Czaputowicz o spotkaniu Trump-Putin: Pewien niepokój jest uzasadniony

"Spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa i przywódcy Rosji Władimira Putina to bardzo ważne wydarzenie o trudnych do przewidzenia konsekwencjach. Pewne obawy dotyczące możliwego resetu w relacjach Waszyngton-Moskwa są jednak uzasadnione" - powiedział PAP szef MSZ Jacek Czaputowicz.

Szef polskiej dyplomacji odniósł się w ten sposób w rozmowie z PAP do planowanych na 16 lipca rozmów prezydentów Stanów Zjednoczonych i Rosji w Helsinkach.

Reklama

Spotkanie Trump-Putin to - zdaniem Czaputowicza - "bardzo ważne wydarzenie". Polityk zastrzegł, że trudno dziś ocenić jego możliwe konsekwencje oraz zamiary obu stron. "Generalnie rozmowy, chęć nakłonienia przez prezydenta Trumpa Władimira Putina do zmiany polityki nie zasługuje na krytykę, ale zobaczymy, jaki będzie efekt. Jest przedwcześnie, żeby to określić" - mówił.

Dopytywany, czy nie obawia się, że spotkanie prezydentów może być wstępem do "resetu" relacji Waszyngton-Moskwa, szef MSZ przyznał, że "pewien niepokój jest uzasadniony". "Dlatego dobrze, że państwa europejskie utrzymały sankcje (wobec Rosji) i są tutaj zjednoczone" - zauważył.



Utrzymane sankcje

Odnosząc się do podjętej na zakończonym w piątek szczycie unijnych przywódców decyzji o podtrzymaniu sankcji wobec Federacji Rosyjskiej, minister zwrócił ponadto uwagę, że jest ona zgodna z tym, co postuluje Polska. "Czyli dopóki Rosja nie zmieni swojego postępowania - mam tu na myśli przede wszystkim jej agresywną politykę wobec Ukrainy w Donbasie, Ługańsku i aneksję Krymu - sankcje powinny być utrzymane, bowiem są one metodą sygnalizowania państwom nieakceptowalnego zachowania" - doprecyzował.

Pytany o obawy związane z faktem, że rosnąca liczba rządów UE opowiada się za uchyleniem sankcji, szef MSZ powiedział, że zna "głosy mówiące o tym, że być może jakieś państwo będzie przeciwne, ale tak się nie stało". "Zdecydowana większość państw jest za utrzymaniem sankcji, a inne (zachowały się) solidarnie, mimo że miały swoje odrębne być może kalkulacje, i myślę, że tak będzie" - podkreślił.

PAP pytała też Czaputowicza o wizję polskiej polityki wobec Rosji w zależności od ewentualnych zmian koniunktury w Waszyngotnie i Brukseli. Jak przyznał, rozwój wydarzeń będzie determinował też "w pewnym sensie" polską politykę. "Na razie opowiadamy się za utrzymaniem sankcji, domagamy się, by Rosja przestrzegała prawa międzynarodowego - to jest nasze stanowisko w ramach UE i w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego i (...) w kontaktach z innymi państwami także, takimi jak Stany Zjednoczone" - zaznaczył minister. Dodał, że gdyby Rosja zmieniła swoją politykę, pojawiłaby się "możliwość pewnego otwarcia".

Sprawa zwrotu Tu-154M

Szef dyplomacji został też w tym kontekście zapytany o plany dot. przygotowanego przez MSZ pozwu do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze ws. zwrotu przez Rosję wraku polskiego Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem.

"Na razie zastanawiamy się, analizujemy różne aspekty (sprawy). Jest to poważna decyzja" - odpowiedział Czaputowicz. Podkreślił, że brak reakcji na żądanie zwrotu wraku samolotu jest przejawem nieprzestrzegania przez Rosję prawa międzynarodowego.

"Natomiast z drugiej strony prowadzimy rozmowy z Rosją (...). Zobaczymy, czy nie można też podjąć badań na miejscu tego wraku, czyli z perspektywy tego śledztwa jeszcze nie wszystko zostało zadecydowane i być może jest cień nadziei, że z Rosją dojdziemy do porozumienia jeśli chodzi o dostęp do tego wraku" - tłumaczył szef MSZ.

"Problem istnieje, on nie jest rozwiązany, będziemy starali się go rozwiązać, różne opcje są jeszcze brane pod uwagę" - dodał.

Równolegle - jak mówił - Polska działa na rzecz upowszechniania świadomości problemu przetrzymywania przez Rosję wraku polskiego samolotu w społeczności międzynarodowej. Zdaniem polityka istnieje "w pewnym sensie" sprzyjająca atmosfera dla tych działań rządu, związana m.in. ze staraniami Holandii o ukaranie winnych zestrzelenia malezyjskiego samolotu nad Ukrainą oraz sprawą próby zabójstwa Siergieja i Julii Skripalów na terytorium Wielkiej Brytanii.

"To pokazuje Rosję w innym świetle i wówczas te nasze żądania w tym kontekście wyglądają bardziej realne" - przekonywał. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje