Reklama

Reklama

Komorowski zapytany o rekonstrukcję rządu. "Nowy początek"

Prezydent Bronisław Komorowski uważa, że rekonstrukcje rządów na ogół mają na celu pokazanie nowego początku. "Ważne, by miał on wymiar nie tylko personalny, ale i programowy" - powiedział odnosząc się do zapowiadanej przez premiera rekonstrukcji gabinetu.

 Zdaniem prezydenta rekonstrukcja rządu to "normalny zabieg w systemie demokratycznym".      
Do najważniejszych zadań rządu Bronisław Komorowski zaliczył wzmocnienie konkurencyjności polskiej gospodarki oraz działania na rzecz przełamania kryzysu demograficznego. "W tych dwóch obszarach rząd powinien przedstawić program, który (...) świadczyłby o tym, że stare problemy rozwiązuje się z nowym impetem, nową determinacją, nowymi pomysłami" - powiedział.      
Jednocześnie prezydent zapowiedział, że jeszcze w tym miesiącu jego kancelaria przedstawi zarys strategii polityki prorodzinnej. Z kolei w czerwcu ma zostać przedstawiony raport prof. Jerzego Hausnera dotyczący konkurencyjności gospodarki. Raport ten - powiedział prezydent - będzie dotyczył działań koniecznych z punktu widzenia utrzymania konkurencyjności polskiej gospodarki. "Będzie to adresowane do całej sceny politycznej, nie tylko do rządu" - zapowiedział Komorowski.      

Pytany o spadające notowania obecnego gabinetu Donalda Tuska, prezydent ocenił, że nie było jeszcze rządu, który nie traciłby poparcia ze względu na "długotrwałość sprawowania władzy".      
Zdaniem prezydenta rząd musi podejmować decyzje niepopularne, trudne, które - jeśli są dobrze umotywowane - nie muszą powodować "strat politycznych". Podał w tym kontekście jako przykład reformę systemu emerytalnego. Ocenił jednocześnie, że system emerytalny wymaga dalszych reform.      
Prezydent odniósł się też do danych statystycznych dotyczących niższego, niż oczekiwany, wzrostu gospodarczego. Podkreślił, że zdecydowana większość krajów w Europie przeżywa "już nie stagnację, a recesję". "Chcielibyśmy rozwijać się szybciej, ale kryzys europejski (...) spowalnia nasz eksport" - mówił prezydent. Zaznaczył, że Polsce udawało się do tej pory powstrzymywać kryzys. "Nie wpadliśmy jeszcze ani razu w recesję" - powiedział Komorowski.      
Na pytanie, czy inny koalicjant dawałby większe szanse na rozwój, Komorowski odparł, że koalicja PO-PSL ma swój "ogromny potencjał". Przekonywał też, że w Europie Polska postrzegana jest jako kraj stabilnej polityki.      
Komorowski - w kontekście toczącej się dyskusji na temat in vitro i związków partnerskich - ocenił ponadto, że w partii, która ma tak szeroką jak Platforma Obywatelska rozpiętość światopoglądową, podejmowanie tematów w obszarze "różnic ideologicznych wiąże się z dużym ryzykiem, bo (...) mogą one dzielić partię".      

"To wymaga dużej ostrożności. Pewnie PO trochę się broni na prawo i na lewo przed zawłaszczaniem jakichś tematów przez ludzi, którzy świadomie chcą tym dzielić scenę polityczną" - ocenił prezydent. Przekonywał jednak, że PO musi uważać, bo "to może podzielić Platformę".      

Komorowski przyznał też, że perspektywa niskiej frekwencji wyborczej jest zawsze "sygnałem alarmowym". Odniósł się w ten sposób do badań prof. Janusza Czapińskiego z UW, z których wynika, że w nadchodzących wyborach parlamentarnych frekwencja może być niższa niż 40 proc. Prezydent zapowiedział, że będzie działał na rzecz wysokiej frekwencji w wyborach. Jak mówił, będzie starał się przekonywać Polaków, że aktywna postawa - niezależnie od sympatii politycznych - służy Polsce.      
"Perspektywa obniżenia frekwencji powinna niepokoić prezydenta, bo prezydent powinien działać na rzecz zwiększenia uczestnictwa obywateli w procedurach demokratycznych" - zaznaczył Komorowski.

Dowiedz się więcej na temat: Bronisław Komorowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy