Karczewski: Rząd i moje środowisko polityczne są dalej gotowe do dialogu z KE

Skarga Komisji Europejskiej do Trybunału Sprawiedliwości UE przerwała dialog między Polską z KE - ocenił w środę marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Zapewnił jednocześnie, że rząd jego środowisko polityczne są w dalszym ciągu gotowe do tego dialogu.

Komisja Europejska podjęła w poniedziałek decyzję o skierowaniu do Trybunału Sprawiedliwości UE skargi przeciwko Polsce w związku z przepisami ustawy o Sądzie Najwyższym. KE występuje o rozpatrzenie sprawy przez sędziów w Luksemburgu w trybie przyspieszonym. Chce również, by TSUE wydał tymczasową decyzję zabezpieczającą (tzw. środki tymczasowe), aby do czasu wydania ostatecznego orzeczenia niektóre przepisy ustawy o Sądzie Najwyższym pozostały zawieszone.

Reklama

Karczewski został zapytany przez dziennikarzy - podczas briefingu w Senacie - o słowa premiera Mateusza Morawieckiego, który ocenił we wtorek, że decyzja KE o skierowaniu skargi do TSUE "urywa dialog do pewnego stopnia, czy też może mocno" między Polską a Komisją.

"To jest opinia premiera. Premier ten dialog prowadził, rozmawiał wielokrotnie, spotykał się i był w trakcie dialogu i faktycznie skierowanie wniosku ten dialog przerwało" - stwierdził marszałek Senatu.

Karczewski zapewnił, że polski rząd i jego środowisko polityczne są w dalszym ciągu gotowe do dialogu. "W tej chwili jesteśmy na etapie przygotowywania odpowiedzi na tę skargę, która została złożona" - wskazał.

Bruksela chce w swojej skardze przywrócenia w SN stanu sprzed 3 kwietnia 2018 r., to jest sprzed wejścia w życie przepisów przewidujących obniżenie wieku emerytalnego sędziów z 70 do 65 lat. Zgodnie z tymi regulacjami 27 spośród 72 czynnych sędziów SN miało przejść w stan spoczynku, włącznie z sędzią Małgorzatą Gersdorf.

KE wnioskuje też, by sędziowie, którzy w świetle nowych przepisów już zostali wysłani na emerytury zostali przywróceni do orzekania, nawet jeśli na ich miejsce wskazano już kogoś innego. KE chce również zatrzymać mianowanie nowych sędziów na miejsca tych, którzy - według KE - "przedwcześnie" przeszli w stan spoczynku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje