Co wyciekło z MSZ?

Prokuratura i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego badają opisaną przez "NIE" sprawę "wycieku" danych z dysków Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jutro redakcja tygodnika ma przekazać dyski ABW.

W związku ze sprawą ujawnioną przez tygodnik "NIE", Włodzimierz Cimoszewicz złożył wczoraj rezygnację z funkcji szefa MSZ. Premier jednak tej rezygnacji nie przyjął.

Reklama

Choć szef ABW przyznaje, że nie wie, co wyciekło z MSZ, to twierdzi, że opublikowane wczoraj w tygodniku "NIE" materiały tajne nie są. Jednocześnie zaznacza, że może to być dopiero wierzchołek góry lodowej.

Jutro redakcja tygodnika "NIE" przekaże ABW dyski komputerowe pochodzące z MSZ - uzgodnił to dzisiaj po południu z red. naczelnym Jerzym Urbanem wiceszef ABW Zbigniew Goszczyński.

Specjaliści z ABW weszli dziś do MSZ i sprawdzają zabezpieczenia informacji niejawnych. - Musimy to potwierdzić, nie chcę wypowiadać zbyt pochopnych sądów, że na tych dyskach były informacje niejawne - mówi Andrzej Barcikowski. - Ale jeśli tak się stało, to jest to po prostu skandaliczne niechlujstwo - dodaje.

- Za takie niedopełnienie obowiązków w MSZ na pewno polecą głowy - deklaruje Barcikowski. - Łatwo będzie ustalić, kto za to odpowiada - zapewnia. Jednocześnie szef ABW zaprzecza, że za zamieszanie w resorcie odpowiada także ABW, które szkoliło pracowników MSZ. - Za ochronę informacji niejawnych w instytucji odpowiada kierownictwo tej instytucji, a zwłaszcza osoby odpowiedzialne za informacje niejawne - mówi.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła już śledztwo w sprawie ujawnienia informacji mogących stanowić tajemnicę państwową na dyskach MSZ oraz w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, który przekazał te dyski redakcji tygodnika "NIE".

Rzecznik prokuratury Maciej Kujawski powiedział też, że prokuratura nie będzie informować o ewentualnych krokach w celu zabezpieczenia tych dysków. Dodał, że czynności śledcze powierzono Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Z resortu kierowanego przez Cimoszewicza wyciec miały tajne informacje, zapisane na twardych dyskach komputerów wycofanych z użytku. Dyski zostały nieskutecznie wyczyszczone i oddane prawdopodobnie firmie skupującej zużyty sprzęt.

W najnowszym tygodniku "NIE" w artykule pt. "Cimoszewicz obnażony" napisano, że 12 dysków twardych z komputerów Ministerstwa Spraw Zagranicznych znalazło się w redakcji "NIE". "Na wielu dokumentach kiedyś napisano, że są tajne lub poufne" - podkreślono w publikacji.

Z dysków można się dowiedzieć m.in., jaki numer paszportu ma Włodzimierz Cimoszewicz, jaką ma grupę krwi, poznać wartość nowego fraku ministra czy dokładny godzinny kalendarz jego spotkań. Wśród dokumentów znajdują się też raporty z ministerialnych posiedzeń dotyczących kolejnego przetargu na kołowe transportery opancerzone, organizacji pracy polskiego wywiadu czy bezpieczeństwa naszych dyplomatów w Bagdadzie.

Są też - jak to określa tygodnik - "inne kwity", m.in. notatka informacyjna z wizyty w Polsce Jeffreya Simona, eksperta z Departamentu Obrony USA. Sporządzona w 23 egzemplarzach dla najważniejszych ludzi w państwie. Jak twierdzi tygodnik, wynika z niej jednoznacznie, że amerykański wysłannik wydał instrukcje: więcej cywilów, mniej generałów w polskiej armii.

Przeczytaj też:

Nowek: Afera dyskowa to kompromitacja MSZ

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje