Reklama

Reklama

Falenty: Zagłodzone cielaki? Jest odpowiedź Instytutu

W Zakładzie Doświadczalnym w Falentach chore cielęta były pod opieką lekarza weterynarii współpracującego z Instytutem, miały dostęp do wody i były odpowiednio karmione - czytamy w przysłanym PAP oświadczeniu dyrekcji Instytutu Technologiczno – Przyrodniczego w Falentach.

Kilka dni temu m.in. TVN24 podała, że wolontariusze OTOZ Animals weszli do Instytutu Technologiczno-Przyrodniczego w miejscowości Falenty pod Warszawą. Na miejscu, jak relacjonowali, zobaczyli chore i zagłodzone cielaki. Zwierzęta trafiły do schroniska, a sprawą zajmuje się policja. "Otrzymaliśmy anonimowe zgłoszenie, że na terenie tego miejsca może dochodzić do znęcania się nad zwierzętami, poprzez utrzymywanie ich w niewłaściwych warunkach" - informował Bartłomiej Gardoliński z OTOZ Animals. Na miejsce pojechał patrol OTOZ Animals, który - jak mówił Gardoliński - potwierdził "rażące zaniedbania".

Reklama

"W związku z opublikowanymi w ostatnich dniach informacjami medialnymi, wskazującymi bądź sugerującymi, że w Zakładzie Doświadczalnym w Falentach dochodziło do naruszania praw zwierząt, chcielibyśmy wyjaśnić, że doniesienia te zostały przedstawione w sposób nierzetelny i tendencyjny" - napisano w oświadczeniu dyrekcji Instytutu Technologiczno - Przyrodniczego w Falentach.

Jak wyjaśnił Instytut, chodzi o interwencję aktywistów z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt OTOZ Animals oraz Fundacji Animal Rescue Poland, przeprowadzonej 30 kwietnia br. w godzinach popołudniowych. "Wykorzystując brak możliwości natychmiastowej oraz zdecydowanej reakcji ze strony dyrekcji Instytutu, w związku z rozpoczęciem się długiego weekendu majowego, aktywistom udało się doprowadzić do skonfiskowania siedmiu cieląt należących do Instytutu, przy czym jedno z nich aktywiści postanowili uśpić na miejscu" - poinformowano.

"W kontekście powyższego, a także biorąc pod uwagę narrację przedstawianą przez aktywistów organizacji zajmujących się ochroną praw zwierząt, dyrekcja Instytutu kategorycznie zaprzecza, jakoby w Zakładzie Doświadczalnym w Falentach chore i zagłodzone cielęta zostały pozostawione bez dostępu do wody oraz opieki medycznej. Wprawdzie u niektórych cieląt zdiagnozowane zostało zapalenie płuc i oskrzeli, tym niemniej pozostawały one pod stałą opieką medyczną lekarza weterynarii współpracującego z Instytutem, miały dostęp do wody i były odpowiednio karmione" - napisano w oświadczeniu.

"Jedno zwierzę bez racicy"

Dyrekcja Instytutu zapewniła, że bardzo poważnie traktuje wszystkie niepokojące doniesienia prasowe i podjęła decyzję o przeprowadzeniu szczegółowej kontroli wszystkich Zakładów Doświadczalnych należących do Instytutu. Do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy podjęta została również decyzja o zawieszeniu w pełnieniu obowiązków dyrektora Zakładu Doświadczalnego w Falentach.

"Ostateczne wyniki przeprowadzonych kontroli zostaną podane do publicznej wiadomości po ich zakończeniu" - czytamy w oświadczeniu. Przyznano jednocześnie, że "wstępna analiza sytuacji w Zakładzie Doświadczalnym w Falentach prowadzi do wniosku, iż w Zakładzie tym występują braki kadrowe personelu zajmującego się obsługą zwierząt".

Zaznaczono, że w Zakładzie w Falentach została ponadto przeprowadzana doraźna kontrola Inspekcji Weterynaryjnej.

Z protokołu z tej kontroli wynika, że Powiatowy Lekarz Weterynarii w Pruszkowie 30 kwietnia o godz. 20 został powiadomiony o interwencji policji oraz i organizacji OTOZ Animals oraz Animals Rescue z prośbą o przyjazd na miejsce. W dokumencie zaznaczono, że do Falent pojechały trzy przedstawicielki Powiatowego Inspektoratu Weterynarii (PIW) w Pruszkowie, które po wejściu do cielętnika zobaczyły osiem cieląt oraz jedno zwierzę, bez racicy, które było usypiane przez lekarza weterynarii ze względu na stan zdrowia.

"Według informacji uzyskanych od osób obecnych na miejscu interwencji, 6 zabranych cieląt (...) wykazywało następujące objawy - kaszel, biegunka, odwodnienie, osłabienie. ITP zrzekł się praw tych cieląt na rzecz Fundacji" - czytamy w protokole. Zwierzęta te zostały wcześniej wywiezione furgonetką do Fundacji Braci Mniejszych. W dniu 2 maja 2019 r. okazano karty leczenia 6-ciu zabranych przez Fundację cieląt.

Martwe cielę przykryte plandeką

Z protokołu Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Pruszkowie wynika ponadto, że "pozostałe cielęta, w liczbie 42 sztuk, znajdowały się w dobrej kondycji fizycznej i zdrowotnej. Cielęta posiadały stały dostęp do wody (pojniki) i paszy".

W protokole także stwierdzono, że "na uboczu na trawniku znaleziono martwe cielę przykryte plandeką. Według wyjaśnień dyrektora Zakładu Doświadczalnego w Falentach (...) cielę jeszcze poprzedniego dnia czuło się dobrze, ale rano 30 kwietnia 2019 r. pracownik zastał je w stanie agonalnym. Cielę padło".

W oświadczeniu poinformowano, że protokół z kontroli weterynaryjnej został udostępniony na stronie internetowej Instytutu i stanowi podstawę do dalszych kroków, które podejmie dyrekcja tej placówki.

Fundacja Animal Rescue Polska poinformowała na swojej stronie internetowej, że "odebranie sześciu cieląt w zagrożeniu życia z Instytutu w Falentach nie zakończyło działań". "W dniu 02/05/2019 wróciliśmy tam aby upewnić się, że na tak ogromnym obszarze nie pominięto innych cierpiących zwierząt. Przed nami swoje kontrole świeżo zakończyła Inspekcja Weterynaryjna z Pruszkowa, nie stwierdzając żadnych nieprawidłowości. W cielętniku kolejne cielaki wykazywały niepokojące objawy chorobowe (...) Niestety zaniedbania okazały się śmiertelne dla 2 najsłabszych cieląt, pomimo wdrożenia intensywnego leczenia i ogromnego wysiłku kilku lekarzy weterynarii. Cztery pozostałe cielaki mają się lepiej i zaczynają dochodzić do zdrowia" - poinformowała Fundacja.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy