Brudziński przesłuchany w sprawie Gawłowskiego

Szef MSWiA Joachim Brudziński został w poniedziałek w szczecińskiej delegaturze Prokuratury Krajowej przesłuchany w charakterze świadka w związku ze śledztwem w tzw. "aferze melioracyjnej", w sprawie tej zarzuty korupcyjne usłyszał poseł PO Stanisław Gawłowski.

"Wniosek dowodowy o przesłuchanie ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Budzińskiego złożył obrońca podejrzanego Stanisława G. adwokat Roman Giertych" - powiedziała PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik.  

Reklama

"Realizując wniosek, prokurator Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie dopuścił dowód zeznań ministra. Czynność z udziałem świadka została wykonana" - dodała.  

Drugi z pełnomocników posła Gawłowskiego Włodzimierz Łyczywek, pytany przez dziennikarzy po zakończeniu składania zeznań przez szefa MSWiA, czy satysfakcjonowały go odpowiedzi Brudzińskiego powiedział: "Na wszystkie moje pytania minister odpowiedział". 

Przesłuchanie Brudzińskiego rozpoczęło się w poniedziałek krótko przed południem. Po około godzinie samochód z szefem MSWiA wyjechał z parkingu prokuratury, Brudziński nie rozmawiał ze zgromadzonymi tam dziennikarzami. 

Gawłowskiemu w połowie kwietnia br. przedstawiono pięć zarzutów, w tym trzy korupcyjne. O areszcie tymczasowym zdecydował dwa dni później szczeciński sąd rejonowy, a sąd okręgowy podtrzymał tę decyzję mimo zażaleń posła i jego pełnomocników. W połowie lipca sąd dopuścił wyjście posła z aresztu po wpłacie 500 tys. zł poręczenia majątkowego. Kwotę tę wpłaciła rodzina polityka. 

Zarzuty dotyczą okresu, gdy Gawłowski był wiceministrem środowiska za czasów PO-PSL. Według prokuratury miał przyjąć wtedy co najmniej 175 tys. zł. w gotówce, a także dwa zegarki o łącznej wartości prawie 26 tys. zł. Gawłowski miał też nakłaniać do przyjęcia łapówki w wysokości co najmniej 200 tys. zł, ujawnić informacje niejawne i popełnić plagiat pracy doktorskiej.  

Gawłowski wielokrotnie podkreślał, że jest niewinny, a śledztwo prokuratury uważa za motywowane politycznie. Wskazywał też, że zarzuty prokuratury zostały sformułowane na podstawie "pomówień" ludzi związanych z Prawem i Sprawiedliwością.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje