzysowego wojewody opolskiego, Henryk Ferster.

Dyrektor dodał, że zbiorniki na Nysie Kłodzkiej - jeziora Otmuchowskie i Nyskie - mają rezerwę powodziową, jednak obawy służb kryzysowych budzą prognozy pogody. - Dalej może padać, miejscami intensywnie, i tego się boimy - zaznaczył Ferster.

Rośnie poziom granicznej Opawy w Branicach. Po piątkowym spadku woda znowu podniosła się o prawie pół metra. W ocenie służb kryzysowych wzrost o kolejne 30-40 cm spowoduje zagrożenie dla położonych w pobliżu gospodarstw.

W nocy niebezpiecznie było w Głuchołazach, gdzie Biała Głuchołaska po ulewnych opadach deszczu podniosła się o ponad metr w porównaniu z piątkowym popołudniem. Rzeka w piątek opadła poniżej stanu ostrzegawczego, a później - w ciągu kilku godzin - podniosła się do prawie dwóch metrów zmuszając do ewakuacji mieszkańców okolicznych budynków. W Głuchołazach trwa szacowanie strat, które według wstępnych obliczeń mogą przekroczyć 5 mln zł.

Do podtopień doszło w nocy także w gminie Paczków, gdzie z powodu wystąpienia z brzegów lokalnej rzeczki ewakuowano mieszkańców pięciu gospodarstw.

Sprawdź pogodę dla swojego regionu

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne