Reklama

Reklama

Janusz Korwin-Mikke: "Niemcy i Ukraina mają do nas pretensje terytorialne"

Komentując wizytę prezydenta Andrzeja Dudy w Estonii, Janusz Korwin-Mikke wskazał na inne niż Rosja zagrożenia dla granic Polski. - Niemcy i Ukraina mają do nas pretensje terytorialne – podkreślał szef KORWiN.

- Wybór Estonii jako pierwszej podróży pana prezydenta był rozsądny, a nie Niemcy Rosja czy Ameryka, bo wtedy by kogoś obraził. Wybór "neutralnego" kraju był rozsądny - powiedział Korwin-Mikke podczas konferencji prasowej.

Reklama

- Natomiast z punktu widzenia wojskowego, siły Estonii nie są szczególnie wielkie, a rola Estonii jest żadna. Tymczasem Polska się musi szykować i zbroić. Unia Europejska się rozpada, stanie się to w ciągu kilku najbliższych lat. A my będziemy między Niemcami a Ukrainą. Oba te państwa mają do nas pretensje terytorialne - ocenił.

- Polska musi się zbroić. Możemy znaleźć się w takiej sytuacji, że będziemy mieli wrogie Niemcy i wrogą Ukrainę po obu stronach. Z tego powodu musimy zadbać o siły zbrojne i obronę terytorialną - zaznaczył polityk.

Korwin-Mikke odniósł się również do proponowanej przez jego ugrupowanie debaty z Pawłem Kukizem w sprawie referendum i skrytykował pytania w nim sformułowane.

- Mnie się wydaje, że jeżeli teraz pan Kukiz przenosi się na Mazury i do Warmii, to żadnym problemem nie jest w dwie godziny przyjechać do Warszawy i możemy zrobić debatę. Pora jest dowolna. Nie wiem, kiedy ma te koncerty - nie potrafiłem tego znaleźć - powiedział.

Dalej krytycznie wypowiedział się o pomyśle referendum w obecnej formie.

- Proszę zwrócić uwagę, że my jesteśmy za bojkotem tego referendum. To, że chcemy ożywić dyskusję na ten temat, powinno pana Kukiza cieszyć, a nie martwić. Problem polega jednak na tym, że na referendum absolutnie nie będzie frekwencji, bo ludzie nie rozumieją, o co tam chodzi. A nie rozumieją, bo pan prezydent za krótko pomyślał, jak te pytania sformułować. Pytania trzeba było sformułować tak, by były stanowiące. Na przykład: "Czy chcesz, by system był taki czy taki?" albo: "Czy żądasz, by do dnia takiego i takiego skasowano finansowanie partii z budżetu?". Tymczasem teraz nie ma żadnego terminu, system może zostać zmieniony na przykład za 20 lat - ironizował szef KORWiN.

- To nie są pytania stanowiące. To jest jedynie zasięgnięcie opinii i beznadziejnie sformułowane pytania. Dlatego Polacy słusznie tego referendum nie chcą. Ale wykorzystajmy sytuację i podyskutujmy na ten temat - zakończył Korwin-Mikke.

Dowiedz się więcej na temat: Janusz Korwin-Mikke

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje