Historyk o wybuchu II wojny światowej

79 lat temu rozpoczęła się II Wojna Światowa. Wojska III Rzeszy bez wypowiedzenia wojny uderzyły na całej długości granicy z Polską. Jak mówi historyk - dr Szymon Niedziela - w 1939 roku Niemcy można było pokonać, jednak bez wsparcia sojuszników, oraz w obliczu agresji sowieckiej, osamotniona Polska nie miała szans na zwycięstwo.

"Niemcy dysponowali przewagą liczebną i technologiczną. Ponadto, Polska szykując się do wojny wykorzystała swoje doświadczenia z wojny z bolszewikami w 1920 roku, które nijak miały się do niemieckiej koncepcji wojny błyskawicznej - "blitzkriegu"" - mówi dr Szymon Niedziela. "Paradygmatem było przekonanie, że o wojnie zadecyduje piechota wsparta kawalerią i artylerią. Niemcy w tym czasie tworzyły już armię według koncepcji "blitzkriegu", wykorzystując broń szybką, czyli dywizje pancerne, dywizje zmotoryzowane i potężną flotę powietrzną" - powiedział historyk.

Reklama

Niemcy już pierwszego dnia wojny dopuściły się licznych zbrodni wojennych. Jedną ze zbrodni niemieckiego lotnictwa było zbombardowanie o świcie miasta Wieluń. "Chodziło o efekt psychologiczny i doprowadzenie do paniki wśród ludności cywilnej. W Wieluniu zostało zbombardowane miasto i szpital, w tym oddział położniczy, w którym zginęło wiele kobiet i dzieci. Nie ma żadnego militarnego wytłuczenia tego zdarzenia, Niemcy liczyły na to, że panika ludności cywilnej doprowadzi do szybszej kapitulacji polskiej armii" - dodał dr Szymon Niedziela.

Pomimo tego, że polska obrona zadawała Niemcom olbrzymie straty, bez pomocy sojuszników nie mieliśmy szans na zwycięstwo. Polska koncepcja prowadzenia wojny opierała się na zachowaniu sił, które pozwolą na kontratak w momencie wkroczenia do Niemiec sił francuskich z zachodu. Polacy nie wiedzieli, że Francja i Anglia nie wypełnią swoich zobowiązań i nie uderzą na Niemcy. Tego spodziewał się Hitler, dlatego zdecydował się wpierw zaatakować Polskę. Wiedział, że jeśli zaatakuje Francję, wtedy siły Polskie uderzą na Niemcy od wschodu i tym samym zmuszą Wermacht do walki na dwa fronty. "Wiara Polski we Francję i w to, że Francja pomoże nam we wrześniu była absolutna. Cały nasz plan zakładał, że dwa tygodnie się bronimy, ponieważ trzeba zachować jak najwięcej sił, które następnie zostaną wykorzystane do pomocy Francji" - powiedział dr Szymon Niedziela.

17 września na Polskę napadła sprzymierzona z Niemcami Rosja, to wydarzenie przekreśliło szanse na realną obronę, ponieważ Polska nie była w stanie walczyć na dwa fronty. Kampania Wrześniowa, czyli wojna obronna Polski w 1939 roku, trwała do 6 października, gdy po bitwie pod Kockiem poddały się ostatnie oddziały dowodzone przez gen. Franciszka Kleeberga. Części żołnierzy udało się ewakuować przez Rumunię i Węgry na zachód i tam kontynuować walkę, po stronie Francji i Anglii.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje