Reklama

Reklama

Bezprecedensowy proces o ocenę na maturze

Czy krakowskiej maturzystce - obecnie już studentce – zaniżono ocenę na egzaminie maturalnym? Błędny wynik egzaminu uniemożliwił jej studia na wybranej uczelni. Ruszył proces w bezprecedensowej sprawie.

Przed krakowskim sądem rozpoczął się proces cywilny wytoczony przez maturzystkę Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej o zaniżenie ocen na maturze. Skarżąca argumentowała, że z tego powodu nie została przyjęta na kierunek lekarsko-dentystyczny na UJ.

Reklama

W sądzie stawiła się we wtorek autorka pozwu z pełnomocniczką oraz przedstawiciel Prokuratorii Generalnej.

Pozwana Okręgowa Komisja Egzaminacyjna (OKE), reprezentowana przez Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa, która przystąpiła do sprawy, wnosiła o oddalenie powództwa.

Zdaniem obecnej studentki na rozszerzonym egzaminie maturalnym z biologii zaniżono jej oceny z trzech zadań. Z tego powodu nie została przyjęta na kierunek lekarsko-dentystyczny UJ: limit wynosił 262 pkt, a jej zabrakło 1 pkt. Wcześniej wystąpiła do OKE o skorygowanie wyniku egzaminu, ale uzyskała odpowiedź odmowną o braku trybu odwoławczego od wyników matury.

Studentka domaga się zobowiązania OKE do przyznania jej dodatkowo po jednym punkcie za odpowiedzi na trzy pytania i ustalenia nowego wyniku egzaminu. Chce także nowego świadectwa maturalnego ze skorygowanym wynikiem egzaminów.

W pozwie autorka szczegółowo przedstawia swoje odpowiedzi na pytania i wskazuje m.in., że nie powinna ponosić konsekwencji rozbieżności zdań między autorem podręcznika, z którego się uczyła, a egzaminatorem. Jej zdaniem oceniający w sposób niepoprawny i zbyt rygorystyczny interpretowali tzw. klucz, co wypaczyło wynik egzaminu.

Jak stwierdza, błędny wynik egzaminu uniemożliwił jej studia na wybranej uczelni. Argumentuje, że naruszono jej dobra osobiste - prawo do twórczości naukowej oraz kształcenia, gwarantowane przez konstytucję. Twierdzi, że gdyby nie błędny wynik, nie musiałaby ponosić kosztów związanych z płatnymi studiami na kierunku lekarsko-dentystycznym, które obecnie kontynuuje, i na których jeden semestr kosztuje 26 tys. zł.

Prawo do nauki nie jest dobrem osobistym?

W odpowiedzi na pozew OKE domaga się oddalenia powództwa i wskazuje, że nie doszło do naruszenia żadnych dóbr osobistych.

Według stanowiska OKE, prawo do nauki stanowi jedno z podstawowych praw obywatelskich, nie stanowi jednak dobra osobistego; natomiast praca egzaminacyjna nie jest twórczością naukową, tylko określoną w przepisach formą oceny poziomu wykształcenia ogólnego.

Ponadto - zgodnie z przepisami - wyniki egzaminu maturalnego są ostateczne. Ewentualne uznanie dopuszczalności skargi na ocenę maturalną lub świadectwo dojrzałości i jej uwzględnienie prowadziłoby w istocie do uchylenia oceny maturalnej, a tym samym doszłoby do sytuacji, w której nie istniałby w obrocie wynik egzaminu maturalnego umożliwiający przyjęcie na studia wyższe - wskazuje OKE.

Zdaniem OKE nie doszło także do błędów przy ocenie pracy maturzystki. Jak wyjaśnia komisja, punkty przyznawane są tylko za poprawne rozwiązania, precyzyjnie odpowiadające poleceniom zawartym w zadaniach; odpowiedzi niezgodne z poleceniem (nie na temat) lub niepełne są traktowane jako brak odpowiedzi.

Zmiany wyników egzaminu nie przewiduje ustawa

Do sprawy przystąpiła także Prokuratoria Generalna, reprezentująca Skarb Państwa w procesach cywilnych, również podnosząc fakt niedopuszczalności drogi sądowej dla tego typu spraw. Jak wskazała w odpowiedzi na pozew, uwzględnienie roszczeń wiązałoby się de facto z ponownym ustaleniem wyniku egzaminu maturalnego przez sąd i ingerencją w treść dokumentu urzędowego - a to jest niedopuszczalne. Weryfikacji i zmiany wyników egzaminu nie przewiduje bowiem ustawa o systemie oświaty.

Na niejawnym posiedzeniu sąd odmówił odrzucenia pozwu. Uznał, że sprawy o naruszenie dóbr osobistych podlegają sądom cywilnym, a kwestia roszczeń powinna zostać merytorycznie rozstrzygnięta w orzeczeniu kończącym postępowanie przed sądem.

W toku postępowania obecna studentka rozszerzyła swoje roszczenia, wskazała też kolejne dobra osobiste, które miały zostać naruszone, jak prawo do budowania i ochrony własnego wizerunku, prawa do kultywowania tradycji rodzinnych oraz prawo do dysponowania swoimi danymi osobowymi.

Zdaniem PG również te argumenty nie mogą być uznane. Autorka pozwu nie miała rozpoznawalnego wizerunku, a upublicznienie jej danych osobowych nastąpiło poprzez jej kontakty z mediami. Subiektywnie oceniane prawo do kultywowania tradycji rodzinnych nie zostało naruszone, bo kobieta studiuje na tej samej uczelni i na tym samym kierunku co kiedyś jej rodzice i dziadek, a kwestia płatności nie stanowi tradycji i nie można mówić o jej naruszeniu. Natomiast przekazywanie pracy do oceny ekspertom było zgodne z prawem i nie stanowiło naruszenia danych osobowych.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: matura | proces

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje