CBA zatrzymało kolejną osobę z grupy powołującej się na wpływy przy tworzeniu CPK

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało kolejną osobę z grupy powołującej się na wpływy m.in. przy tworzeniu Centralnego Portu Komunikacyjnego - dowiedziała się w czwartek PAP. Zatrzymany to biznesmen, który według śledczych miał uwiarygadniać możliwości grupy.

Zatrzymanie mężczyzny potwierdził Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej CBA. "Agenci łódzkiej delegatury CBA zatrzymali kolejną osobę z grupy zaangażowanej w płatną protekcję" - powiedział Kaczorek. Przypomniał, że wcześniej w tej sprawie, prowadzonej przez CBA pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie, zatrzymano pięć osób.

Reklama

"Agenci przeszukali zajmowane przez zatrzymanego biznesmena pomieszczenia mieszkalne w zabytkowym pałacu pod Grójcem" - podał. Po przedstawieniu mu zarzutów prokurator zdecyduje o ewentualnych środkach zapobiegawczych - czy wnieść do sądu o areszt.

Jak informuje RMF FM, zatrzymany to Edward S. - właściciel pałacu pod Grójcem, znajomy celebrytów i gwiazd. Jest szóstą osobą zatrzymana w tej sprawie. Biznesmen już usłyszał zarzuty płatnej protekcji, za co grozi mu do ośmiu lat więzienia.

Według śledczych, zatrzymany miał uwiarygadniać działania grupy, która w zamian za 6 mln zł łapówki miała powoływać się na wpływy - oferować płatną protekcję wśród parlamentarzystów, osób pełniących funkcje w urzędach centralnych - ministerstwach, Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz wśród osób pełniących funkcje publiczne w samorządach i urzędach m.in. w Szydłowcu.

Za taką łapówkę członkowie grupy oferowali załatwienie koncesji, zezwolenia na eksploatację i odrolnienie 50 ha terenu między Radomiem a Kielcami oraz rządowe kontrakty na odbiór kruszywa z górniczej odkrywki z przeznaczeniem na budowę m.in. Centralnego Portu Komunikacyjnego i autostrad.

"Ustalenia agentów CBA wskazują, że znany biznesmen miał swoją osobą uwiarygadniać cały proceder. Akcja była odpowiednio 'opakowana' i uprawdopodobniana m.in. spotkaniami w instytucjach państwowych, biurach parlamentarzystów czy budynkach sejmowych. Odbywały się one m.in. w restauracji sejmowej, ale bez udziału posłów" - wyjaśnił Kaczorek w rozmowie z PAP. "W tej części przestępczych działań miał brać udział zatrzymany" - dodał.

Wśród wcześniej zatrzymanych byli m.in. biznesmen z Krakowa, pochodzący z Szydłowca właściciel gruntów, dwóch łódzkich biznesmenów i obcokrajowiec. Zatrzymano ich w akcji specjalnej Biura w jednej z restauracji w podłódzkim Rzgowie, gdy omawiano szczegóły aktu notarialnego stanowiącego podstawowy element całej ustawionej gry.

Z ustaleń CBA wynika, że zatrzymani gwarantowali szybki zwrot inwestycji - inwestor miał nabyć za zawyżoną cenę 32 mln zł kamieniołom i tereny przyległe o charakterze rekreacyjnym. Oprócz pieniędzy z wydobycia i sprzedaży państwowym kontraktorom surowców budowlanych, zyski miał przynosić wybudowany od podstaw ośrodek SPA - termy i rehabilitacja. Grupa miała deklarować pozyskanie dla planowanej inwestycji od 100 do 300 mln zł dotacji.

Za zyskowne inwestycje, załatwienie spraw urzędowych i pozwoleń m.in. na geotermię członkowie grupy chcieli dla siebie korzyści majątkowych i osobistych - m.in. udziałów w wartej kilkadziesiąt milionów zł spółce obsługującej przyszły kurort SPA oraz stanowisk menadżerskich w tym przedsięwzięciu.

Kaczorek przypomniał, że dla zaistnienia przestępstwa płatnej protekcji nie potrzebne są rzeczywiste wpływy w instytucjach - wystarczy, że ktoś na takie wpływy się powołuje lub utwierdza w ich istnieniu. Zaznaczył, że z ustaleń śledztwa wynika, iż w tym przypadku nie były to faktyczne wpływy.

Aleksander Główczewski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy