Ekolodzy i samorządy protestują: Minister chce wprowadzić fikcyjne normy węgla

Polski Alarm Smogowy protestuje przeciwko projektowi rozporządzenia w sprawie norm jakości węgla. Według ekologów normy w proponowanym kształcie uniemożliwią skuteczną walkę ze smogiem. Tymczasem premier Mateusz Morawiecki zapowiadał, że poprawa jakości powietrza będzie priorytetem rządu. - Program "Czyste Powietrze" pochłonie 130 mld zł, z problemem smogu chcemy sobie poradzić w ciągu 5-10 lat - mówił premier Mateusz Morawiecki.

- Propozycja Ministerstwa Energii stoi w sprzeczności z rządowym programem Czyste Powietrze. Normy zezwalają na spalanie węgla o bardzo wysokiej zawartości wilgoci (nawet 24 proc.), siarki (nawet 1,8 proc.), popiołu (nawet 28 proc.) i niskiej wartości opałowej (18 MJ/kg). Tak słabe parametry uniemożliwiają osiągnięcie znaczącej poprawy jakości powietrza - uważa Andrzej Guła lider Polskiego Alarmu Smogowego.

Reklama

Dodaje, że rozporządzenie umożliwia wprowadzanie do obrotu handlowego odpadów węglowych tj. flotokoncentratów czy mułów, poprzez ich mieszanie z miałami co jest niezgodne z uchwaloną w zeszłym miesiącu przez Sejm nowelizacją ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw.

- Obecna propozycja Ministerstwa Energii jest cofnięciem się o krok wstecz w stosunku do rozporządzenia przygotowanego w 2015 roku i zatwierdzonego przez Komisję Europejską - podkreśla Andrzej Gula.

Dla porównania, rozporządzenie z 2015 roku dopuszczało do obrotu miał o zawartości popiołu nie większej niż 12 proc. podczas gdy obecna propozycja to 28 proc.  czyli ponad dwukrotnie więcej.

Normy jakości węgla zawarte w rozporządzeniu ME są koniecznym dodatkiem do uchwalonej Ustawy o kontroli jakości paliw stałych i stanowią wytyczne dla Inspekcji Handlowej, która ma rozpocząć kontrolę na składach węgla.

Normy, które nic nie zmieniają

- Jednak Ministerstwo Energii określiło normy w taki sposób aby na rynku nic się nie zmieniło. Praktycznie 100 proc. węgla najgorszej jakości pozostanie dalej w obrocie handlowym - mówi Andrzej Guła. Według niego to skandal, że wbrew opinii ekspertów, organizacji antysmogowych, a nawet urzędników rządowych odpowiadających za walkę ze smogiem zaproponowano normy węgla, które absolutnie nic nie zmieniają.

Według niego ministerstwo idzie pod prąd oczekiwań społecznych. - Trudno to zrozumieć znając oficjalne stanowisko rządu deklarujące przyspieszenie walki ze smogiem - dodaje.

Według PAS,  proponowane normy jakości węgla dowodzą, że dla Ministerstwa Energii ważniejszy jest zasiarczony węgiel i odpady węglowe niż czyste powietrze.

Ekologów bulwersuje także fakt, że Ministerstwo Energii poprosiło o opinię do projektu spółki górnicze i związki zawodowe, pomijając podmioty i instytucje zajmujące się ochroną powietrza, w tym kluczowy głos samorządów wojewódzkich i gminnych.

Protestują również samorządy

Projekt ministerstwa krytykują także urzędnicy odpowiedzialni za ochronę środowiska. Małopolski inspektor ochrony środowiska napisał w uwagach do tego projektu, że  jego wprowadzenie w życie "nie zapewni osiągnięcia niezbędnego efektu poprawy jakości powietrza."

Przeciw propozycji Ministerstwa Energii dopuszczającej do sprzedaży marnej jakości węgiel odpadowy protestują również samorządy, m.in. urzędy marszałkowskie woj. małopolskiego oraz śląskiego.

Zarząd Województwa Małopolskiego zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego i ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego z apelem o wprowadzenie rygorystycznych norm jakościowych dla paliw stałych.

"Rozporządzenie w wersji oczekiwanej przez społeczeństwo ma doprowadzić do wyeliminowania z rynku węgla o złej jakości oraz odpadów węglowych. Zaproponowany projekt nie daje realnej szansę na poprawę jakości powietrza" - pisze marszałek Jacek Krupa.

Samorządowcy krytykują również tryb konsultacji społecznych, które odbywały się podczas długiego weekendu. "Bardzo krótki 7 dniowy tryb konsultacji publicznych tej rangi projektu rozporządzenia, z nieuwzględnieniem szeregu zainteresowanych podmiotów oraz Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, może przyczynić się do pominięcia istotnych środowiskowych i społecznych aspektów oddziaływania przedmiotowego aktu prawnego" napisała do premiera Ewa Duda-Jordan, zastępca Naczelnika Wydziału Środowiska Urzędu Miejskiego w Gliwicach.

Reklama

Reklama

Reklama