Reklama

Reklama

Ekspert: W Polsce powinna stacjonować co najmniej jedna brygada wojsk USA

W Polsce powinna stacjonować przynajmniej jedna brygada wojsk amerykańskich - mówi ekspert ds. bezpieczeństwa Andrew A. Michta. Podkreśla, że Stany Zjednoczone stanowią 75 proc. potencjału bojowego NATO.

Premier Beata Szydło udaje się w piątek z wizytą do Berlina. W środę w Brukseli ministrowie obrony państw NATO zgodzili się na wzmocnienie obecności wojskowej na wschodniej flance, o czym poinformował sekretarz generalny sojuszu Jens Stoltenberg. Powiedział, że ta decyzja jest odpowiedzią Sojuszu na zmienione warunki bezpieczeństwa w obliczu polityki Rosji. Niemcy są niechętne budowie stałych baz NATO w Polsce

Reklama

- Stworzenie stałych baz wojskowych w krajach najbardziej wysuniętych na flankę Sojuszu w tej chwili jest czymś, co dla mnie jest absolutnie oczywiste. Tu powinno odbywać się permanentne bazowanie wojsk amerykańskich, wojsk Sojuszu. (...) Ja jestem zwolennikiem stworzenia przynajmniej jednej brygady w Polsce, jednej brygady w Rumunii, po batalionie w każdym z krajów bałtyckich - mówię tutaj o obecności amerykańskiej. I również obecność wojsk NATO-wskich. I tutaj możemy mówić w jakim formacie my chcemy mieć te bazy, czy mają to być bazy treningowe czy też innego rodzaju - powiedział Michta.

Ocenił, że obecność amerykańska blisko zewnętrznej granicy Sojuszu jest "de facto zapewnieniem, dla sojuszników jak i dla przeciwników - w tym wypadku mówimy o Rosji, że w wypadku jakiejkolwiek otwartej agresji bezpieczeństwo amerykańskie i europejskie jest połączone i że Stany Zjednoczone będą zaangażowane w ten konflikt".

Podkreślił, że Stany Zjednoczone stanowią około 75 proc. potencjału wojskowego całego Sojuszu. "Uważam zresztą, że powinniśmy pomyśleć teraz o tym, w jaki sposób będziemy traktować nie tylko mix konwencjonalnych wojsk, ale również o tym, jaką rolę odgrywa broń nuklearna. Dlatego, że Rosjanie nie ukrywają się z tym, że w ich nowej doktrynie wojennej broń jądrowa odgrywa istotną rolę" - dodał Michta.

Dyplomaci z kwatery głównej NATO, gdy mówią o obecności Sojuszu na wschodzie, unikają słowa "stała" (ang. permanent), lecz używają określenia "ciągła, nieustanna" (ang. persistent).

Minister obrony narodowej Antoni Macierwicz, który uczestniczył w środowym spotkaniu szefów resortów obrony w Brukseli ocenił, że "oczywiście można dokonywać bardzo szczegółowej analizy o różnicy między trwałą a stałą (obecnością - PAP), ale jedno jest pewne, że chodzi o to, żeby na terenie Polski, zarówno w wymiarze ćwiczeń, jak i w wymiarze bojowej gotowości, były stale, nieustannie rotujące się, być może czasem ćwiczące, ale wojska zarówno NATO, jak i Stanów Zjednoczonych i to jest kierunek, w którym prace będą szły w najbliższym czasie".

O tym, że celem Polski jest dalszy rozwój współpracy w sferze bezpieczeństwa ze Stanami Zjednoczonymi mówił pod koniec stycznia w swoim sejmowym expose minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Oczekujemy w toku przygotowań do szczytu NATO (8-9 lipca - przyp. red.) silnego wsparcia USA na rzecz wzmacniania bezpieczeństwa flanki wschodniej Sojuszu - mówił w Sejmie szef MSZ. - Będziemy dążyć do bardziej trwałego zakotwiczenia elementów amerykańskich sił zbrojnych na terytorium Polski - zaznaczył.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje