Dorn ma ponownie przeprosić dziennikarza za "chłystka"

Poseł Ludwik Dorn ma przeprosić dziennikarza Piotra Krysiaka za dopisanie definicji słowa "chłystek" w przeprosinach nakazanych mu wcześniej przez sąd za użycie tego określenia wobec Krysiaka - orzekł prawomocnie Sąd Apelacyjny w Warszawie.

W 2007 r. Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał Dornowi przeprosiny za to, że w 2006 r. - podczas konferencji prasowej jako szef MSWiA - nazwał Krysiaka "chłystkiem". Dziennikarz pozwał go za to i uzyskał prawomocny sądowy nakaz przeprosin.

Reklama

Wykonując wyrok, Dorn zamieścił w miesięczniku "Press" nakazany przez sąd tekst przeprosin. W odnośniku na dole tekstu dopisał jednak, że "chłystek" oznacza - według słownika jęz. polskiego prof. Witolda Doroszewskiego - "młodego człowieka bez powagi, doświadczenia, młokosa, fircyka, smarkacza" oraz że Krysiak to b. dziennikarz "Trybuny", "Super Expressu", a obecnie "Wprost".

Krysiak pozwał go za to ponownie. W pozwie podkreślano że Dorn tylko udał, że wykonuje wyrok, a faktycznie ponownie naruszył dobra osobiste dziennikarza. Według pełnomocnika powoda mec. Marka Gromelskiego, przez dodanie odnośnika Dorn "wykpił orzeczenie sądu", bo nie było w nim mowy o żadnych odnośnikach i ponownie obraził Krysiaka.

Dorn wnosił o oddalenie powództwa, argumentując, że wykonał wyrok sądu, który nakazał mu przypomnienie, że przeprasza za użycie słowa "chłystek". Dowodził, że odnośnik znalazł się w przeprosinach, bo słowo to jest archaizmem i dlatego musiał on wyjaśnić, "co ono tak naprawdę oznacza".

W grudniu 2008 r. SO nakazał Dornowi ponowne przeprosiny w "Pressie" Krysiaka za nieuprawnione zamieszczenie w tekście pierwszych przeprosin definicji "chłystka". SO uznał, że pośrednio odnośnik dotyczył powoda. Stwierdził też, że obowiązkiem Dorna było podanie treści wyroku, a tymczasem dokonał on "oczywistej ingerencji" w jego treść, co uznano za bezprawne. Zarazem sąd oddalił żądanie Krysiaka co do wpłaty przez Dorna 20 tys. zł zadośćuczynienia.

Dorn złożył apelację, wnosząc albo o oddalenie powództwa, albo o zwrot sprawy I instancji. "Pozwany przeprosił powoda za użycie słowa chłystek" - mówiła w SA mec. Agnieszka Metelska, pełnomocnik nieobecnego Dorna. Mec. Gromelski wniósł o oddalenie apelacji jako bezzasadnej. - To była nieuzasadniona interpretacja wyroku; pozwany przytoczył definicję słownikową z intencją naruszenia dóbr powoda - mówił.

SA podzielił argumenty Krysiaka i oddalił apelację Dorna, który ma też mu zwrócić 270 zł kosztów procesu. Ustalenia SO uznano za słuszne. "To słowo ponownie zostało użyte i to z rozwinięciem, a zatem to, co opublikowano, nie jest przeprosinami" - powiedziała w ustnym uzasadnieniu wyroku SA sędzia Ksenia Sobolewska-Filcek. "Nie tylko nie zadośćuczyniło to pierwotnemu naruszeniu dóbr osobistych, ale też spowodowało, że powód mógł się czuć ponownie obrażony" - dodała.

Mec. Gromelski powiedział, że teraz zażąda od Dorna ponownych przeprosin za pierwszego "chłystka". - A jak tego nie wykona, to zamieszczę to na swój koszt i należność wyegzekwuję za pośrednictwem komornika - dodał.

Dowiedz się więcej na temat: przeprosiny | wyrok | Warszawa | użycie | Dorn | prawo | Ludwik Dorn

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje