Reklama

Reklama

Burzliwa debata w Sejmie. "Kidawa-Błońska powinna zostać wymieniona"

Podczas debaty nad projektem tzw. ustawy medialnej wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) odebrała głos posłance PiS Barbarze Bubuli i ogłosiła przerwę w obradach. PiS uważa, że Kidawa-Błońska złamała regulamin i chce upomnienia wicemarszałek Sejmu.

Posłanka Barbara Bubula wystąpiła jako przedstawicielka wnioskodawców projektu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji po tym, gdy posłowie zadali autorom projektu pytania. Prowadząca wtedy obrady Sejmu Kidawa-Błońska uznała, że w swym wystąpieniu posłanka PiS nie odpowiadała na pytania i po upomnieniu jej, odebrała Bubuli głos. 

Reklama

Posłanka PiS podkreślała, że jej wystąpienie to właśnie odpowiedź na pytania, jakie padły w debacie nad projektem.    

"To rzecz bez precedensu"

W zwołanym w przerwie briefingu prasowym poseł PiS Marek Suski powiedział, że obrady zostaną wznowione po powrocie do Sejmu marszałka Marka Kuchcińskiego. - Myślę też, że będzie zwołany Konwent Seniorów. Bo złamanie regulaminu przez wicemarszałka Sejmu, to rzecz bez precedensu i po takim zachowaniu wicemarszałek Sejmu powinien zostać wymieniony - dodał Suski.   

Zapowiedział, że PiS będzie wnioskował o upomnienie wicemarszałek Kidawy-Błońskiej. - Takie zachowanie, cenzurowanie posła sprawozdawcy, są w naszym regulaminie niedopuszczalne. To coś, czego do tej pory nie mieliśmy w Sejmie - powiedział poseł PiS. Suski zaznaczył, że przerwanie debaty uniemożliwia m.in. zwołanie posiedzenia komisji, podczas którego miałaby się zająć zgłoszonymi w drugim czytaniu poprawkami do projektu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji.   

Szefowa sejmowej komisji kultury Elżbieta Kruk (PiS) powiedziała, że w większości pytania podczas debaty sejmowej dotyczyły kwestii celowości złożenia projektu noweli ustawy o radiofonii i telewizji, a poseł wnioskodawca - Barbara Bubula - odpowiadała na te pytania.  

Bubula uważa, że wicemarszałek Sejmu odebrała jej głos w związku z przedstawionymi przez nią dowodami na brak informowania Polaków o najważniejszych sprawach kraju. - To sytuacja bez precedensu, gdyż do tej pory poseł wnioskodawca miał nieograniczone prawo, by uzasadniać, dlaczego ustawa jest procedowana - dodała.   

Kidawa-Błońska: Nie było odpowiedzi na pytania

W rozmowie z dziennikarzami wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) stwierdziła, że podczas odpowiedzi na pytania posłów "przez kilka minut słuchaliśmy raportu, który przygotowała poseł Bubula". - Raport ciekawy, opisujący program telewizji publicznej przez poszczególne miesiące, ale nie było odpowiedzi na pytania - dodała Kidawa-Błońska.   

Omawiany projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji - mówiła  wicemarszałek Sejmu - "dotyczy obejmowania stanowisk kierowniczych w mediach publicznych, zmian w zarządach". - Nie ma tam nic o programie - dodała. - Dwa razy prosiłam panią poseł by odpowiadała na pytania. Nie zrobiła tego. Jest Regulamin Sejmu. Trzeba się w Sejmie szanować i traktować poważnie - powiedziała Kidawa-Błońska.

Jak zapewniła, niezależnie, gdzie będzie w Sejmie zawsze będzie stała na straży regulaminu i porządku.   

Śledzińska-Katarasińska: Zarzuty PiS są nonsensowne

Posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska stwierdziła, że zarzuty PiS "są nonsensowne". - Argumenty pana posła Suskiego, który na co dzień mediami się nie zajmuje, tylko zbiera teczkę z hakami raczej mnie nie przekonują - powiedziała posłanka Platformy na briefingu w trakcie przerwy. 

Wyraziła jednocześnie nadzieję, że marszałek Sejmu Marek Kuchciński przywoła posłów PiS do porządku i wytłumaczy im, że wicemarszałek Kidawa-Błońska nie złamała regulaminu. Śledzińska-Katarasińska tłumaczyła, że zgodnie z art. 175 ust.2 Regulaminu Sejmu marszałek może zwrócić uwagę posłowi, iż podczas swojego wystąpienia odbiega od przedmiotu obrad określonych w porządku dziennym. - Po dwukrotnym przywołaniu posła "do rzeczy" marszałek może odebrać przemawiającemu głos - wskazała.   

- Dokładnie to zrobiła marszałek Kidawa-Błońska - powiedziała posłanka PO. Dodała, że jeśli chodzi o ogłoszenie przerwy, to również miała ona do tego prawo i chciała w ten sposób "uspokoić atmosferę".   

- Chcę powiedzieć, że materiał prezentowany przez panią poseł Bubulę nie miał nic wspólnego z ustawą, którą wcześniej pani poseł prezentowała. W ustawie jest mowa o tym, jak w sposób zadziwiający podporządkować media publiczne rządowi poprzez zmianę systemu wyboru władz. Tyle i tylko tyle; nie ma tam nic o misji, o ofercie programowej, o rzetelności, o etyce nie ma tam nic - powiedziała Śledzińska-Katarasińska.  

Wystąpienie Barbary Bubuli

Przed przerwą prowadząca wówczas obrady wicemarszałek Kidawa-Błońska wyraziła opinię, że wypowiedź posłanki Bubuli, która prezentowała przygotowany przez siebie raport o zawartości programowej "Wiadomości TVP1", odbiegała od regulaminu. Posłanka Bubula mówiła m.in. o "nieznośnym nadmiarze treści rozrywkowych, utrwalającym obraz świata, w którym zabawa zajmuje miejsce powagi i głębszego znaczenia, zideologizowaniu telewizji poprzez utrwalanie pozytywnego wizerunku homoseksualistów".   

Po pierwszych kilku minutach jej wystąpienia, Kidawa-Błońska po raz pierwszy upomniała posłankę PiS. - Pani przedstawia bardzo ciekawy raport, ale posłowie liczyli, że odpowie pani na ich pytania - powiedziała wicemarszałek Sejmu. - Traktuję swoją wypowiedź, jako odpowiedź na wszystkie pytania, które dotyczyły tego, że dobra telewizja publiczna jest przez nas zastępowana przez telewizję złą. Chcę w ten sposób udowodnić, że nie może być gorszej telewizji publicznej niż ta, która funkcjonuje do tej pory - odpowiedziała Bubula, kontynuując swoje wystąpienie.   

Wicemarszałek Sejmu ponownie upomniała posłankę, aby odpowiadała na pytania. - To nie jest odpowiedź na pytania. Proszę, aby odniosła się pani do zapisów ustawy, mówiących o nowym sposobie powoływania zarządów i rad nadzorczych mediów publicznych - zwróciła się Kidawa-Błońska do posłanki PiS.   

Kiedy Bubula kontynuowała wypowiedź, wicemarszałek Sejmu odebrała jej głos. - Po raz drugi przywołuję panią do rzeczy. Bardzo przepraszam, ale odbieram pani głos i ogłaszam przerwę do godziny 16 - powiedziała wówczas Kidawa-Błońska.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje