Cztery operacje w ciągu 3,5 miesiąca życia. Potrzebna pomoc dla małego Ignasia

Ignaś ma dopiero 3,5 miesiąca, a za sobą cztery ciężkie operacje. Mały rycerz walczy, ale sam sobie nie poradzi. Chłopczyk cierpi na wrodzoną wadę serca TAPVR i całkowity nieprawidłowy spływ żył płucnych. Ratunkiem może być operacja we włoskiej klinice.

"To był najpiękniejszy dzień w naszym życiu. Ignaś urodził się w Malborku, w dniu planowanego porodu 16.03.2018 roku. Ten dzień bardzo szybko stał się dla nas początkiem prawdziwego koszmaru, w którym lęk przeplatał się z łzami, a bezsenne noce szybko odcisnęły piętno na naszym zdrowiu. Niecałą dobę  po porodzie okazało się, że nasz maleńki synek ma za niską saturacje - prawidłowy poziom to minimum 95%, a nasz synek miał poniżej 90%! Wiedziałam, że coś jest nie tak..."- opowiedziała zrozpaczona mama Ignasia.

Reklama

Po pierwszych badaniach padła diagnoza - rzadka wada serca. Rozpoczęła się walka o życie chłopca.

Jak czytamy na stronie Fundacji Rycerze i Księżniczki - Ignaś został przetransportowany samolotem z Gdańska do Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. 23 marca, kilkudniowy chłopczyk, przeszedł pierwszą 5-cio godzinną operację na otwartym sercu w krążeniu pozaustrojowym.

"Pani doktor, która Go operowała stwierdziła, że wszystko się udało i zaraz będziemy mogli zobaczyć synka. W tym momencie wydarzyło się coś okropnego... lekarze, anestezjolodzy, cały personel medyczny zaczął wbiegać do sali gdzie leżał Ignaś"- opisują rodzice.

Pojawiły się komplikacje. Nastąpił wyciek krwi spod serduszka i konieczna była kolejna operacja. Ignaś cudem przeżył łącznie 10-godzinną operację, rodzice mogli zabrać go do domu.

Szczęście nie trwało długo

Niestety, szczęście trwało zaledwie trzy tygodnie i chłopiec ponownie trafił na oddział kardiologii dziecięcej w Gdańsku. Po badaniach okazało się, że żyły płucne chłopca zwężyły się, co spowodowało nadciśnienie w płucu, a w konsekwencji niedotlenienie całego organizmu.

Po dwóch tygodniach w domu stan chłopca ponownie się pogorszył, co pociągnęło za sobą następne dwie, ciężkie operacje.

"Kolejny raz to przeżywaliśmy... Koszmar, z którego nie możemy się wybudzić. Nasz mały wojownik po raz czwarty walczy o życie. Nasza kruszynka ma dopiero 3,5 miesiąca, a zarazem cztery chirurgiczne operacje na otwartym sercu za sobą. Ignaś jest taki silny! Za każdym razem pokazuje lekarzom, że poradzi sobie ze wszystkim, mimo, że nie dają mu oni większych szans"- mówią pełni nadziei rodzice.

Ile jeszcze może znieść mały Ignaś? Ile może jeszcze znieść ten mały rycerz?

Jest nadzieja

Zrozpaczeni rodzice szukając pomocy natrafili na profesora Adriano Carottiego, który zaproponował operację w swojej klinice we Włoszech. Niestety, zabieg nie jest finansowany przez NFZ, a jego koszt wynosi około 200 tys. złotych. Dlatego rodzice apelują o pomoc.

Jak można pomóc? Wysyłając SMS, wykonując przelew, uczestnicząc w aukcjach lub udostępniając.

Szczegóły dostępne na stronie internetowej Fundacji Rycerze i Księżniczki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje