Reklama

Reklama

Jarosław Kaczyński: Akcja obrażania świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego

Znów próbuje się podjąć bez żadnych podstaw akcję obrażania pamięci Lecha Kaczyńskiego - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński, pytany o sprawę ułaskawienia w 2009 roku przez ówczesnego prezydenta przedsiębiorcy Adama S.

W ubiegłym tygodniu media poinformowały, że Adam S., z którym mąż Marty Kaczyńskiej - Marcin Dubieniecki założył spółkę, został w "trybie nadzwyczajnym" w czerwcu 2009 r. ułaskawiony przez Lecha Kaczyńskiego. Prezes PiS był pytany na konferencji prasowej, czy w tej sprawie widzi konflikt interesów oraz o fakt, że Lech Kaczyński nie zasięgnął w sprawie Adama S. opinii sądu.

Reklama

- Jestem naprawdę zdumiony, w każdej sytuacji, a w szczególności niedługo przed 10 kwietnia, znów próbuje się podjąć bez żadnych podstaw - bo nie ma najmniejszych podstaw ku temu - akcję dyfamacyjną, akcję obrażania pamięci świętej pamięci prezydenta Rzeczypospolitej, mojego brata - odpowiedział Kaczyński. Jak dodał, "to jest po prostu haniebne".

Z kolei rzecznik PiS Adam Hofman, odnosząc się do ułaskawienia S. oświadczył, że "wszystko było zgodnie z bardzo surowymi, przyjętymi przez świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego, kryteriami i zasadami".

Zaznaczył, że w tej sprawie prezydent "polegał także, a może przede wszystkim na opinii swoich urzędników, pana ministra (Andrzeja) Dudy i innych". Hofman dodał, że "ta sprawa była przygotowana zgodnie z tymi kryteriami".

Rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk potwierdził, że pod pismami z Kancelarii Prezydenta do Prokuratora Generalnego w sprawie S. podpisali się ówcześni prezydenccy ministrowie: Andrzej Duda i Piotr Kownacki.

Adam S. był skazany na rok i 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 30 tys. zł grzywny oraz 120 tys. zł zwrotu wyrządzonej szkody. Ułaskawienie nastąpiło 9 czerwca 2009 r. Trzy tygodnie wcześniej S. założył spółkę z Dubienieckim.

Procedurę ułaskawieniową wobec Adama S. wszczęto w tzw. nadzwyczajnym trybie prezydenckim, kiedy to głowa państwa zwraca się do prokuratury czy sądów o informacje i opinie na temat skazanego, którego chce ułaskawić.

Hofman podkreślał podczas konferencji prasowej, że Adam S. był skazany na karę w zawieszeniu, "spłacił wszystkie zobowiązania (...), prowadził działalność charytatywną, zatrudniał osoby niepełnosprawne". - Więc te kryteria, ostre kryteria świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego zostały przez ministrów, którzy to przygotowywali uwzględnione i w ten sposób przedstawione panu prezydentowi - przekonywał rzecznik PiS.

W jego ocenie, "należy ubolewać, że z tej sprawy (...) robi się dziś taką kampanię przeciwko świętej pamięci Lechowi Kaczyńskiemu". Rzecznik, powołując się na słowa byłego prezydenckiego ministra Andrzeja Dudy, zaznaczył, że w tej sprawie "nigdzie nie pojawiło się nazwisko pana Marcina Dubienieckiego".

Według mediów Adam S. był skazany za to, że kilka lat oszukiwał urząd skarbowy i PFRON. Za podpisy pod fikcyjnymi listami obecności miał wypłacać kilku niepełnosprawnym po 100-200 zł, poświadczając w ten sposób nieprawdę - ich rzekomą pracę w jednej z firm w Kwidzynie. Wyłudził z PFRON ponad 120 tys. zł, a Skarb Państwa stracił co najmniej 30 tys. zł. Według "Gazety Wyborczej" w śledztwie i przed sądem interesy Adama S. reprezentował Marek Dubieniecki.

Dowiedz się więcej na temat: Akcji | Jarosław Kaczyński | Prawo i Sprawiedliwość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy