Centrolew po wyborach

Lewica i Demokraci trzecią siłą polityczną w Polsce. Liderzy centrolewu wyciszają więc spory, a eseldowscy "patrioci" tracą impet - pisze "Gazeta Wyborcza".

Wynik wyborczy LiD (koalicji SLD-SdPl-UP-PD) większość komentatorów odebrała jako sukces pospiesznie skleconego bloku. Blisko 15 proc. w wyborach do sejmików wojewódzkich i 22-proc. poparcie dla Marka Borowskiego w wyborach prezydenckich w Warszawie awansuje centrolew na podium - co prawda daleko w tyle za PO i PiS, ale o pół kroku przed PSL.

Reklama

Liderzy LiD są więc zadowoleni, choć publicznie unikają tonu euforii. Narzeka tylko "Trybuna", która wskazuje, że na blok centrolewicowy oddano mniej głosów niż rok temu w wyborach parlamentarnych na startujące osobno partie tworzące dziś LiD, a jeśli mimo wszystko można uznać niedzielny wynik za dobry, jest to wyłącznie zasługą SLD.

"Trybuna" wyraża opinie eseldowskich "patriotów", którzy traktują SdPl, UP i PD jak przystawki do dania głównego, którym musi pozostać Sojusz. Wokół tandemu Marek Barański - Leszek Miller (szef rady programowej gazety) konsolidują się starzy, odsunięci rok temu działacze, tacy jak b. sekretarz generalny SLD Marek Dyduch, szef Stowarzyszenia Ordynacka Włodzimierz Czarzasty, niektórzy baronowie. Przed wyborami wydawało się, że ich wpływy w SLD rosną. Sprzyjał im bowiem Grzegorz Napieralski, obecny sekretarz generalny Sojuszu i szef sztabu wyborczego. Publicznie krytykował SdPl za brak przygotowania do kampanii, skąpił Borowskiemu pieniędzy na billboardy, dawał do zrozumienia, że LiD ma sens tylko z SLD w roli hegemona.

Między Napieralskim a jego rówieśnikiem, szefem Sojuszu Wojciechem Olejniczakiem wybuchł na tym tle konflikt - ocenia "GW". Olejniczak myśli bowiem o integracji centrolewu na równych prawach, z Aleksandrem Kwaśniewskim jako patronem. Dla Millera to jednak nie do przyjęcia; "szorstka przyjaźń" byłego prezydenta z byłym premierem ewoluowała ku ledwie maskowanej wrogości. Walczący o odzyskanie wpływów Miller postawił więc na Napieralskiego i próbował skonfrontować go z Olejniczakiem.

Te plany spaliły jednak na panewce. Wynik wyborczy wyraźnie wzmacnia Olejniczaka i Borowskiego. Szefowie SLD i SdPl grają dziś razem, uzgadniają decyzje. Integracja po lewej stronie więc postępuje. Napieralski, by nie wypaść na margines, ograniczył aspiracje. - Po raz pierwszy od dawna Olejniczak z Napieralskim znów współpracują. Spotykają się i konsultują wystąpienia - opowiada działacz SLD.

Zobacz nasz raport specjalny "Bitwa o samorządy"

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje