Reklama

Reklama

Grodzki zapowiada powstanie specjalnego zespołu w Senacie

Przebywając w Brukseli marszałek Tomasz Grodzki zapowiedział powstanie zespołu, którego zadaniem będzie sprawdzanie, czy ustawy wpływające do Senatu są zgodne z konstytucją.

"Niedługo powołam stały zespół, złożony z wybitnych polskich prawników do oceny konstytucyjności ustaw, które wpływają do Senatu. Zarówno tych, które wpłyną, jak i tych, które były w przeszłości" - zapowiedział w Brukseli marszałek Senatu.

Reklama

Grodzki, który przyleciał z jedną z pierwszych wizyt po objęciu urzędu do belgijskiej stolicy, spotkał się we wtorek z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Davidem Sassolim oraz szefem Europejskiej Partii Ludowej Donaldem Tuskiem.

"Tu, w Brukseli, gdzie bije serce europejskiej demokracji, gdzie znajdują się strażnicy tych wartości, które spajają Unię, jest szczególnie ważne, aby odgrywać ważną rolę jako reprezentanci dużego europejskiego kraju (...). Cieszę się, że Senat RP będzie mógł w tym uczestniczyć" - powiedział marszałek na konferencji prasowej po rozmowach z Tuskiem.

"Europa ma się dobrze"

Jak mówił, wywozi z Brukseli wzmocnione przekonanie, że - wbrew złym wieszczom - Europa ma się dobrze. "Europa, której podwaliny są stabilne, poradzi sobie z mniejszymi czy większymi turbulencjami" - oznajmił Grodzki.

Przypomniał, że w Senacie została powołana grupa robocza złożona z konstytucjonalistów, posłów, senatorów i ekspertów po niedawnym orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE. Jak tłumaczył, stało się to, by - jeśli będzie potrzeba skonstruowania nowej ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa - Izba Wyższa była gotowa i wyszła z odpowiednią inicjatywą.

Tusk nazwał Grodzkiego "nieprzypadkowym bohaterem polskiej demokracji". Jak mówił, zmiana w Senacie i świetna inauguracja sprawowania urzędu przez marszałka dała ludziom "nową nadzieję".

Po wyroku TSUE

Trybunał Sprawiedliwości UE wydał 19 listopada wyrok, wskazując, że Sąd Najwyższy ma badać niezależność nowej Izby Dyscyplinarnej powołanej przez Krajową Radę Sądownictwa, by ustalić, czy może ona rozpoznawać spory dotyczące przejścia sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku. Zdaniem TSUE, jeśli SN uznałby, że Izbie Dyscyplinarnej brak niezależności i bezstronności, mógłby przestać stosować przepisy, na mocy których to właśnie do tej Izby należy rozpoznawanie sporów dotyczących przejścia w stan spoczynku sędziów SN.

Część sędziów sądów powszechnych sprzeciwiających się zmianom wprowadzonym przez PiS traktuje orzeczenie TSUE jako możliwość badania niezależności swoich kolegów powołanych przez nową KRS. Rząd uważa, że to manipulacja wyrokiem Trybunału.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy