Dymisja Dawida Jackiewicza "zgodnie z harmonogramem"

Politycy Prawa i Sprawiedliwości nie są zaskoczeni dymisją ministra skarbu Dawida Jackiewicza. Poinformowała o niej w czwartek premier Beata Szydło. Przypomniała, że w lipcu rząd podjął uchwałę o likwidacji ministerstwa.

Senator PiS Jan Maria Jackowski powiedział, że dymisja była do przewidzenia, ponieważ wiadomo było, że resort będzie wygaszany.

Reklama

"Pani premier zgodnie z harmonogramem odwołała ministra Jackiewicza, ponieważ wypełnił on swoją misję" - wyjaśnił senator Jackowski i dodał, że minister sam mówił, że będzie ostatnim konstytucyjnym ministrem Skarbu Państwa.

Wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS Marek Suski odniósł się do zarzutu opozycji, że minister został odwołany za obsadzanie spółek swoimi ludźmi. Według Marka Suskiego w porównaniu z tym, jakie kolesiostwo i nepotyzm było w czasach Platformy Obywatelskiej, to nieliczne przykłady, jakie można wymienić, stanowią kroplę w morzu.

"Natomiast i to nie powinno mieć miejsca, to fakt" - powiedział poseł PiS.

Premier Beata Szydło poinformowała, że od nowego roku nadzór nad spółkami skarbu państwa, które pozostawały w gestii Ministerstwa Skarbu, będzie sprawowała specjalnie powołana struktura, kierowana przez menadżera, a nie polityka.

Głos PO o dymisji ministra

Politycy Platformy Obywatelskiej oceniają, że likwidacja resortu skarbu niczego nie zmieni. Cezary Tomczyk uważa, że zmiana nadzorcy spółek skarbu państwa jest sprawą drugorzędną, bo będą one istniały.

"Sam nadzór będzie miał tylko jeden cel - upychać nowych, pisowskich kolesi w spółkach" - powiedział Cezary Tomczyk. Dodał, że minister Jackiewicz bezbłędnie wykonał zadanie i może odejść.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje