Reklama

Reklama

Gdański samorząd chce sprostowania od TVP1

Samorząd Gdańska wysłał do TVP1 żądanie sprostowania związane z materiałem w "Wiadomościach", w którym m.in. pojawiła się opinia, że "władze miasta Gdańska otwarcie gloryfikują nazistowską kartę w historii Gdańska". Miasto żąda też wpłaty 100 tys. zł na WOŚP.

O skierowaniu przez prawników reprezentujących gdański samorząd do szefa programu "Wiadomości TVP1" przedprocesowego wezwania do sprostowania poinformował w czwartek rzecznik prasowy prezydent Gdańska Daniel Stenzel.

W przekazanym mediom komunikacie wyjaśnił on, że chodzi o materiał, który został wyemitowany 24 lipca br. Dodał, że w przedprocesowym wezwaniu miasto żąda przeprosin opublikowanych w pierwszej minucie "Wiadomości TVP 1".

Jakich przeprosin chce Gdańsk?

Reklama

Przeprosiny mają mieć następującą treść: "Redakcja 'Wiadomości' Telewizji Polskiej przeprasza Gminę Miasta Gdańska za naruszenie jej dobrego imienia poprzez opublikowanie w dniu 24 lipca 2019 roku, w głównym wydaniu 'Wiadomości' wyemitowanym o godzinie 19:30, nieprawdziwych i zniesławiających Gminę Miasta Gdańska informacji, zgodnie z którymi: 'władze Miasta Gdańska otwarcie gloryfikują nazistowską kartę w historii Gdańska'; 'władze Miasta Gdańska przypisują Polakom współodpowiedzialność za wybuch Drugiej Wojny Światowej'; 'władze Miasta Gdańska odwołują się do nazistowskiej spuścizny'".

Zgodnie z żądaniem, w sprostowaniu miałby znaleźć się także następujący zapis: "Redakcja 'Wiadomości' Telewizji Polskiej oświadcza, że w rzeczywistości brak jest jakichkolwiek racjonalnych podstaw do formułowania powyżej przedstawionych, zniesławiających sugestii. W związku z powyższym Redakcja 'Wiadomości' Telewizji Polskiej wyraża ubolewanie, że tego rodzaju informacje zostały opublikowane i rozpowszechnione w głównym wydaniu 'Wiadomości' Telewizji Polskiej".

"Gdańsk żąda również wpłacenia, w ciągu 7 dni od wezwania, 100 tyś zł na WOŚP" - poinformował w komunikacie rzecznik.

Stenzel dodał, że "tezy przedstawione przez 'Wiadomości' Telewizji Polskiej są w stopniu oczywistym zniesławiające i naruszają dobre imię Miasta Gdańska". "Sugerowanie, że władze Gdańska w swojej polityce historycznej odwołują się do jednej z najbardziej zbrodniczych ideologii w historii ludzkości jest jednym z najcięższych zarzutów, które można postawić w debacie publicznej. Podobnie, przez pryzmat doświadczeń historycznych, należy ocenić zarzut prowadzenia polityki współodpowiedzialności Polski za wybuch Drugiej Wojny Światowej. Nie ulega więc wątpliwości, że w niniejszej sprawie doszło do naruszenia dóbr osobistych gdańskiego samorządu" - napisał też Stenzel.

Materiał "Wiadomości"

Na poparcie tez zaprezentowanych w materiale "Wiadomości" z 24 lipca br. TVP1 przytoczyła informację o zabytkowym tramwaju "Ring" oznaczonym napisem "Danzig", który jeździ po gdańskich torowiskach.

Tuż po publikacji materiału Stenzel rozesłał mediom komunikat, w którym przypominał, że ten konkretny tramwaj "Ring" jeździł po Gdańsku od 1930 do 1973 r. "Łatwo więc policzyć, że spędził na ulicach Gdańska zdecydowanie więcej czasu niż na ulicach 'Wolnego Miasta'" - pisał Stenzel. "Pojazd ma długą, niezwykle ciekawą i barwną historię. Daleko idącą nadinterpretacją jest używanie przykładu tramwaju 'Ring' do wykazywania dzisiejszym władzom miasta celowego nawiązania do historii +Wolnego Miasta+ i czynienie z tego tytułu zarzutu +niemieckości+" - pisał też Stenzel.

Wyjaśniał, że "w historii światowej komunikacji miejskiej jest to model absolutnie unikatowy" i "nigdzie, poza Gdańskiem ten tramwaj nie jeździł, nie był produkowany". "Ring 273 jeździ dzisiaj po Gdańsku tylko przy okazji świąt i wydarzeń ważnych dla samorządu i mieszkańców. Jest nie tylko ciekawostką dla miłośników komunikacji, ale także przykładem na to, jak bardzo skomplikowane są losy naszego miasta" - dodawał Stenzel.

W tym samym materiale "Wiadomości" przytoczyły słowa wiceprezydenta Gdańska Piotra Grzelaka, wypowiedziane w tym roku w rocznicę zakończenia II wojny światowej. Mówiąc o wybuchu tego światowego konfliktu Grzelak powiedział wówczas: "A co było na początku? Na początku było słowo. Złe słowo. Słowo jednego przeciwko drugiemu. Złe słowo Polaka przeciwko innemu narodowi, Niemca przeciwko innemu narodowi. Europa została tym złym słowem podzielona. I warto dzisiaj, wydaje się, przypomnieć słowa przewodniczącego Rady Europejskiej, który mówił, że dzisiaj język powoli też zmienia się w złą stronę" - podkreślił Grzelak.

8 maja po południu Grzelak napisał na swoim profilu na portalu społecznościowym, że "pragnie zapewnić, iż w żadnym wypadku nie było jego intencją wskazywanie Polaków jako współodpowiedzialnych za tę wielką tragedię". "Nie ulega wątpliwości, że jednoznaczną winę za wybuch II wojny światowej ponoszą agresorzy na czele z III Rzeszą. Przepraszam jeśli ktoś poczuł się urażony użytym przeze mnie sformułowaniem" - napisał.

"Moim celem było zwrócenie uwagi na pełną odpowiedzialność, jaka spoczywa na nas współcześnie, niezależnie od narodowości, za słowa które wypowiadamy. Słowa, które mogą łączyć, ale również bardzo mocno dzielić. Bierzemy pełną odpowiedzialność za Europę i za to, żeby tragedia II Wojny Światowej się nie powtórzyła" - dodał Grzelak.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy