Reklama

Reklama

Kajetan P. przyjedzie do Polski szybciej niż przewidywano

Stanowczo krócej niż przewidywano będzie trwał proces przyjazdu Kajetana P. do Polski - ocenił w piątek szef MSWiA Mariusz Błaszczak. - Polska policja bardzo dobrze się sprawdziła - podkreślił.

- Jest decyzja (maltańskiego) sądu (na przekazanie Kajetana P. do Polski - PAP), a więc stanowczo krócej niż to było przewidywane będzie trwał ten proces przyjazdu Kajetana P. do Polski" - powiedział w piątek dziennikarzom minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak.

Reklama

- Trzeba to podkreślić, że polska policja bardzo dobrze się sprawdziła, jeżeli chodzi o te działania związane z wytropieniem, a następnie ze współpracą z partnerami zagranicznymi - dodał.

Kajetan P., podejrzany o zabójstwo kobiety dwa tygodnie temu w Warszawie, został w środę zatrzymany na Malcie. Nie był tam przesłuchiwany w charakterze podejrzanego - informował w czwartek prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi śledztwo w sprawie. Poinformował też, że ma potwierdzenie, iż maltański sąd wyraził zgodę na przekazanie P. do Polski.

Kajetan P. został zatrzymany w Republice Malty przez lokalnych policjantów, przy asyście funkcjonariuszy z Zespołu Poszukiwań Celowych Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu i funkcjonariuszy CBŚP.

"Wraz z polskimi policjantami był też włoski funkcjonariusz z Europejskiej Sieci Współdziałania Zespołów Poszukiwań Celowych - ENFAST (European Network of Fugitive Active Search Teams). Od samego początku poszukiwania prowadzone były w kraju i za granicą. Na bieżąco współdziałaliśmy z Niemcami, Włochami, Maltańczykami, zaangażowani byli oficerowie łącznikowi polskiej policji w krajach UE. Sprawdzaliśmy każdy sygnał" - informowała PAP Iwona Kuc z wydziału prasowego KGP.

Jak mówiła, sygnały dotyczące Kajetana P. docierały do polskich policjantów z Niemiec, Włoch, ale także z Irlandii. "Zadbaliśmy też o to, by każda policja w Europie była zaopatrzona w zdjęcie i informację o poszukiwanej osobie" - dodała.

W chwili zatrzymania P. był zaskoczony, nie stawiał żadnego oporu. Został zatrzymany przy wysiadaniu z autobusu. W znalezionym przy nim plecaku były rzeczy osobiste i m.in. nóż.

"Kajetan P. był na Malcie od mniej więcej tygodnia. Zabiegał o zgodę na wyjazd do Tunezji. W hotelu, gdzie się zatrzymał, podawał się za niemieckiego turystę" - mówił PAP Andrzej Borowiak rzecznik prasowy wielkopolskiej policji. Policja nie ma informacji, by Kajetan P. posługiwał się nie swoimi dokumentami.

27-letni Kajetan P., który pracował w jednej z warszawskich bibliotek, jest podejrzany o zabójstwo młodej kobiety na początku lutego w Warszawie. Strażacy, wezwani do pożaru w mieszkaniu na Żoliborzu, znaleźli w nadpalonym worku ciało młodej kobiety. Było okaleczone, bez głowy. Głowę odnaleziono później w plecaku, w tym samym mieszkaniu. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna zabił Katarzynę J. w mieszkaniu na Woli, a następnie przewiózł jej ciało do wynajmowanego przez siebie mieszkania na Żoliborzu.

Za Kajetanem P. wystawiono tzw. czerwoną notę Interpolu, która jest informacją dla policji innych krajów, że poszukiwany jest bardzo niebezpiecznym przestępcą. Nota oznaczała, że wiadomość o poszukiwanym trafiła do 190 krajów. Wobec mężczyzny wystawiony został też Europejski Nakaz Aresztowania.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: Kajetan P.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje