Reklama

Reklama

CBA weszło do gabinetu szefa NIK

Funkcjonariusze CBA w środę po południu weszli do gabinetu szefa NIK Mariana Banasia. Według służby prasowej NIK, na takie działania nie zgadzali się ani przedstawiciele Izby, ani ochrona obiektu. Jak poinformował na Twitterze dziennikarz RMF FM Patryk Michalski, agenci CBA przed godz. 21 opuścili gabinet prezesa NIK. Wcześniej Marian Banaś skrytykował działania CBA w liście do marszałek Sejmu Elżbiety Witek.

Rano pracownicy CBA weszli do mieszkań prezesa Najwyższej Izby Kontroli i jego córki. Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, która prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości w oświadczeniu majątkowym szefa NIK, Paweł Sawoń, powiedział, że są prowadzone czynności w sprawie tego śledztwa. Dodał, że "na zlecenie prokuratury funkcjonariusze CBA wykonują czynności związane z przeszukaniem kilku miejsc". Zastrzegł, że prokuratura nie udziela informacji w sprawie nazwisk i adresów.

Reklama

Agenci CBA weszli później do siedziby NIK. 

Początkowo Zbigniew Matwiej z zespołu prasowego NIK powiedział, że nie doszło do przeszukań gabinetu prezesa, ponieważ Marian Banaś uznał, że nie zostały spełnione konstytucyjne przesłanki. Jednak po godz. 17 agenci CBA weszli do gabinetu szefa NIK. Mariana Banasia nie było wówczas w budynku.

Dziennikarz RMF FM Patryk Michalski poinformował, że przeszukanie gabinetu prezesa NIK zakończyło się ok. godz. 21.

Ostry list do marszałek Sejmu

Działania CBA w ostrym liście do marszałek Sejmu Elżbiety Witek skrytykował sam Banaś.

Prezes NIK przypomniał, że "jedynie Sejm jest władny podejmować jakiekolwiek decyzje określone ustawowo i konstytucyjnie w zakresie dotyczącym działalności Najwyższej Izby Kontroli i jej organów" i że podejmowanie jakichkolwiek czynności procesowych związanych z odpowiedzialnością prezesa NIK powinno być poprzedzone uchyleniem immunitetu.

W związku z tym, że NIK podlega Sejmowi, Banaś "był zmuszony poinformować marszałek o naruszeniu prawa przez organy procesowe prowadzące postępowanie przygotowawcze".

"W dniu dzisiejszym funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego, wykonując postanowienie prokuratora Prokuratury Regionalnej w Białymstoku z dnia 14 lutego 2020, dokonali przeszukania mojego mieszkania, a także mieszkań, w których przebywały moja żona i córka, oraz pokoju hotelowego, w którym przebywał mój syn. Następnie podjęli próbę przeszukania gabinetu prezesa Najwyższej Izby Kontroli mimo oświadczenia, że nie znajdują się tam żadne dokumenty wymienione w postanowieniu prokuratora" - napisał Banaś.

Podkreślił, że "takie działanie organów ścigania jest bez precedensu, bowiem oznacza możliwość naruszenia niezależności konstytucyjnego, naczelnego organu kontroli państwowej. "Stanowczo sprzeciwiam się takim działaniom, zwłaszcza że poinformowałem funkcjonariuszy CBA o treści opinii Biura Analiz Sejmowych, z której jednoznacznie wynika, iż wobec osoby, której przysługuje immunitet nie wolno podejmować tego rodzaju czynności" - zaznaczył.

Marian Banaś zwrócił się do marszałek Sejmu o "podjęcie stosownych działań w tej sprawie". Zapewnił też, że jego intencją nie jest utrudnianie postępowania.

NIK protestuje przeciwko działaniom prokuratury

Przeciwko działaniom Prokuratury Regionalnej w Białymstoku w sprawie Mariana Banasia stanowczo protestuje NIK. 

Izba zaznaczyła w komunikacie, że prokurator Elżbieta Pieniążek bez dopełnienia obowiązku uzyskania uchylenia immunitetu prezesowi NIK zarządziła przeszukanie pomieszczeń Izby.

"Wykonanie czynności zleciła agentom Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Pomimo protestów NIK i przekazania jej informacji o treści opinii Biura Analiz Sejmowych, poleciła im bezwzględne wykonanie przeszukania w gabinecie prezesa NIK" - napisano.

Zwrócono uwagę, że przeszukanie było "pozbawione podstaw faktycznych i prawnych". "Prezes NIK wielokrotnie podkreślał, że w jego gabinecie nie ma żadnych dokumentów objętych postanowieniem prokuratora. Co więcej, dokumenty takie zostały przekazane agentom CBA oraz znajdują się w materiałach przekazanych przez CBA wraz z zawiadomieniem do prokuratora regionalnego w Białymstoku" - podkreślono.

"Działania organów ścigania są bezprecedensowe. Lekceważenie obowiązku uzyskania uchylenia przez właściwy organ immunitetu mogą być w przyszłości praktykowane wobec parlamentarzystów, prezesów Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego i innych osób sprawujących najważniejsze funkcje w państwie. W tej sytuacji NIK uważa, że działania organów ścigania prokuratury miały na celu nie tylko zastraszenie prezesa NIK, ale także wszystkich kontrolerów wykonujących aktualnie czynności kontrolne w organach administracji rządowej" - czytamy.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje