Reklama

Reklama

Gigantyczny zamek w Puszczy Noteckiej. Będzie kontrola

​Będzie interwencja nadzoru budowlanego na terenie gigantycznego zamku powstającego przy obszarze chronionym Natura 2000 w Puszczy Noteckiej. Minister Henryk Kowalczyk zapowiedział też kontrolę Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, która rozpocznie się jeszcze dziś. Czynności analityczno-sprawdzające w RDOŚ, dotyczące inwestycji w okolicach Stobnicy w Puszczy Noteckiej, prowadzą od wtorku kontrolerzy CBA.

Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej CBA podał we wtorek PAP, że kontrolerzy Biura prowadzą w RDOŚ czynności analityczno-sprawdzające, polegające m.in. na zabezpieczaniu dokumentów dotyczących m.in. wydanej decyzji środowiskowej w sprawie budowy obiektu. Jak zastrzegł, dopiero te czynności określą, jakie działania podejmie CBA - czy będzie to kontrola, czy śledztwo.

Reklama

Inspektorzy nadzoru budowlanego sprawdzą, czy inwestor samowolnie nie powiększył placu budowy. Potwierdzają się więc wątpliwości wynikające ze zdjęć lotniczych - widać na nich, że roboty trwające na obszarze ponad dwóch hektarów przekraczają przyjęte założenia.

"Faktycznie za linię coś tam wychodzi. Tylko teraz nadzór musi sprawdzić, czy są to trwałe zabudowania, czy to są baraki tymczasowe budowlane, które są postawione pod budowę" - mówi burmistrz Obornik Tomasz Szrama i dodaje, że chciałby, żeby interwencja nadzoru odbyła się dziś. Inspektor może zadecydować o wstrzymaniu robót.

Na miejsce mają też jeszcze dziś dotrzeć inspektorzy ministerstwa środowiska. Sprawdzą, czy dochowano procedur - z urzędniczych ekspertyz wynika, że wielki zamek o wysokości 50 metrów nie wpłynie na stan środowiska naturalnego.

O tym, że gigantyczny zamek powstaje na skraju Puszczy Noteckiej informowali internauci, analizując zdjęcia satelitarne. Ekolodzy ostrzegają, że bajkowa inwestycja może zamienić się w przyrodniczy koszmar.

Zamek ma potężne wymiary. Wraz z placem budowy zajmuje obecnie 2,5 ha. Główna jego część będzie miała 50 metrów, zaś wieżyczki mogą osiągnąć wysokość 20-piętrowego bloku. To wszystko pośrodku obszaru chronionego Natura 2000.

"Każda inwestycja tego typu, tak ogromna, będzie miała wpływ na środowisko, także w użytkowaniu, dlatego że człowiek wchodzi bezpośrednio w przyrodę" - mówi Jacek Bożek z Klubu Gaja.

W budynku, jak przewiduje lokalny plan zagospodarowania, ma przebywać ponad 2 tysiące osób - mieszkańcy i ich 200-osobowa obsługa. Koniec budowy w przyszłym roku.

Reakcja ministra

W efekcie decyzji ministra środowiska Henryka Kowalczyka budząca kontrowersje budowa na terenie Puszczy Noteckiej będzie skontrolowana.

"W ostatnich dniach media obiegła informacja o powstającej na wyspie w sercu Puszczy Noteckiej kontrowersyjnej budowli. Podnoszony jest także fakt, że zezwolenie na realizację tej inwestycji wydał Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Poznaniu" - czytamy w komunikacie zamieszczonym na stronie MŚ.

"W związku z pojawiającymi się kontrowersjami, poleciłem Generalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska wszczęcie pilnej kontroli procesu wydania tej decyzji. Ochrona polskiej przyrody jest kwestią nadrzędną i dlatego wszelkie postępowania w takich sprawach powinny być prowadzone w sposób przejrzysty i niepozostawiający pola do żadnych wątpliwości" - podkreślił cytowany w komunikacie resortu środowiska minister Henryk Kowalczyk.

Jak wskazał resort, "decyzja poznańskiego RDOŚ, w której stwierdzono, że przy zachowaniu nałożonych warunków realizacji przedsięwzięcia nie powinno ono znacząco negatywnie oddziaływać na obszar Natura 2000 została wydana w kwietniu 2015 r. na podstawie m.in. przedstawionego przez inwestora raportu".

"Kontrola rozpocznie się już dziś. Liczę na to, że jej wyniki dadzą jednoznaczną odpowiedź co do przebiegu procedury wydania decyzji umożliwiającej budowę" - zaznaczył Kowalczyk.

RMF: Nie jeździ się tam specjalnie

Budowa trwa od 2015 roku, a ostatnia kontrola nadzoru budowlanego odbyła się w kilkanaście miesięcy temu. W rozmowie ze dziennikarzem RMF FM powiatowa inspektor nadzoru budowlanego Danuta Wojtkowiak nie może przypomnieć sobie, kiedy dokładnie. Zapewnia jednak, że wszystko było w porządku. Jak to możliwe? Wynika to z miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który zakłada na placu budowy obiekt o wymiarach idealnie odpowiadającym projektowi - gmach o wysokości do 50 metrów, dopuszczający elementy do 70 metrów, czyli wieżyczki. Nie zakłada jednak, że inwestor zajmie znacząco więcej miejsca.

Część inwestycji zlokalizowana jest zupełnie gdzie indziej, niż powinna - plac budowy sięga wschodniego brzegu jeziora, zamek miał zaś dotykać tylko północnej części. Jak do tego dopuszczono? Zabrakło procedur kontrolnych. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu zakończyła swój udział w inwestycji na etapie wydania raportu. Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska (WIOŚ) nie zarządza z zasady kontroli z urzędu. Nadzór budowlany ma pełne ręce roboty, a jak usłyszał dziennikarz RMF w urzędzie: "Nie jeździ się tam specjalnie".

Dopiero teraz, po interwencji internautów, coś drgnęło. Oprócz wizyty inspektorów z powiatu na plac budowy zajrzą też urzędnicy ministerialni - dziś rano Henryk Kowalczyk zarządził kontrolę inwestycji. Budowa bajecznego zamku może zamienić się w inwestorski koszmar. Jeżeli zostanie wstrzymana.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje