Reklama

Reklama

Gosiewski: To kolejny brutalny atak

Zdaniem szefa klubu PiS Przemysława Gosiewskiego, decyzja prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz o zwróceniu się do prokuratury o zabezpieczenie nieruchomości, w której znajduje się siedziba PiS, to "brutalny atak" na jego partię. Gosiewski zapowiada także pozew przeciwko "Gazecie Wyborczej", która pisała o sprawie sprzedaży siedziby PiS.

- Te wszystkie działania (Gronkiewicz-Waltz), szczególnie takim osobom jak ja, związanym z Porozumieniem Centrum, bardzo przypominają pierwszą połowę lat 90., to co było inwigilacją prawicy, to co było brutalną walką wymierzoną w partie polityczne, a szczególnie w partię Porozumienie Centrum - powiedział Gosiewski na czwartkowej konferencji prasowej.

Reklama

W środę wicedyrektor gabinetu prezydenta Warszawy Jarosław Jóźwiak poinformował, że stołeczny ratusz złożył w prokuraturze wniosek o zabezpieczenie nieruchomości, w której znajduje się siedziba PiS oraz pozostałych nieruchomości, należących do Fundacji Prasowej Solidarność, które następnie zostały przekazane kilku spółkom.

Jóźwiak uzasadniał wniosek koniecznością sprawdzenia, czy "zostały one przekazane zgodnie z prawem, czy nie doszło tutaj do jakichś nieprawidłowości".

Według Gosiewskiego, nie ma związku między PiS a działaniami opisywanymi w dokumentach prezydent Warszawy. Gosiewski powiedział, że Gronkiewicz-Waltz "dotyka spraw, które były przedmiotem licznych artykułów w tygodniku Nie, sięga do argumentów zawartych w tygodniku Fakty i Mity".

W opinii szefa klubu PiS, w ataku na jego partię uczestniczą także niektóre media poprzez to - jak mówił - "że są podawane informacje i dane, które są całkowicie nieprawdziwe".

Od początku tygodnia media informowały o sprzedaży siedziby PiS. We wtorek dziennik "Polska" napisał, że "dawni działacze Porozumienia Centrum (dziś związani z PiS) przed wyborami pozbyli się części majątku, który zdobyli w latach 90.".

Gazeta napisała, że chodzi o sprzedaż dotychczasowej siedziby PiS przy ul. Nowogrodzkiej przez spółkę Air Link, w której udziały ma wiceprezes TVP Sławomir Siwek (były członek Porozumienia Centrum, jeden z założycieli "Fundacji Prasowej "Solidarność").

Z kolei czwartkowa "Gazeta Wyborcza" podała, że do transakcji doszło 29 czerwca, a cena to 34 mln zł. "GW" napisała, że nieruchomość - 2,9 tys. m kw., dwie działki z budynkami - kupiła od spółki Air Link spółka Metropol NH. Według "Gazety" powstała ona dwa dni przed transakcją.

Gosiewski powiedział, że w związku z artykułami o sprzedaży budynku, gdzie mieści się siedziba PiS, chce podać "GW" do sądu. - Koniec z sytuacją, w której można bezprawnie podawać nieprawdziwe informacje w artykułach prasowych - mówił szef klubu PiS.

Polityk PiS zapewniał jednocześnie, że "nie ma żadnego związku między PiS i politykami tej partii, a spółką Air Link, która jest właścicielem budynku, w którym mieści się siedziba PiS. Jak podkreślił, PiS wynajmuje lokal na warunkach komercyjnych.

- Nie będziemy bierni wobec działań, które stosowano w latach 90. wobec PiS - mówił Gosiewski. Fakt, że prezydent stolicy zwróciła się do prokuratury, szef klubu PiS porównał do sprawy inwigilacji prawicy z początku lat 90. i "szafy" płk. Jana Lesiaka.

- Chciałbym wyraźnie podkreślić, że dzisiaj duch płk. Jana Lesiaka wraca - stwierdził Gosiewski. - Wraca, bo PiS jest partią opozycyjną, bo jest to próba ograniczenia praw opozycji, jest to próba bezprzykładnego ataku na nasze ugrupowanie i wszelkimi prawnymi dostępnymi środkami będziemy bronili dobrego imienia PiS i będziemy w tym zakresie bronić się przed brutalnymi atakami - oświadczył Gosiewski.

Zdaniem polityka PiS, w latach 90. ze środowiskiem obecnego PiS, a wówczas Porozumienia Centrum "walczył" obóz prezydencki Lecha Wałęsy. Jak dodał, walczyły też służby specjalne, później kolejne rządy m.in. lewicy. - Te wszystkie sprawy były bezprawne - powiedział Gosiewski.

- Również teraz nie ulegniemy naciskom, które są stosowane wobec PiS - dodał.

Sekretarz generalny PiS Joachim Brudziński zaprzeczał natomiast spekulacjom medialnym, jakoby sprzedaż siedziby partii miała związek z końcówką kampanii wyborczej i brakiem funduszy na kampanię. - Są granice idiotyzmu - stwierdził Brudziński.

Z kolei rzeczniczka TVP Aneta Wrona napisała w oświadczeniu, że Sławomir Siwek będąc członkiem zarządu TVP nie był członkiem zarządu spółki Air Link. - Sławomir Siwek przed objęciem funkcji członka Zarządu Telewizji Polskiej S.A. poinformował Radę Nadzorczą TVP S.A. o rezygnacji z członkostwa w Zarządzie spółki Air Link - napisała rzeczniczka TVP.

Jak zaznaczyła, 19 maja 2006 r. w Krajowym Rejestrze Sądowym złożył stosowne dokumenty, co potwierdza wpis do KRS z 30 maja, a informacja o dokonanej zmianie została opublikowana w Monitorze Sądowym i Gospodarczym z 4 lipca 2006 r.

Siwek został wybrany przez Radę Nadzorczą TVP do zarządu telewizji 18 maja 2006 r.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne