Reklama

Reklama

Górnik handlował czeską wódką. Także skażoną

Rybnicki sąd aresztował na trzy miesiące 55-letniego górnika z Czerwionki-Leszczyn, który handlował przywiezionym z Czech alkoholem. Policjanci podejrzewają, że w sprzedawanych przez niego butelkach był także zabójczy alkohol metylowy.

55-latek usłyszał zarzuty wprowadzenia do obrotu szkodliwych dla życia i zdrowia substancji oraz handlu alkoholem bez zezwolenia. Może grozić mu nawet osiem lat więzienia - podała we wtorek rybnicka policja.

Reklama

Aresztowany mężczyzna jest mieszkańcem Czerwionki-Leszczyn. Do chwili zatrzymania pracował jako górnik w czeskiej kopalni. W Czechach kupował alkohol, który przewoził przez granicę i sprzedawał bez akcyzy w Czerwionce-Leszczynach. Na razie nie ma dowodów na to, by mężczyzna wiedział, iż w sprzedawanych przez niego butelkach był alkohol metylowy. Jego obecność wykazały wstępne ekspertyzy.

- Śledztwo w tej sprawie ma charakter rozwojowy; do wykonania pozostaje jeszcze wiele czynności procesowych. Planuje się m.in. dokładne przebadanie zabezpieczonych butelek z alkoholem, przesłuchanie świadków oraz uzyskanie opinii kryminologicznych - poinformowała rzeczniczka rybnickiej policji nadkom. Aleksandra Nowara.

W końcu listopada do rybnickiego szpitala przewieziono 45-latkę, która zatruła się alkoholem metylowym. Policjanci znaleźli u niej butelki z naklejkami z napisami w języku czeskim i handlową nazwą "Helsinki". Niewykluczone, że kupiła wódkę właśnie od 55-latka z Czerwionki-Leszczyn, choć jak dotąd nie zostało to potwierdzone.

Policjanci analizują też możliwe powiązania zatrzymanego z innymi osobami, które wcześniej zatruły się alkoholem w okolicach Rybnika, m.in. podczas imprez na działkach. Jedno z tych zatruć okazało się śmiertelne.

"Apelujemy do wszystkich"

Policjanci przypominają, że pochodzący z Czech skażony alkohol wciąż może znajdować się w obiegu. - Apelujemy do wszystkich, aby nie kupowali i nie spożywali alkoholu niewiadomego pochodzenia, bez znaków akcyzy, kupionego po niskiej cenie, poza normalnym obiegiem - podkreśliła rzeczniczka.

Sanepid uspokaja jednak, że nie obserwuje większej niż zwykle liczby zatruć tego typu; apeluje o kupowanie alkoholu w pewnych miejscach. Służby sanitarne są przekonane, że alkohol sprzedawany w legalnej sprzedaży, w sklepach monopolowych, z polskimi znakami akcyzy, jest bezpieczny. Nie było dotąd przypadku negatywnej oceny alkoholu wziętego ze sklepowych półek.

Ogółem od sierpnia w woj. śląskim odnotowano 19 potwierdzonych przypadków zatruć alkoholem; dziesięć osób zmarło. W całym regionie w szpitalach po zatruciu alkoholem metylowym przebywa kilka osób.

Zwiększoną liczbę zgonów po spożyciu alkoholu metylowego odnotowano natomiast w Republice Czeskiej. W końcu listopada w związku z zatruciem zmarło kilka osób w Ostrawie i Frydku-Mistku przy granicy z Polską. Kilka osób trafiło na oddział intensywnej terapii w Hawierzowie.

Znaczną liczbę zatruć z tej przyczyny odnotowano w Republice Czeskiej w sierpniu. Czeska policja przestrzega przed możliwą drugą falą zatruć. Po niedawnym zgonie 55-letniego mężczyzny w Brnie, przechwycono 1 tys. litrów groźnego dla życia trunku i zatrzymano 30-latka z Prościejowa, który dostarczał go na rynek.

W ramach działań związanych z czeską aferą alkoholową postawiono już zarzuty 31 osobom, większość z nich aresztowano. Są wśród nich m.in. dwaj mieszkańcy kraju (województwa) morawsko-śląskiego, którzy świadomie sporządzili trującą mieszaninę i wprowadzili ją na rynek. Według szacunków tamtejszych śledczych w magazynach grup przestępczych może znajdować się jeszcze 5 tys. litrów metanolu, który przestępcy mogą starać się sprzedać przed świętami Bożego Narodzenia.

Dowiedz się więcej na temat: alkohol | alkohol metylowy | Czechy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne