Reklama

Reklama

Kamil Durczok: Nie ferujcie wyroków

Podejrzany o oszustwo i podrobienie weksla dziennikarz Kamil Durczok oświadczył, że sprawa, w której postawiono mu zarzuty, "jest znacznie bardziej skomplikowana niż jej medialny przekaz". Zapewnił, że jego "linią obrony jest mówienie prawdy". Ocenił, że w tej sprawie zawiódł bank.

"Tych, którzy już mnie osądzili, proszę: nie ferujcie wyroków nie znając szczegółów. Jestem zwykłym obywatelem, takim, jak Wy. Zapewniam, że biorę odpowiedzialność za błędy, które w życiu popełniłem" - napisał we wtorek na Facebooku.

Reklama

Dziennikarz został zatrzymany 2 grudnia przez Centralne Biuro Śledcze Policji. W katowickiej prokuraturze regionalnej usłyszał zarzuty dotyczące podrobienia weksla i dokumentów towarzyszących zabezpieczeniu kredytu hipotecznego na blisko 3 mln zł z sierpnia 2008 r. Może mu grozić do 25 lat więzienia.

Sąd nie uwzględnił wniosku śledczych o tymczasowe aresztowanie Durczoka na trzy miesiące. Prokuratura skomentowała wówczas, że sąd przyznał tym samym dziennikarzowi swoisty "immunitet celebryty" i złożyła zażalenie na odmowną decyzję w sprawie aresztu.

W środę zażalenie rozpatrzy Sąd Okręgowy w Katowicach. W przeddzień jego decyzji Durczok, który dotąd publicznie nie komentował sprawy, zamieścił oświadczenie na Facebooku.

"Dotąd milczałem. Nie komentowałem ani decyzji Sądu I instancji, ani informacji wyciekających z Prokuratury. Powstrzymywałem się od komentarzy, choć wielu uznawało to za słabość i brak argumentów na swoją obronę" - napisał dziennikarz, tłumacząc, iż to, co wie i z czym mógł zapoznać się po zatrzymaniu przez CBŚP i podczas przesłuchań w prokuraturze, objęte jest tajemnicą śledztwa.

"Chciałbym napisać, co o tym wszystkim myślę i jaka jest prawda. Chciałbym, ale nie mogę (...). Gospodarzem postępowania jest prokuratura i tylko ona może decydować, które spośród wszystkich dokumentów są przedstawiane opinii publicznej. Szanuję to i nie zrobię niczego, co mogłoby tę zasadę złamać. Zapewniam jednak, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana niż jej medialny przekaz" - czytamy w oświadczeniu.

Zdaniem Durczoka, jego sprawa pokazuje "jak bardzo zawieść może bank, instytucja, w której pokłada się zaufanie, jak zawodzą procedury oraz ludzie, którzy w nim pracują".

"Wierzę, że na całą prawdę przyjdzie w końcu czas. Podobnie jak na pociągnięcie do odpowiedzialności banku i pracujących w nim ludzi, którzy powinny wiedzieć, do czego doprowadziła ich chciwość, zachłanność i nieetyczne działania" - napisał.

Przypomniał, że o sprawie wiedział od czterech miesięcy, kiedy po raz pierwszy poinformowały o niej media, i nie zamierzał mataczyć. "Prokuratura w pełni zdaje sobie sprawę, że nie zrobiłem niczego, co mogłoby zostać uznane za próbę mataczenia" - zapewnił Durczok, uznając obawę matactwa za nieuzasadniony argument we wniosku prokuratury o areszt. "Moją linią obrony jest mówienie prawdy. I będę w tym konsekwentny" - zapewnił Durczok.

Tutaj znajdziecie cały wpis:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje