Reklama

Reklama

Ekspert: Wetem prezydenta Dudy musiałby zająć się Sejm mijającej kadencji

Choć odbyły się wybory parlamentarne, kadencja nowego Sejmu jeszcze się nie zaczęła. To oznacza, że Sejm mijającej kadencji musiałby się zebrać na dodatkowym posiedzeniu, żeby zająć się wetem prezydenta do trzech ustaw; bez tego ustawy te nie wejdą w życie - wyjaśnia konstytucjonalista Ryszard Piotrowski.

Zgodnie z konstytucją Sejm i Senat są wybierane na czteroletnie kadencje. Kadencje Sejmu i Senatu rozpoczynają się z dniem zebrania się Sejmu na pierwsze posiedzenie i trwają do dnia poprzedzającego dzień zebrania się Sejmu następnej kadencji. Tym samym - choć odbyły się wybory parlamentarne - formalnie kadencja "starego" Sejmu jeszcze trwa.

Reklama

Prezydent zdecydował w poniedziałek o zawetowaniu noweli ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, nowelizacji ustawy o lasach i ustawy upoważniającej go do ratyfikacji poprawki dauhańskiej do Protokołu z Kioto w sprawie zmian klimatu.

Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, podkreślił w rozmowie z PAP, że jeśli "stary" Sejm nie zbierze się (marszałek Sejmu musiałby zarządzić posiedzenie), by rozpatrzyć weto, nie kończy się proces legislacyjny i takiego prawa po prostu nie ma. Wynika to z zasady dyskontynuacji prac parlamentu.

"Jest zasada dyskontynuacji prac parlamentarnych i ona oznacza, że jeśli postępowanie ustawodawcze nie zostanie doprowadzone do końca w kadencji Sejmu, to ulega zamknięciu" - powiedział PAP ekspert.

"Wobec tego, jeśli marszałek nie zwoła posiedzenia dla rozpatrzenia wniosku prezydenta o ponowne rozpatrzenie ustawy, to znaczy, że postępowanie ustawodawcze ulegnie zamknięciu z końcem kadencji" - doprecyzował. Oznacza to - jak mówił - że ustawy, w tym ustawa upoważniająca prezydenta do ratyfikacji tzw. poprawki dauhańskiej "nie wchodzą w życie, ani nie przechodzą na kolejną kadencję".

Piotrowski zaznaczył, że jest możliwe, by nowy parlament zajął się tymi samymi sprawami. "Nie zamyka to drogi do wszczęcia postępowania ustawodawczego na nowo, w Sejmie, którego kadencja zaraz się rozpocznie" - podkreślił. Wówczas musiałby zostać zgłoszone nowe projekty o tej samej lub zbliżonej treści.

Po wyborach parlamentarnych pierwsze posiedzenie Sejmu i Senatu zwołuje prezydenta na dzień przypadający w ciągu 30 dni od dnia wyborów; po tegorocznych wyborach inauguracyjne posiedzenia najpóźniej muszą więc odbyć się do 24 listopada.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne