Reklama

Reklama

Ewa Tylman nie żyje? Wyniki sekcji zwłok są niejednoznaczne

Trzy godziny trwała sekcja zwłok wyłowionych wczoraj wieczorem z Warty w Czerwonaku pod Poznaniem. Prokuratura na razie potwierdza, że są to szczątki kobiety. Nie wiadomo jeszcze, czy to zaginiona w listopadzie Ewa Tylman.

Zwłoki są w stanie zaawansowanego rozkładu i nadal będą badane. Teraz specjaliści poddadzą próbki identyfikacji na podstawie DNA. 

Ciało znaleziono w poniedziałek późnym popołudniem w Warcie, w małej miejscowości Czerwonak w powiecie poznańskim. Na zwłoki natrafiła przypadkowa osoba. Jako pierwsi informację o tym podali dziennikarze RMF FM.

Reklama

Na miejscu prowadzono oględziny. Wstępnie oceniono, że mogą to być zwłoki poszukiwanej Ewy Tylman. Wskazywały na to m.in. części garderoby, które się zachowały. Policjanci również twierdzili, że znalezione zwłoki to na 99 proc. zaginiona Ewa Tylman.

Ewa Tylman zaginęła w nocy z 22 na 23 listopada 2015 roku, kiedy wracała po imprezie do domu. Odprowadzał ją znajomy - Adam Z. Po raz ostatni 26-latka była widziana ok. godziny 3.20 w okolicach ul. Mostowej, przed mostem Rocha. Po tym ślad po niej zaginął. Dno i nabrzeża Warty od listopada 2015 roku były wielokrotnie przeszukiwane z użyciem specjalistycznego sprzętu.

Prokuratura od tego czasu uważała, że Ewa Tylman nie żyje i postawiła Adamowi Z. zarzut "zabójstwa z zamiarem ewentualnym". Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Grozi mu kara do 25 lat więzienia lub dożywocie.

Aneta Łuczkowska

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje