Reklama

Reklama

Hofman o reakcji Sienkiewicza na bójkę w Gdyni: Żałosne pokrzykiwanie

Pozycja ministra spraw wewnętrznych spada z powodu braku efektów jego działań; "pokrzykiwania" Bartłomieja Sienkiewicza są żałosne - tak Adam Hofman (PiS) skomentował reakcję szefa MSW na bójkę na gdyńskiej plaży. Dodał, że trzeba walczyć z bandytami, nie z kibicami.

W niedzielnej bójce na plaży w Gdyni wzięło udział kilkadziesiąt osób, m.in. pseudokibice Ruchu Chorzów i meksykańscy marynarze. W poniedziałek do sprawy odniósł się minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz; mówił, że wyjaśnienia wymaga to, jak tak duża grupa kibiców znalazła się na plaży wśród "normalnych ludzi". 

Reklama

- Mamy do czynienia z problemem bandytyzmu, który nazywa siebie kibicami, a w gruncie rzeczy zaczyna oddziaływać coraz silniej na porządek powszechny - powiedział minister.

Sienkiewicz nie wykluczył też konieczności zmian w prawie. - To jest kolejny incydent poświadczający, że należy separować to środowisko od normalnych obywateli polskich, że albo się oni zsocjalizują, albo będziemy musieli sięgnąć po nieco poważniejsze środki państwowe i być może trzeba będzie przemyśleć zmiany w prawie, i pewnego rodzaju nowe metody radzenia sobie z tego rodzaju zjawiskami - podkreślił szef MSW.

"Nie tylko Polacy byli winni"

Do słów Sienkiewicz odniósł się we wtorek w Rzeszowie rzecznik PiS Adam Hofman. - Z przestępczością należy walczyć bardzo surowo. Tak, jak robiliśmy to my, kiedy rządziliśmy. Jeśli ten rząd, który pozbawił się wpływu na walkę z przestępczością - chociażby oddzielając prokuraturę od ministra sprawiedliwości - potrafi jedynie pokrzykiwać, to potem są tego efekty - stwierdził polityk PiS.

Dodał, że jeżeli "mówi się 'idziemy po was' raz i nie wykonuje się ani jednego kroku, to pozycja ministra, ważnego ministra, spada na łeb, na szyję". Hofman ocenił też, że "pokrzykiwanie Sienkiewicza jest żałosne i - jak się też okazuje - nieprawdziwe".

Rzecznik PiS ocenił też, że w awanturze na gdyńskiej plaży "nie tylko Polacy byli winni". - Zdaje się, że także ci, którzy zaczynali tę burdę, czyli obywatele nie naszego kraju, ponoszą pewną odpowiedzialność. To, co robi minister Sienkiewicz, naraża nas na takie noty dyplomatyczne, jak ta niedawno z Meksyku - podkreślił rzecznik PiS.

Meksykańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potępiło w poniedziałkowym komunikacie niedzielny "atak na 57 meksykańskich marynarzy" na plaży w Gdyni i zaapelowało do polskich władz o ustalenie, kto stoi za incydentem oraz o ukaranie winnych.

Z kolei rzecznik MSZ Marcin Bosacki poinformował we wtorek, że przedstawiciele MSZ przekazali stronie meksykańskiej ubolewanie z powodu niedzielnego incydentu na plaży w Gdyni oraz zapewnienie, że służby polskie pracują nad wyjaśnieniem wszystkich okoliczności sprawy.

Hofman: Walczmy z bandytami, nie z kibicami

Hofman mówił we wtorek w Rzeszowie, że nie ma "czegoś takiego wśród kibiców jak jednolity front". - Nie z kibicami, czy nawet kibolami należy walczyć, ale z bandytami. Przede wszystkim z bandytami - zauważył.

Hofman przypomniał, że projekty PiS zaostrzające kary wobec bandytów stadionowych za noszenie maczet czy za ustawki leżą w sejmowej zamrażarce. - Oni nie chcą naprawdę walczyć z bandytami. Oni chcą stygmatyzować ludzi. Mówią - wszyscy kibice są źli. Nie, nie wszyscy kibice - podkreślił rzecznik PiS.

Do tej pory ws. niedzielnej bójki na gdyńskiej plaży zatrzymano trzech Polaków, do dyspozycji policji pozostaje jeden Meksykanin. We wtorek dwóm mężczyznom postawiano zarzuty udziału w pobiciu o charakterze chuligańskim.

W poniedziałek prokurator rejonowy w Gdyni Witold Niesiołowski powiedział, że dotychczas zgromadzone dowody wskazują, że to pseudokibice Ruchu Chorzów wszczęli awanturę. "Niewątpliwie z monitoringu, który ja widziałem, wynika, że stroną atakującą byli obywatele polscy" - zaznaczył. Dodał, że potwierdzają to także zeznania świadków.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje