Reklama

Reklama

Kłopotek: Poseł ws. mandatów traktowany gorzej niż zwykły obywatel

Posłowie PSL: Eugeniusz Kłopotek i Franciszek Stefaniuk poparli w środę projekt umożliwiający karanie m.in. parlamentarzystów za wykroczenia drogowe. Kłopotek przekonywał, że w świetle obowiązującego prawa osoba chroniona immunitetem jest traktowana gorzej niż zwykły obywatel.


Reklama

Sejm zajął się w środę poselskim projektem, który ma umożliwić karanie posłów i senatorów za wykroczenia drogowe bez konieczności uchylania immunitetu. Dotyczy on także prokuratorów, prezesa IPN, rzecznika praw dziecka i generalnego inspektora ochrony danych osobowych.

Kłopotek przyznał na konferencji prasowej w Sejmie, że w klubie PSL zdania na temat tego projektu są podzielone. Zapewnił, że w głosowaniu ludowców nie będzie obowiązywała dyscyplina.

Polityk PSL przekonywał, że w świetle obowiązującego prawa osoba chroniona immunitetem jest traktowana gorzej niż obywatel, który takim immunitetem nie dysponuje. Argumentował, że policjant nie może ukarać parlamentarzysty mandatem w momencie zatrzymania go za przekroczenie prędkości, tak jak robi to ze zwykłym obywatelem. Obowiązuje bowiem procedura, zgodnie z którą policja musi najpierw wystąpić do marszałka Sejmu o uchylenie immunitetu posłowi.

Nawet, jeśli poseł czy senator dobrowolnie zrzeknie się immunitetu, to i tak - przekonywał Kłopotek - nie może po prostu zapłacić mandatu. - Sprawa i tak jest kierowana do sądu grodzkiego. To oznacza, że osoba chroniona immunitetem z góry jest traktowana jak osoba, która odmówiła zapłacenia mandatu. Na to się zgodzić nie mogę - deklarował polityk PSL.

Kłopotek przyznał ponadto, że sam jest sprawcą wykroczenia drogowego, a mimo iż miało to miejsce w 2010 roku, to sprawa nie jest zakończona do dzisiaj.

Polityk PSL opowiedział się jednocześnie przeciwko całkowitej likwidacji immunitetu - postuluje ją klub Solidarnej Polski argumentując, że projekt dotyczący wykroczeń drogowych to jedynie "pozory" i de facto nie zmieni on istniejącej sytuacji prawnej.

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz poinformowała w środę, że tylko w styczniu wpłynęło do niej 15 wniosków od Prokuratora Generalnego w sprawie uchylenia immunitetu posłów za zbyt szybką jazdę.

Zgodnie z obecnym stanem prawnym, posłowie i senatorowie od dnia ogłoszenia wyników wyborów do dnia wygaśnięcia mandatu nie mogą być pociągnięci do odpowiedzialności karnej lub odpowiedzialności za wykroczenia bez zgody Sejmu lub Senatu. Gdy parlamentarzysta złamie przepisy drogowe, policja musi zwrócić się, za pośrednictwem prokuratora, do marszałka Sejmu. Potem marszałek zwraca się do osoby zainteresowanej, czy sama wyraża zgodę na uchylenie immunitetu, a jeśli nie, to kieruje sprawę do komisji regulaminowej.

Również GIODO, prezes IPN i RPD nie mogą być, bez uprzedniej zgody Sejmu, pociągnięci do odpowiedzialności karnej, ani pozbawieni wolności. Nie mogą być zatrzymani lub aresztowani, z wyjątkiem ujęcia na gorącym uczynku przestępstwa i jeżeli zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania. O zatrzymaniu niezwłocznie powiadamia się marszałka Sejmu, który może nakazać natychmiastowe zwolnienie zatrzymanego. Z kolei prokurator za wykroczenie odpowiada tylko dyscyplinarnie.

Dowiedz się więcej na temat: Eugeniusz Kłopotek | Franciszek Stefaniuk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje