Reklama

Reklama

Jest śledztwo ws. wypadku Cimoszewicza. Auto nie miało ważnych badań technicznych

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku wszczęła śledztwo, w którym wyjaśnia okoliczności potrącenia rowerzystki na przejściu dla pieszych w Hajnówce przez byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów. Poszkodowana i kierowca zostali przesłuchani w charakterze świadków.

Według informacji PAP ze źródeł policyjnych i prokuratorskich, auto nie miało ważnych badań technicznych. Dlatego policja zatrzymała dowód rejestracyjny tego samochodu. 

Reklama

"Mój samochód nie miał ważnych badań technicznych, ale nie miało to żadnego w związku z wypadkiem, bo był on w stu procentach sprawny" skomentował doniesienia Włodzimierz Cimoszewicz, pytany o okoliczności sobotniego wypadku z jego udziałem. 

"Ja ten samochód kupiłem w ubiegłym roku, 1 sierpnia przeprowadzone zostały badania techniczne i byłem święcie przekonany, że one są ważne na cały rok, bo tak zawsze było. Nie zwróciłem uwagi na datę w dowodzie (rejestracyjnym). Okazuje się, że one były krócej ważne, ale samochód jest całkowicie sprawny" - powiedział były premier, a zarazem kandydat Koalicji Europejskiej w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Dodał, że samochód jest w tej chwili u biegłego i będzie przez niego oceniany.

O samym przebiegu wypadku nie chciał się wypowiadać, zaznaczając, że toczy się w tej sprawie śledztwo.

W sobotę Cimoszewicz potrącił na oznakowanym przejściu dla pieszych w Hajnówce 70-letnią rowerzystkę, która trafiła do szpitala. Oboje byli trzeźwi.

Według informacji policji, osoba publiczna kierując autem, potrąciła na oznakowanym przejściu dla pieszych w Hajnówce 70-letnią rowerzystkę. W wydanym po kilku godzinach oświadczeniu b. premier Włodzimierz Cimoszewicz przyznał się do sprawstwa. Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Białymstoku - poinformował PAP w poniedziałek jej rzecznik Łukasz Janyst. 

Jak powiedział, kobieta doznała złamania kości podudzia, ma otarcia na twarzy i dłoni. Dodał, że obie osoby były trzeźwe; żeby mieć stuprocentową pewność - od kierowcy pobrano również krew do badania. Obie zostały przesłuchane w charakterze świadków.  

Prokurator poinformował, że do zbadania przez biegłego z zakresu mechaniki i wypadków drogowych zabezpieczony został zarówno samochód, jak i rower. Powołany będzie również biegły z zakresu medycyny sądowej do oceny obrażeń, których doznała rowerzystka oraz tego, w jaki sposób powstały.  

Oświadczenie byłego premiera

W oświadczeniu wydanym po wypadku Włodzimierz Cimoszewicz napisał, że potrącił - przejeżdżającą przez przejście dla pieszych - rowerzystkę. "Na szczęście dzięki mojej niewielkiej prędkości, około 30 km/h, poszkodowana Pani odniosła niegroźne obrażenia. Udzieliłem jej natychmiastowej pomocy i po przekonaniu o konieczności poddania się badaniu lekarskiemu została ona odwieziona do szpitala. W tej chwili znajduje się w domu" - napisał b. premier w oświadczeniu zamieszczonym przez media. 

"Wyrażam ubolewanie z powodu tego zdarzenia i szczególne współczucie poszkodowanej. Jest mi bardzo przykro z powodu tego niefortunnego wydarzenia w dniu jej urodzin. Pewnym usprawiedliwieniem był fakt jazdy pod słońce. Nie wykluczam również, że bolesna dla mnie informacja sprzed dwóch dni o wykryciu u mnie choroby nowotworowej mogła mieć wpływ na moje samopoczucie" - oświadczył Cimoszewicz.   

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje